19 lutego 2013

Jesioniki jesienią, czyli szlakiem na Keprnik cz. III...

CZ. III (KEPRNIK - TROJMEZI - SEDLO POD VRESOVKOU - U KAMENNEHO OKNA - CERVENA HORA, RAZCESTIE - U KAMENNEHO OKNA - TOCNIK - POD TOCNIKIEM - KEPRNICKY POTOK - BILA POD PRADEDEM)
Przed pierwszą dotarliśmy na rozstaje pod szczytem Keprnika. Stąd odchodzi ścieżka prowadząca na skalną platformę, z której można podziwiać szeroką panoramę...
Ale zanim widoki najpierw o szczycie...
Keprnik (1423 m.n.p.m), to czwarty najwyższy szczyt należący do pasma Wysokiego Jesionika. Podobnie jak większość szczytów należących do tej grupy górskiej, charakteryzuje się obłym kształtem i rozległym wierzchołkiem. Szczyt zbudowany jest z gnejsów i łupków mikowych. Ponadto znajduje się na europejskim dziale wodnym, między zlewiskami Morza Bałtyckiego (dorzecze Odry) i Morza Czarnego (dorzecze Dunaju).Szczytowe partie podlegają rezerwatowi Serak-Keprnik, który jest najstarszym rezerwatem na Morawach. Przez szczyt przechodzi popularna "hrebenovka" - czyli czerwony szlak graniowy. Keprnik, jest wybitnym punktem widokowym. Przy dobrej widoczności oprócz Gór Złotych, Bialskich, Masywu Śnieżnika, Gór Opawskich, widać Karkonosze, a także Beskid Śląski i Żywiecki
A tymczasem pora na fotki - masyw Szeraka (1351 m.n.p.m), na lewo od niego Góry Złote ze Smrkiem (1126 m.n.p.m)...
Widok na Sokoli Grzbiet, o którym wspominałem w II-ej części mojej wędrówki po Jesionikach z najwyższym Studnicnim Vrchem (991 m.n.p.m)...
Widok na północny wschód, od lewej: Biskupia Kopa (890 m.n.p.m), Kazatelny (925 m.n.p.m), Orlik (1203 m.n.p.m)... 
I widok na Masyw Śnieżnika - centralnie położony szczyt to Śnieżnik (1425 m.n.p.m), na lewo od niego Susina (1321 m.n.p.m) i Podbelka (1307 m.n.p.m)...
Zbliżenie na szczyt Snieżnika...
Śnieżnik (zwany Śnieżnikiem Kłodzkim, Kralicky Sneznik, Glatzer Schneeberg), to najwyższy szczyt polskich Sudetów Wschodnich (w Czechach to Pradziad jest najwyższym ich szczytem), będący dominantą w Masywie Śnieżnika i jedynym punktem wyrastającym w nim ponad granicę lasu...
Na lewo od Masywu Śnieżnika dominuje zamglony masyw Gór Orlickich...
Patrząc w kierunku południowo-wschodnim dostrzeżemy rozległy masyw Vozki (1377 m.n.p.m) i Cervenej Hory (1337 m.n.p.m)...
A oto i same wychodnie skalne z których "cykałem" fotki ze szczytu Keprnika...
Po skróconym pobycie na szczycie Keprnika (ograniczonym przez potężny wiatr), decydujemy się na dalszą drogę, podążając ku rozstajach na Trójstyku, mając przed sobą zalesiony masyw Vozki (1377 m.n.p.m)...
Spotykając po drodze takie oto kamienne pomniczki... 
Kilka minut po pierwszej meldujemy się na Trójstyku (Trojmezi), w którym od głównego grzebienia odchodzi wspomniany już masyw Vozki. Ku temu szczytowi odchodzi stąd żółty szlak, schodzący dalej do Brannej - urokliwej miejscowości położonej niedaleko Starego Miasta pod Śnieżnikiem...
"Nasz" czerwony szlak podąża dalej ku Czerwonej Górze, wchodząc w las...
Tuż pod Trójstykiem znajduje się spore torfowisko zwane "Raseliniste pod Keprnikiem"...
Są one jednym z najbardziej charakterystycznych elementów dla rezerwatu Szerak-Keprnik...
Tuż obok znajduje się drewniana tablica, wyjaśniająca przyczyny powstawania torfowisk. Rejon Vozki i Keprnika (i nie tylko) jest bogaty w taki krajobraz, ponieważ grzbiety Jesioników są rozległe i w wielu miejscach zacienione, co ułatwia gromadzenie się wody...
Dalej wąska ścieżka lekko, ale regularnie opada w kierunku widocznej już przełęczy...
Mijając od czasu do czasu ciekawe formacje starych drzew...
Im bardziej obniżamy się, tym lepiej widoczny jest masyw Mravenecnika (1343 m.n.p.m), po prawej i płaski jak stół szczyt Dlouhe Strany (1350 m.n.p.m), gdzie powstała elektrownia szczytowo-pompowa...
Elektrownia Dlouhe Strane - Jest uważana za największe dzieło czeskiej myśli technicznej. Została ona oddana do użytku w 1996 roku, po osiemnastu latach budowy, w ramach której trzeba było dosłownie ściąć wierzchołek góry wybranej na górny zbiornik elektrowni. Inwestycja ta objęła również gigantyczne prace wewnątrz góry. Wydrążono w skale korytarze o łącznej długości 8 km. 
Działanie elektrowni polega na sile turbiny umieszczonej we wnętrzu góry oraz sile wody spadającej z górnego zbiornika do elektrowni położonej w dolinie Divokej Desny. Woda spada rurami o szerokości 3,6 m i długości 1,5 km, ukrytymi pod ziemią. Po jej użyciu jest odprowadzana do dolnego zbiornika dwoma tunelami o średnicy 5,2 m. Dwa agregaty, wytwarzające prąd posiadają moc 325 MW. 
Elektrownia została uznana jako jeden z siedmiu cudów Czech i jest udostępniana do zwiedzania z przewodnikiem, a bilety można nabyć w sklepie Helia Sport na stacji kolejowej w Loucnej nad Desną...
My tymczasem, schodzimy dalej podziwiając rozległy masyw Cervenej Hory, na który za niedługo będziemy podchodzić...
Ale wcześniej jeszcze pokonujemy podmokły teren za pomocą drewnianej kładki...
Dwadzieścia minut po wyjściu z Trójstyku, dochodzimy do kolejnych rozstajów położonych na Przełęczy pod Vresovkou - ważnego węzła szlaków.
Przechodzą tu:
- żółty szlak z dworca w Koutach nad Desnou, prowadzący dalej na Cerveną Horę (nasz następny etap wędrówki).
- zielony szlak prowadzący przez szczyt Vozki, do Brannej.
- czerwony szlak graniowy z Ramzowej przez Cervenohorske Sedlo i dalej w kierunku Pradziada..
Możemy stąd przyjrzeć się wierzchołkowi Keprnika, z którego niedawno zeszliśmy...
Oraz Vozki (1377 m.n.p.m), na którą prowadzi zielony szlak...
My nie bawimy na przełęczy długo, ruszamy "z kopyta" w kierunku porośniętego kosodrzewiną wierzchołka Cervenej Hory. Żółty szlak stromo podchodzi klucząc pośród bujnym łanom kosówki...
Ukazując rozległy widok po chwili na Vozkę (z charakterystycznymi formacjami skalnymi na szczycie) i Trojaka (1044 m.n.p.m) po lewej...
Chwila ostrzejszego podejścia i meldujemy się przy rozstajach "U kamenneho okna", czyli po prostu "koło kamiennego okna". Od tego momentu niestety będziemy już tylko schodzić, ale wcześniej zgodnie z planem chcemy zaliczyć wizytę przy owym Kamiennym Oknie...
Do okna trzeba jeszcze kawałek podejść, pokonując (nie bez trudu) ogromne dwumetrowe krzaki pachnącego krzewu...
Wreszcie kosówka staje się rzadsza i nie mniej rozległa, a podejście zanika...
Stajemy przy Kamiennym Oknie - sporego skalnego tworu położonego na wysokości 1280 m.n.p.m. Tutaj planowaliśmy dłuższy "popas". Dlatego wyszukujemy sobie odpowiednie miejsce po drugiej stronie "okna" i zalegamy na wygodnej, choć trochę zimnej trawie podziwiając rozległe widoki...
A oto seria fotek wykonanych przeze mnie podczas odpoczynku u stóp Kamiennego Okna:
Widok na masyw Orlika (1204 m.n.p.m) i Medvedi Vrchu (1216 m.n.p.m). Z prawej widoczny również wybitny, dwuwierzchołkowy masyw Jeleni Loucky (1205 m.n.p.m)...
Pod nami z kolei widok na mało wybitnego Tocnika (1143 m.n.p.m), nad Bilą pod Pradedem góruje wspomniany Orlik (1203 m.n.p.m), dalej w głębi Kazatelny (925 m.n.p.m) i ostatnia, górująca nad polskimi równinami Biskupia Kopa (890 m.n.p.m)...
Przesuwając głowę w prawo, widać oczywiście całą wschodnią część Hrubego Jesenika:
Pocięty trasami narciarskimi to Velky Klin (1164 m.n.p.m), za nim Vyrovka (1167 m.n.p.m) i Maly Jezernik (1208 m.n.p.m), następnie dalsze szczyty głównej grani Jesioników, aż po wybitnych: Malego Deda (1368 m.n.p.m), po lewej i po umiejscowionego w centrum zdjęcia króla Jesioników - Pradziada (Pradeda - 1491 m.n.p.m). Na ostatnim planie po prawej grzbiet z Vysoką Hole (1466 m.n.p.m) i Petrovymi Kamenami (1438 m.n.p.m)...
Po przeciwnej stronie natomiast masyw Keprnika (1423 m.n.p.m) w całej swej okazałości...
Widok na Lysy Vrch (1128 m.n.p.m), położony na pierwszym planie po lewej, na środku Osikovy Vrch (1078 m.n.p.m), za nim Zarovy Vrch (1098 m.n.p.m), po prawej zbocze Velkego Klina (1178 m.n.p.m)...
I jeszcze fotka głównego szczytu Cervenej Hory lub po prostu Czerwonej Góry - nazwanej tak od  przybierających na jesień czerwony kolor porostów...
Medvedi Hora widziana przez Kamienne Okno...
I raz jeszcze zdjęcie najwyższej części masywu. Tym razem centralnie na zdjęciu Maly Ded, w głębi jego większy krewny z charakterystyczną wieżą przekaźnikową i po lewej na pierwszym planie Velky Klinovec (1178 m.n.p.m)...
Widok na Jeleni Loucky (1205 m.n.p.m)...
Króla Jesioników - Pradziad...
Pradziad (Praded - 1491 lub 1492 m.n.p.m), to najwyższy szczyt Wysokiego Jesionika (Hruby Jesenik), a także całego tego pasma i w ogóle najwyższy szczyt Sudetów Wschodnich (w Polsce jest nim Śnieżnik). Pradziad jest ponadto szóstym najwyższym szczytem w całych Sudetach, a wierzchołek wieży jest najwyższym punktem w Czechach, gdyż leży na wysokości 1620 m.n.p.m (Śnieżka 1602 m.n.p.m, a więc o 18 metrów niżej). Na wysokości 1563 m.n.p.m znajduje się taras widokowy, z którego roztaczają się w bezchmurne dni nieprawdopodobne widoki sięgające nie tylko polskich Beskidów, ale także Małą FatręTatry (!) i (uwaga!) północne masywy Alp austriackich z m.in. Schneebergiem. Gdyby określić odległość Pradziada od wymienionych gór, wyszedł by wynik około 200 kilometrów (!)... 

No to koniec obfitej sesji foto :). Pora na zasłużony odpoczynek pośród krzewów jagodowych...
Tymczasem na zegarku zrobiła się godzina 14:15, najwyższa pora, by ruszyć dalej w kierunku Białej pod Pradziadem, zaliczając jeszcze rozstaje pod szczytem Czerwonej Góry, położone na wysokości 1313 m.n.p.m. Ze względu na mocny wiatr zdecydowaliśmy nie wchodzić jednak na wierzchołek, obawiając się przewiania...


Do przystanku autobusowego jak widać mamy jeszcze całe 7,5 kilometra, dlatego najwyższa pora, by opuścić widokową grań i skierować się w dół. Dochodzimy do widzianych niedawno rozstajów koło kamiennego okna i zaczynamy schodzić zielonym szlakiem do Białej, mając na uwadze, że na mapie przejście tego odcinka zostało wyliczone na prawie dwie godziny...
Ścieżyna kluczy pośród jagodzisk, krzewów kosodrzewiny i niskich świerczków...
Z każdym krokiem ścieżka wchodzi jednak w coraz gęstszy las...
Mijając po drodze wiele martwych pniaków i gałęzi...
I od czasu do czasu odsłaniając widoki na Pradziad, z którego mam nadzieję za jakiś czas, również obszerna relacja...
Po dziesięciu minutach intensywnego schodzenia, ścieżka pozwala nam zobaczyć wierzchołek Tocnika, przez który za chwilę przejdziemy. Nad nim wspaniały widok na nieraz opisane przeze mnie, dominujące nad Belą pod Pradedem wierzchołki i oczywiście Biskupią Kopę..
Ścieżka nadal jest bardzo widokowa, bowiem prowadzi przez przerzedzony las...
Chwila drogi przez świerkowy...
(I jak widać nie tylko), piękny jesienny las... 
W końcu wychodzimy na widokową polankę na szczycie Tocnika (1143 m.n.p.m)
Tu urządzamy sobie ostatnią podczas dzisiejszej wędrówki przerwę, dopijając pozostałą w termosie herbatę i obserwując widoki...
Sokoli Grzbiet ze Studnicnim Vrchem (992 m.n.p.m)...
Najwyższy punkt naszej marszruty - Keprnik...
A oto sam szczyt Tocnika (1143 m.n.p.m)...
Za wierzchołkiem Tocnika, ścieżka krótko prowadzi przez las, po czym...
Wyprowadza na skalną platformę, położoną na wysokości około 1100 m.n.p.m., skąd roztacza się ponownie piękny widok na północny-wschód...
Platforma ta jest idealna na pamiątkową fotkę:D...
Natomiast zejście z tego "wiersycku" jest bardzo strome, a po ostatnich opadach dodatkowo śliskie...
Jeszcze tylko przez chwilę zielone paski zapewniają nam piękne widoki...
Bowiem ścieżka trafia w gęsty las iglasty...
Za mną natomiast widok skalnej galeryjki, z której roztaczały się tak piękne widoki...
Kolejne minuty to oczywiście strome zejście, podczas którego mijamy m.in. drewnianą wiatę, zbudowaną dla turystów chcących "wyprostować swe zbolałe marszem nóżki"...
Choć wydawać by się mogło, że mozolne i strome zejście skutkuje szybkim zmniejszaniem wysokości to nam się wydaje zupełnie inaczej - szlakowa traci wysokość powoli... 
ale za to prowadzi kolorowym lasem jesiennym, w którym roi się od koloru czerwonego, złotego, brązowego i seledynowego i żółtego...
Zejście tak urozmaiconym lasem szybko nam leci i po chwili dochodzimy do asfaltu na wysokości 900 m.n.p.m...
Tutaj ścieżka łagodnieje, zejście staje się dla stawów kolanowych bardziej znośne, a nam pozwala zobaczyć wzniesienie masyw Sumnego (1073 m.n.p.m)...
Kilkaset metrów w liściastym lesie...
I dochodzimy do skrzyżowania z niebieskim szlakiem - którym parę godzin wcześniej wchodziliśmy na Serak...
Razem z niebieskim szlakiem, schodzimy skrajem polany, z której znakomicie widać Zajęczą Górę (Zajeci Hora - 1012 m.n.p.m), za nią Male Bradlo (1044 m.n.p.m)...
Z tej samej polany roztacza się widok na stożkowaty Łysy Wierch (Lysy Vrch - 1128 m.n.p.m)...
Dalej ścieżka, drewnianym mostkiem przekracza Rudohorsky Potok...
Który kilka metrów dalej łączy się z Keprnickim Potokiem. W miejscu skrzyżowania się tego potoku znajdują się rozstaje szlaku zielonego, którym schodzimy z Tocnika do Białej pod Pradziadem i niebieskiego schodzącego z Szeraka, a prowadzącego dalej do niewielkiej wioski Filipowice...
A oto i sam Keprnicky Potok, spływający ze zbocza Keprnika...
Teraz do przystanku czeka nas już około półgodzinna wędrówka widokową, asfaltową drogą. Od czasu do czasu w polu widzenia migają nam figury grzybiarzy, dlatego zaciekawieni od czasu do czasu spoglądamy w zarośla, spostrzegając idealny przykład Borowika ceglastoporego (Boletus Iuridiformis) - będącym jadalnym grzybem, ale tylko po przegotowaniu. Jak się później okazało nie był to jedyny grzyb jaki zebraliśmy, bowiem kilkaset metrów dalej znaleźliśmy osiem dorodnych Koźlarzy babka... 
Po chwili jednak, asfaltowa droga wychodzi z pięknego jesiennego lasu...
I wychodzi na rozległe łąki nad wsią, z których roztacza się widok na Male Bradlo (1044 m.n.p.m)...
Za nami Tocnik, z którego zeszliśmy...
Nad doliną Bilej, dominuje masyw Lysego Vrchu (1128 m.n.p.m)..
Droga, którą wędrujemy jest jedną z moich ulubionych miejsc w Jesenikach, bowiem jest tu bardzo cicho, a przy tym widokowo... 
Po drugiej stronie doliny znajduje się ciekawie wyglądający pas z drzew...
A nad całością tego miejsca góruje potężne zbocze Sumnego (1073 m.n.p.m), należącego do masywu Seraka...
Natomiast tuż nad szlakiem znajduje się niewyraźne wzniesienie o nazwie Domasovsky Kopec - 863 m.n.p.m...
I wreszcie o w pół do czwartej meldujemy się na przystanku w Domasovie - jednej z części rozległej wsi Bela pod Pradedem, skąd mamy autobus do Jesenika...
Zgodnie z czeską punktualnością, autobus przyjeżdża i po kilkunastu minutach jazdy dowozi nas na dworzec autobusowy w Jeseniku, skąd mamy do samochodu "dwa kroki". Szybkim marszem pokonujemy tę odległość i dochodzimy do dworca kolejowego, gdzie zaczęliśmy jesienną przygodę z Jesionikami...
Tymczasem do zobaczenia już wkrótce...

Koniec części III-ej ostatniej...