poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Pocztówka z... Karkonoszy

KARKONOSZE 2015
Wczoraj wróciłem po tygodniowym pobycie ze Szklarskiej Poręby, choć trudno powiedzieć, że był to pobyt stricte karkonoski. Pochodziłem po niemal wszystkich pasmach otaczających Kotlinę Jeleniogórską i mógłbym uznać ten tydzień za w pełni udany, gdyby nie jeden drobny szczegół ;D Przez wszystkie dni, temperatura przekraczała 30 stopni Celsjusza z wysokim nakładem, co bardzo szybko sprawiło, że musiałem wyzbyć się niestety części planów. Trzykrotnie miałem okazję śledzić aktualny odczyt temperatury - dwa razy wieczorem w Szklarskiej i raz podczas przejazdu miejskim autobusem w Jeleniej Górze. W pierwszym z tych miast termometr (o 18 i 19) pokazywał odpowiednio 34,7 i 35,5 stopni Celsjusza, w tym drugim 37.
To takie drobne usprawiedliwienie, bo trochę mi żal tych niespełnionych planów ;(
Niemniej jednak trochę miejsc udało się odwiedzić, mimo upiornego upału i czasem nawet wewnętrznego poirytowania, tak więc materiał na kolejne relacje jest :D
(Szkoda tylko że czasu na pisanie za mało...)
A teraz taki skrócik tego co się działo przez te 7 dni...
I dzień
Pierwszy dzień nie pozwolił na dłuższe wycieczki z aparatem, natomiast obfitował w wydarzenia. Najważniejszym był zator na A4 w okolicach Brzegu, w którym staliśmy 1h 45 min. Tak, to nie żart, korek, powstały w wyniku remontu nawierzchni ciągnął się na przestrzeni 10 kilometrów.
Podróż do Szklarskiej Poręby zajęła nam ponad 5,5h (zamiast spodziewanych 3,5h)... KOSZMAR.
Po drodze udało się zobaczyć fenomenalny Kościół Pokoju w Jaworze - zdecydowanie jedna z perełek Dolnego Śląska i jeden z cenniejszych sakralnych zabytków naszego kraju.
 II dzień
Drugiego dnia były Izery. Odwiedzone po raz pierwszy w moim życiu. I muszę się tam z chłopakami koniecznie wybrać w zimę! Specyficzne góry, mają w sobie "to coś", jakąś mistykę, tajemnicę.
 III dzień
Kolejny dzień spędziłem już w Karkonoszach. Znów podreptałem między innymi do Śnieżnych Kotłów, ale ten dzień zdecydowanie trudno opisać jedną fotką. Dość dzika i bardzo widokowa trasa, którą miałem okazję podążać, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.
 IV dzień
Wiele razy pisałem na blogu że niskie góry czasem bardzo miło zaskakują. Czwarty dzień z uwagi na zapowiadane burze, spędziłem w absolutnie cudownym miejscu - w Dolinie Bobru. Było to dla mnie odkrycie wyjazdu, tak tam jest pięknie.
 V dzień
Następny dzień i następne nieodkrywane dotąd pasmo Sudetów Zachodnich. Rudawy Janowickie. Cieszę się bardzo, że nie przeszedłem tych gór w całości jak pierwotnie chciałem, bo dzięki temu będę miał silną motywację aby tu szybko powrócić. Krótka, malownicza wycieczka w Sokoliki.
 VI dzień
Ten dzień miał upłynąć pod znakiem Skopca i Skalnika. Ale nie upłynął, bo zapowiadane na ten dzień 37 z odczuwalną 40 stopni Celsjusza, a dodatkowo mała kontuzja, wymusiły ograniczenie trasy i wczesne wychodzenie. Padło na - kolejne pozytywne zaskoczenie - tereny Pogórza Karkonoskiego.
 VII dzień
Siódmy dzień pobytu, ostatni, był zarazem szczytem upałów i jedyną możliwością ucieczki od nich, była wycieczka w Karkonosze. Nie chciałem tego, bo przed spragnionym chłodniejszego powietrza, tłumem, ciężko było uciec. I średnio mi to wyszło, gdyż forma siódmego dnia była raczej kiepska - pozostaje się tylko cieszyć, że Śnieżka była w tym okresie, rzeczywiście prawdziwym zbawieniem.
To tyle na dziś... Za niedługo pojawi się trzecia relacja z Gór Strażowskich, a potem.. Zobaczymy :)

6 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że nie każesz czekać na tą relację do zimy ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na relacje z tych wycieczek, bo rejony mi doskonale znane :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No ale będzie jakaś obszerniejsza relacja? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, pewnie że będzie, jest 4 w kolejce :D

      Usuń