Orle, Hala Izerska i Wysoka Kopa, czyli klasyki Gór Izerskich


Dwa lata temu, sierpień spędzałem głównie w Gliwicach nie wyjeżdżając na żadne długie wypady. Tak się bowiem składało, że w planach miałem wyjazd do Rumunii i większość dostępnych środków odkładałem z myślą o wyjeździe w Karpaty Południowe.
Wyjątkowym zbiegiem okoliczności moi rodzice tamtego lata mieli przedłużony urlop, a ponieważ, może pamiętacie zresztą, lato 2015 było iście piekielne jeśli chodzi o panujące temperatury, to zamiast siedzieć w nagrzanym bloku, zgodziliśmy się, że trzeba spróbować jakoś od tego upału uciec. Tatry odpadały, ze względu na szczyt sezonu i jakoś się tak skończyło, że stanęło na Karkonoszach - rodzice zaproponowali mi żebym w tym wyjeździe im towarzyszył, a ja rzecz jasna się zgodziłem, bo zawsze była to dodatkowa okazja by pochodzić po górach, w których jestem rzadkim gościem, a dwa, że no właśnie była to jedna z nielicznych okazji by spędzić z nimi parę dni.
I choć wynajęliśmy apartament w Szklarskiej Porębie, to cała idea wyjazdu miała nie polegać na chodzeniu wyłącznie po Karkonoszach, a na spacerach po różnych pasmach górskich Sudetów Zachodnich. A zaczęło się właśnie od Gór Izerskich...
Była to moja pierwsza i jak dotąd, wciąż jedyna wizyta w tych malowniczych górach, w które - tu będzie drobny spojler - mam nadzieję przyjechać jeszcze nieraz na przykład późną jesienią bądź grubą zimą aby lepiej poczuć ich specyficzny (na plus 😉) klimat. Być może zastanawiacie się też dlaczego relacja ta doczekała się publikacji dopiero teraz - nie ukrywam, że bardziej atrakcyjne są te wyjazdy za minimalne pieniądze z noclegiem na krzywy ryj 😉 Zwyczajnie dużo więcej się wtedy dzieje 😛
 No ale dobrze, skoro Góry Izerskie pojawiają się tu po raz pierwszy - to standardowo parę słów o nich:
Góry Izerskie (cz. Jizerske hory, niem. Isergebirge) pospolicie zwane Izerami, to jedno z najbardziej wysuniętych na zachód pasm górskich Polski, należące do Sudetów Zachodnich. Od zachodu graniczą z Górami Łużyckimi, od południa z Grzbietem Jesztedzkim, od wschodu z Karkonoszami, a na północy przechodzą w Pogórze Izerskie. Granica polsko-czeska dzieli Izery na dwie części - północna, należąca do Polski jest mniejsza powierzchniowo, ale nieco wyższa - znajduje się w niej najwyższy szczyt pasma - Wysoka Kopa (1126 m.n.p.m.). Najwyższym szczytem części czeskiej jest z kolei położony nieopodal granicy, dwuwierzchołkowy Smrk, którego wyższy, zachodni wierzchołek (1124 m.n.p.m.) przypada Czechom.
Charakterystycznym elementem krajobrazu Izerów są rozległe, płaskie wierzchowiny i płytkie doliny rzeczne. Dzięki temu, wędrując co rusz można nadziać się na różnego rodzaju torfowiska i moczary.
Mapka z trasą: 
źródło: mapa-turystyczna.pl
Nasza trasa rozpoczęła się na Polanie Jakuszyckiej do której ze Szklarskiej Poręby najwygodniej dotrzeć pociągiem. Motorowe składy jeżdżą w relacji Liberec - Harrachov - Szklarska Poręba w sezonie kilka razy na dobę w każdą stronę. Dojazd do Jakuszyc zajmuje kilkanaście minut, a stamtąd można już śmiało ruszać czerwonym szlakiem w kierunku Schroniska Orle, co i my zrobiliśmy 😄 Pierwszą, pewnego rodzaju atrakcją, jest przejście wyrysowaną jak od linijki drogą przez Cichą Równię. Wygląda to następująco 😀

Cały spacer do schroniska "Orle" z przystanku kolejowego w Jakuszycach zajmuje niespełna 45 minut.
Samo schronisko "Orle" to w sezonie popularne, ale i przyjemne miejsce. Choć pełni funkcję stacji turystycznej, a nie schroniska, to oferuje turystom noclegi w pokojach o zróżnicowanym standardzie, stanowiąc dobrą bazę wypadową w południowo-wschodnią część Izerów.
 Historia schroniska związana jest z historią całej osady Karlsthal (dosł. Dolina Karola), założonej w XVIII wieku w wyniku utworzenia tam huty szkła. Budynek, który widzicie na zdjęciach, dziś zaadoptowany jest pod schronisko, a wcześniej pełnił funkcję wpierw budynku administracyjnego huty, a po jej upadku w 1891 roku, stał się leśniczówką.
Z polany Orle na Halę Izerską szło się jak po stole. Marsz, który z łatwością mogą pokonać rodziny z dziećmi czy nieco starsi turyści, zajął około czterdziestu minut i bądźmy szczerzy - był cholernie nudny, bo żwirowa droga, po której wiedzie szlak jest prosta jak z bicza strzelił i jak już wcześniej napisałem - poprowadzona po niemal idealnie płaskim terenie. Gdy już dopada zniechęcenie, wydawać by się mogło niekończącym marszem, nagle wyłania się ona - wspaniała Hala Izerska, którą trzeba w życiu odwiedzić.
To jest naprawdę niesamowite uczucie - niby być w górach, a widzieć względnie szeroką, leniwie płynącą rzekę, przez rozległy płaskowyż, otoczony przez widoczne w oddali łagodne, zalesione szczyty.
Południowy skraj Hali Izerskiej, zwany Kobylą Łąką.
Ktoś mógłby rzec, że Izery są mało interesujące - a bo płaskie, a bo niskie, a bo w dużej części zalesione... Rzeczywiście mogłyby takie być, gdyby no właśnie nie te wspaniałe hale jak Hala Izerska czy Izerka (cz. Jizerka). Jest w tych górach jakiś urok, który spowodował, że nie potrafię sobie wyobrazić Polski bez nich - tak naprawdę, choć sami często tego nie doceniamy - w granicach naszego kraju znajdują się bardzo zróżnicowane tereny górskie - i pod tym względem plasujemy się w czołówce Europy obok Rumunii, Włoch czy Francji. Naprawdę 😊
Myślę, że gdybym znalazł się na Hali Izerskiej nie w środku sezonu, tylko po, najlepiej właśnie późnią jesienią, to już zupełnie rzuciłaby mnie ona na kolana. Takie ogromne przestrzenie, choć płaskie, są mi bardzo bliskie, bo kojarzą mi się zwłaszcza ze Skandynawią. Tamtego dnia czułem jednak jeden mankament - a był nim żar, który lał się z nieba i brak jakiegokolwiek przewiewu.
Dlatego, jeśli traficie na upały rzędu 35 stopni Celsjusza, to nie wybierajcie się w Góry Izerskie 😛
Rozdroże na Hali Izerskiej - okolice dawnej osady Wielka Izera (niem. Gross Iser).
Z hali doskonale widać zachodni kraniec Karkonoszy, czyli Szrenicę i Wielki Szyszak, które są łatwo rozpoznawalne z uwagi na charakterystyczne obiekty położone w ich szczytowych partiach. Można bezproblemowo więc zauważyć zarówno schronisko na Szrenicy jak i stację przekaźnikową nad Śnieżnymi Kotłami.
I wał Karkonoszy w szerszym ujęciu - od Wielkiego Szyszaka po Mumlawski Wierch.
Na Hali Izerskiej znajduje się kolejne schronisko, zwane Chatką Górzystów, gdzie zastaliśmy spory tłum - zarówno turystów pieszych jak i rowerowych. Udało się jednak znaleźć jakąś ławkę i dostać specjalność schroniska - naleśniki z jagodami, które są naprawdę znakomite.
Jeśli uda Wam się dorwać miejsce na zewnątrz, to będziecie mieć taki rozkoszny widoczek na czeskie Izery 😉

Po posiłku w Chacie Górzystów ruszyliśmy żółtym szlakiem przez Jagnięcy Jar w kierunku Rozdroża pod Kopą, gdzie spotkaliśmy pierwsze widoki na Kozi Grzbiet i Stóg Izerski.
Ponieważ nasza trasa zakładała zawrócenie w kierunku Szklarskiej Poręby wraz z dojściem na Rozdroże pod Kopą, to tym samym nie udało się zajrzeć w rejon Stogu Izerskiego. W tak wysokim upale nie miałoby to sensu, ale w bardziej sprzyjających okolicznościach opisywaną trasę można wydłużyć o około 3 godziny marszu - z Hali Izerskiej kierować się na Smrk, następnie przez Stóg Izerski i Polanę Izerską dotrzeć do tego samego miejsca, w które dotarliśmy bezpośrednio żółtym szlakiem spod Chatki Górzystów. Inną opcją - mniej męczącą, ale także interesującą - jest spacer ze Szklarskiej Poręby na Stóg Izerski Wysokim Grzbietem i zejście do Świeradowa-Zdroju, z którego wrócić do punktu wyjścia wrócić można komunikacją autobusową. Oczywiście tę samą trasę można pokonać w przeciwnym kierunku, ułatwiając sobie jeszcze życie dzięki kolejce gondolowej na Stóg Izerski. Oszczędza się tym samym stromego podejścia jakie zafunduje nam szlak ze Świeradowa do schroniska znajdującym się pod szczytem.
Powróćmy jednak do tego upalnego sierpniowego dna. Rozdroże znajdowało się tuż pod Sinymi Skałkami (1122 m.n.p.m.), gdzie możecie odnaleźć fantastyczny punkt widokowy, absolutnie najlepszy jaki miałem okazję poznać tego dnia. Widok sięgający aż po Stóg Izerski i Smrk robił wrażenie, podobnie jak położona zaskakująco daleko, Hala Izerska. Izery to nie są wysokie góry, ale mogą naprawdę bardzo się podobać.
Hala Izerska. W oddali Izera (cz. Jizera - 1122 m.n.p.m.). Łatwo ją rozpoznać, bo z daleka widać grupę skałek znajdującą się na jej wierzchołku 😉
I jeszcze Świeradów-Zdrój do kolekcji.
Po okresie krótkiego podejścia na Sine Skałki, powróciły stare dobre Izery :D Znaleźliśmy się bowiem na rozległym grzbiecie Zielonej Kopy, który tworzą szczyty mało wybitne szczyty Sinych Skałek (1122 m.n.p.m.), Przedniej Kopy (1114 m.n.p.m.) i Wysokiej Kopy (1126 m.n.p.m.). 
Kilkaset metrów za wierzchołkiem Przedniej Kopy, gdzie szlak zrobił charakterystyczny łuk, pokonując dwa ostre zakręty, odnalazłem nieznakowaną ścieżkę - jedną z kilku, którą można podejść na wierzchołek Wysokiej Kopy. Chwilowo pożegnałem się z rodzicami, których "przyklepanie" tabliczki szczytowej nie interesowało i już po chwili znalazłem się na wąskiej, ale wyraźnej, dróżce, poprowadzonej pośród niskich świerków.
Dokumentacyjne foto tabliczki szczytowej.
Na Wysokiej Kopie spotkałem kilka osób, co świadczy o sporym zainteresowaniu naszego narodu zdobywaniem KGP 😄 I rzeczywiście - gdyby nie fakt, że szczyt jest najwyższym w Górach Izerskich - to nie byłoby sensu marnować czas i szukać nic nie wyróżniającego się wierzchołka, w dodatku totalnie zalesionego. Dopiero schodząc, mogłem podziwiać widoki na pasmo Karkonoszy.
Jeśli najdzie Was ochota na zdobycie Wysokiej Kopy, to polecam Wam zejście z czerwonego szlaku, które znajduje się przy charakterystycznej "skandynawskiej" wiacie. W partiach szczytowych znajduje się tylko jedna taka, a ścieżka, która zaczyna się tuż za za nią, szybko doprowadza na wierzchołek :) To właśnie nią schodziłem.
Koło wiaty powróciłem na GSS i skierowałem się w kierunku widocznego w oddali szczytu Izerskich Garbów i Zwaliska, gdzie ukryta jest słynna kopalnia kwarcu "Stanisław".
W pobliżu Izerskich Garbów szlak schodzi - dość mocno jak na Izery - doprowadzając do tzw. Szklarskiej Drogi, gdzie znajduje się kolejne rozdroże, gdzie dołączają do nas szlaki z Hali Izerskiej. Z tego miejsca do kopalni jest już rzut beretem, niemniej jednak idąc wzdłuż szlakowej ścieżki dojdziemy do mniej interesującego punktu widokowego w południowej części wyrobiska. Choć i tak wał Karkonoszy prezentuje się stamtąd imponująco.
Popatrzyłem chwilę na widoki i wróciłem się z powrotem do Rozdroża pod Izerskimi Garbami, skąd szlak zaczął się piąć na skalisty wierzchołek Zwaliska (1047 m.n.p.m.), skąd panoramę Karkonoszy przysłaniały nieco drzewa.
Klucząc pośród głazów i ciekawych momentami formacji skalnych, dotarłem po dwudziestu minutach drogi z kopalni, na ostatni szczyt tego dnia - Wysoki Kamień (1058 m.n.p.m.), jeden z najbardziej charakterystycznych w Górach Izerskich, wznoszący się tuż nad Szklarską Porębą. Jest to bezwzględnie jeden z najlepszych punktów widokowych na zachodnią część Karkonoszy, a od momentu postawienia tutaj schroniska, również jeden z popularniejszych fragmentów polskiej części Izerów. W surowym wnętrzu budynku odnalazłem rodziców, zjadłem zdaje jakąś kiełbasę z grilla - wybór był skromny - a po posiłku udaliśmy się już wspólnie by popatrzeć na okoliczne widoki.
Wierzchołek Wysokiego Kamienia, jak sama nazwa wskazuje, jest nieco skalisty i znajduje się tam przyjemna platforma widokowa.
Kościół Bożego Ciała w Szklarskiej Porębie 😊
Fragment Pogórza Izerskiego.
Schodząc ze szczytu przystanąłem jeszcze na chwilę, bowiem zauważyłem w pewnym momencie wyłaniającą się w oddali Śnieżkę 😊
Droga zejściowa z Wysokiego Kamienia była dość krótka, jednak biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia, zaskakująco stroma. Wynika to z przebiegającego w tamtych rejonach uskoku, który ciągnie się aż pod Świeradów-Zdrój.
Miłym zakończeniem wycieczki są widoki, na które natrafiliśmy w okolicach Rozdroża pod Wysokim Kamieniem. Ładnie prezentują się stąd znów Karkonosze, które odwiedzimy w dniu kolejnym 😉
W okolicy znajdowało się już niewielkie osiedle, zwane Podgórzem, należące do Szklarskiej Poręby, ale to jednak nie koniec wycieczki. Pozostawał bowiem jeszcze spacer przez zalesione wzniesienie Białych Skał (746 m.n.p.m.).
Cała opisywana wycieczka stanowi idealną propozycję dla mniej wprawnych piechurów bądź dla kogoś, kto może przeznaczyć TYLKO jeden dzień na spacer po polskiej części Izerów - w zasadzie możemy w ten sposób zobaczyć największe atrakcje - Orle, Halę Izerską, efektowny widok spod Siwych Skał, należącą do KGP, Wysoką Kopę, która sama w sobie jest jednak nudna jak flaki z olejem, czy kopalnię kwarcu "Stanisław", do której warto podejść choćby ze względu na widoki jakie można stamtąd ujrzeć. Do tego trzy schroniska, gdzie można coś przekąsić, wypić kawę, herbatę bądź piwo - żyć nie umierać. Tylko nie popełnijcie tego samego błędu co my - nie wybierajcie się tam podczas upałów, bo przyjemnego wietrzyku na grani raczej nie zastaniecie 😛
CDN

KOMENTARZE

4 komentarze:

  1. Trudno nazywać obiekt na Wysokim Kamieniu schroniskiem - to jest tylko bufet ;) Budują to od dekady albo i więcej, noclegów ciągle brak i wątpię, czy kiedyś będą :)

    Natomiast Chatka Górzystów kiedyś wymyśliła, że jeśli ktoś u nich nie nocuje, to nic nie zje :D Potem się z tego wycofali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałem schronisko, bo Łomniczka to też schronisko mimo że nie oferuje noclegów.
      To prawda, obiekt na Wysokim Kamieniu mimo, że jest nowy, to aż bije prostotą. Może to kwestia środków, którym zabrakło właścicielom, a może nie chcieli z niego robić nie wiadomo czego. Trzeba wrócić za parę lat ;)
      A z tą Chatką Górzystów to mnie mocno zaskoczyłeś... :D Ciekawa sprawa :D

      Usuń
    2. Raczej środków, bo skoro właściciel na stronie ciągle pisze "noclegów jeszcze nie oferują", to chyba z założenia kiedyś mają one być ;)

      Usuń
  2. Bardzo przyjemna trasa, tylko faktycznie, nie na takie upały.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Back
to top