Alpy Julijskie - urok wapieniem pisany, czyli na Mangart cz. II

Alpy! Tu się oddycha!

CZ. II (MANGART - BOVEC)

Dochodziła jedenasta, gdy szlak prowadzący na Mangart osiągnął z powrotem granicę włosko-słoweńską, gdyż co trzeba zaznaczyć, droga, którą podchodziliśmy była poprowadzona po włoskiej stronie. Punkt ten znajduje się na wysokości około 2485 m.n.p.m, a więc jeszcze prawie 200 metrów poniżej wierzchołka. Tu dochodzi również szlak prowadzący z Małego Mangartu (Mali Koritniski Mangart, Piccolo Mangart - 2334 m.n.p.m) i doliny Koritnicy. Szlak robi zwrot o 180 stopni, dzięki czemu można przyjrzeć się całej słoweńskiej części Alp Julijskich m.in. Jałowcowi (2645 m.n.p.m).
Stąd już szybciuśko na wierzchołek, aby zdążyć przed nadciągającymi chmurami. Piętnaście minut drogi i oto stajemy na wierzchołku Mangarta usadowionym na 2679 m.n.p.m...
Mangart, zwany też Velikim Mangartem, to najwyższy szczyt znajdujący się na pograniczu włosko-słoweńskim, a także drugi najwyższy szczyt włoskich Julianów (wyższy jest tylko Jof di Montasio), a trzeci najwyższy szczyt słoweńskich Julianów (wyższy jest tylko Triglav i Skrlatica). Opada pionowymi zboczami do doliny Koritnicy, nad którą góruje ponad 2000 metrów. Na jego szczyt prowadzą dwie drogi - prostsza Italjanska Pot i trudniejsza Slovenska Pot...
Zacznijmy więc panoramkę od południa w kierunku Jałowca (2645 m.n.p.m), Bavskiego Grintavca (2347 m.n.p.m), a także Krna (2244 m.n.p.m) i grani Velkich Spic (2398 m.n.p.m)...
Zbliżenie na Jałowca i Velkiego Ozebnika (2480 m.n.p.m)...
 Zbliżenie na szczyty Velkiego Pelca (2388 m.n.p.m), Bavskiego Grintavca (2347 m.n.p.m), a w oddali Mahavscka (2008 m.n.p.m), zwanego Velkim Bogatinem, a także Tolminskiego Kuka (2085 m.n.p.m) - najwyższego w paśmie gór Bohinjskich...
Zbliżenie na centralną część masywu z Razorem (2601 m.n.p.m), Triglavem (2864 m.n.p.m) i Kanjavcem (2569 m.n.p.m), oraz granią Mojstrovek na pierwszym planie...
Grań Mojstrovek,a ponad nimi gniazdo Prisojnika, zwanego Prisankiem i Razora...
Zoom na "króla Julijców" - wspaniałego Triglava (2864 m.n.p.m)...
Zbliżenie na Prisojnika (2547 m.n.p.m), a także na drugie najwyższe gniazdo górskie słoweńskich Julijców - pasmo Skrlaticy (2740 m.n.p.m)...
I ogólne foto słoweńskich Alp Julijskich z położoną na pierwszym planie Kotovą Spicą i Małym Mangartem... 
Obracam głowę o 180 stopni, by popatrzeć na dolinę Rio del Lago z górującymi ponad nią pasmami Visokiego Kanina (Monte Kanin Alto - 2587 m.n.p.m) i zasnutych chmurami Jofa di Montasio i Jofa di Fuarta...
Zbliżenie na przysłoniętego chmurami Fuarta (2666 m.n.p.m) i zupełnie już niewidocznego Montasio (2754 m.n.p.m)...
I jeszcze fotka obywatela tutejszej okolicy - Wieszczka.
Wieszczek (pyrrhocorax graculus) - to gatunek średniego ptaka, należący do rodziny krukowatych. Jego długość ciała dochodzi do czterdziestu centymetrów, rozpiętość skrzydeł nawet do osiemdziesięciu. Waży 200-300g, zamieszkuje niedostępne ściany i rozpadliny skalne zazwyczaj na wysokości min. 1800 m.n.p.m. Jest popularny w Alpach, na Bałkanach, Korsyce, Pirenejach, a także w górach azjatyckich. Występuje sporadycznie w Tatrach...
Posiedzieliśmy, zjedliśmy i pooglądaliśmy, a po dwunastej podjęliśmy decyzję o schodzeniu. Pozostawiliśmy więc widokowy wierzchołek Mangarta za plecami...  
I jeszcze parę okazów flory alpejskiej...
Schodzimy tą samą drogą co przedtem, a więc najpierw ukośnie, lekko trawersem...
A następnie do niewielkiego, ale zdradliwego żlebu...
Podziwiając znowu piękną Visoką Poncę...
I dochodzimy do momentu, gdy ponownie przechodzimy na włoską stronę...
Teraz już spokojnie trawersikiem...

I wkrótce na nowo widzimy znajomą okolicę Mangartskiego Siodła z charakterystycznym srebrnym dachem schroniska Koca na Mangartskom Sedle (1906 m.n.p.m)...
I raz jeszcze pamiątkowa fotka na tle Jofa di Fuarta i Jofa di Montasio
A wspaniale udekorował naszą dzisiejszą wędrówkę jeszcze widok na Dolomity, które wreszcie dały się w miarę wyraźnie uwiecznić ;)
I tak się kończy nasza pierwsza piesza wędrówka po Alpach Julijskich - pełna pięknych uroków, doznań i rozmaitości. Po mimo wielu osób na szlaku, wędrówka trwale zapisała się w naszej pamięci. 
Parę minut przed drugą żegnamy się z Mangartskim Sedlem i zjeżdżamy do położonej... 2000 metrów niżej (na wysokości 651 m.n.p.m), miejscowości Log pod Mangartom na kawę, aby wzmocnić się przed ewentualnym bólem głowy po szybkiej zmianie wysokości...
Wieś pięknie położona - u stóp potężnego Mangartu, który tu wygląda zgoła inaczej niż z Mangartskiego Sedla...
Ale także i u stóp Jałowca, który wraz z Mangartem tworzy piękną scenerię...
Log pod Mangartom (wł. Bretto) - to licząca sobie zaledwie 150 osób, osada otoczona przez 15 szczytów wyższych niż 2000 m.n.p.m, położona przy drodze Bovec - Tarvisio. Charakterystycznym punktem jest kościółek św. Stefana (dwa zdjęcia wyżej) pochodzący z XVIII wieku wielokrotnie przebudowywany. Przy przyjemnym niewielkim ryneczku, znajduje się kafejka i taka oto fontanna...
Po kawie pojechaliśmy za niewielką osadę Kal-Koritnica, aby zrobić sobie popołudniowy piknik nad pięknymi, szafirowymi kolorami Soczy i zjeść obiad, którym było pozostałe jeszcze z wczoraj, leczo...
Wybraliśmy miejsce położone u stóp Svinjaka (1653 m.n.p.m), pośród wspaniałych lasów, gdzie nie docierał szum pobliskiej szosy...
Było wspaniale...
Poleżeliśmy mniej więcej do szesnastej, po czym udaliśmy się do naszej drugiej bazy noclegowej - Bovca, położonego w niewielkiej kotlinie, nad którą góruje charakterystyczny Svinjak...
Ale także Rombon - na zdjęciu po prawej i Prestreljenik - w środku
Nasz pensjonat znajdował się w niewielkim przysiółku Dvor, niedaleko kolei linowej na położony na granicy Kanin z pięknym widokiem na otaczające szczyty...
Po rozgoszczeniu się zdecydowaliśmy się na krótki, wieczorny spacerek po miasteczku.
Bovec (n. Flitsch, wł. Plezzo) to niewielka miejscowość (zaledwie 1,5 tys. mieszk.) położona w kotlinie u zbiegu Koritnicy i Soczy. Jest jednym z najważniejszych górskich kurortów. Zimą kusi narciarzy rozbudowaną siecią tras narciarskich pod Kaninem, latem przyciąga amatorów wędrowania górskiego i raftingu. Socza pod tym względem oferuje jedne z najlepszych możliwości raftingowych w Europie. 
Miasteczko po raz pierwszy wspomniane zostało w 1174 roku, ale ślady osadnictwa sięgają dużo, dużo wcześniej, bo epoki żelaza. W czasach rzymskich Doliną Soczy i Korytnicy prowadziła droga na przełęcz Predel. Później przez wieki było to "miasteczko na krańcu świata". Dopiero w  ubiegłym wieku ten zapomniany region zaczął przyciągać turystów, a mieszkańcy zamiast żyć  z pasterki, zaczęli żyć z turystyki. Pomyślny rozwój miasta przerywają jednak trzęsienia ziemi, bowiem ta część Słowenii, leży na terenach o dużej aktywności sejsmicznej. W 1976 roku, wielkie trzęsienie ziemi, spustoszyło całą dolinę Soczy, ostatnie miało miejsce w 2004 roku, na szczęście już nie tak silne... 
W mieście akurat odbywał się jarmark, można było więc zaznać tutejszej atmosfery..
Miasteczko nie ma ulic, na adresach podana jest za to nazwa przysiółka. Sam Bovec jest bardzo niewielki, właściwie to skupia się wokół rynku nazwanego Trg golobarskich zrtev...
Spędziliśmy trochę czasu na ryneczku i koło szóstej wieczorem wróciliśmy do pensjonatu. Jutro kolejna wycieczka, całodzienna i trudniejsza od Mangartu, dlatego trzeba się dobrze wyspać..
A tymczasem do zobaczenia jutro...
KONIEC CZĘŚCI II- OSTATNIEJ

KOMENTARZE

1 komentarze:

  1. Dzięki za dobrze napisaną relację. Może wybierzesz się w Alpy Bawarskie do lipca? -zyskałabym cenne źródło informacji przed moim wyjazdem ;-)

    OdpowiedzUsuń

Back
to top