Alpy Algawskie - informacje praktyczne


Witajcie w pierwszym artykule poświęconym Alpom Algawskim! Tradycyjnie serię rozpoczynamy krótkim poradnikiem - przygotowałem dla Was najważniejsze informacje związane z tym zupełnie nieznanym w Polsce pasmem górskim.


SPIS TREŚCI

1. Wstęp
2. Dojazd
3. Poruszanie się na miejscu
4. Wycieczki jednodniowe czy wielodniowe
5. Sieć schronisk
6. Szlaki
7. Przydatne strony internetowe


1. WSTĘP

Na początek opowiem Wam historię prawdziwą.

Nie będę ukrywać, że jeszcze kilka lat temu Alpy Algawskie były mi zupełnie obce. Ba, nie miałem pojęcia, że istnieją. Na początku, nie wiem tak z 10 lat temu, może ciut więcej, moja znajomość niemieckich Alp ograniczała się do Zugspitze. I wierzcie mi, długo byłem przekonany, że tak się losy historii potoczyły, iż nic ponad ten jeden, mało wyróżniający się wysokością alpejski masyw, naszym sąsiadom nie przypadło. Potem, ładnych kilka lat później, kiedy zaczęła się moda na blogi, odkryłem, że na terytorium Niemiec wznosi się też całkiem wysoki, niejaki Watzmann. To już było pewnego rodzaju zaskoczenie, ale... gdy rok temu przygotowywałem się do wyjazdu do Bawarii przeżyłem prawdziwy szok. Jak to możliwe, że ten rozległy zakątek pełen fantastycznych widoków tak długo pozostawał w sferze niewiedzy? Stwierdziłem wtedy, że koniec z dziurami w znajomości Alp, kawałeczek po kawałeczku, trzeba będzie szczegóły tego potężnego łańcucha górskiego poznać...

Ale wracając do wyjazdu, dlaczego w ogóle rok temu padło na Bawarię?

Wyobraźcie sobie, że bilet lotniczy kupiłem z myślą głównie o zamku Neuschwanstein. Mój plan podróży wyglądał zatem pierwotnie zupełnie inaczej. Dopiero po otrzymaniu potwierdzenia rezerwacji więcej uwagi poświęciłem Alpom Algawskim, spędziłem wiele godzin nad mapami aż w końcu podjąłem kluczową decyzję. Rezygnuję z Neuschwanstein, rezygnuję z Hohehschwangau, jadę prosto w góry i tylko w góry!

I wiecie co?

To była genialna decyzja 👌


Dla tych, którzy podobnie jak do niedawna i ja, nie orientują się, gdzie znajdziemy Alpy Algawskie, informuję:

Alpy Algawskie zajmują najbardziej na południe wysunięty skrawek Niemiec.

A więc nawet jeśli nie macie dokładnej mapy tego kraju, a zwykłą mapę całej Europy, to Algawy zlokalizujecie bardzo szybko 😎

To skoro co nieco już kojarzycie jeśli chodzi o ich umiejscowienie, to teraz parę szczegółów topograficznych:

Alpy Algawskie (niem. Allgauer Alpen) są jednym z siedmiu oficjalnie wydzielanych przez Klub Alpejski pasm stanowiących fragmenty największego łańcucha górskiego Europy, przypadającym Republice Federalnej Niemiec. Tak jak pozostała szóstka, tak i Alpy Algawskie należą do Północnych Alp Wapiennych, czyli jednej z trzech składowych Alp Wschodnich.

Alpy Algawskie wśród Niemców są bardzo popularne - trudno się zresztą temu dziwić, bo po Masywie Wetterstein, w którym wznosi się Zugspitze, i Alpach Berchtesgadeńskich, to najwyżej położony obszar naszych zachodnich sąsiadów. Należy jednak zaznaczyć, że całkiem spora część pasma - ok. 40 proc. powierzchni z ok. 1,5 tys. kilometrów kwadratowych - przypada Austrii, na terytorium której wznosi się najwyższy szczyt - Grosser Krottenkopf (2656 m n.p.m.).

Góry te mają jednak to do siebie, że ów Grosser Krottenkopf nie wyróżnia się za bardzo na tle reszty - wyobraźcie sobie bowiem, że drugi na liście Hohes Licht jest niższy od niego o zaledwie pięć metrów, a dziesiąty Biberkopf - o 57 metrów. Łącznie w Alpach Algawskich można się doliczyć zatem dziewięciu szczytów przekraczających 2600 m n.p.m.

2. Dojazd

Samolot (aktualizacja 28.03.2020)

Zgodnie z pogłoskami, o których wspominałem jeszcze w ub. roku, w rozpoczynającym się właśnie sezonie letnim, brakuje bezpośredniego połączenia z Katowic (obecne w rozkładzie na lato 2018), jak również z Modlina (obecne do jesieni 2019) do portu lotniczego w Memmingen, które zapewnia obsługę regionu Allgau, w tym także Alp Algawskich.

Na chwilę obecną pozostała zatem jedynie możliwość podróży z przesiadką. Co więcej, lotnisko jest obsługiwane wyłącznie przez przewoźników czarterowych i niskokosztowych, stąd jest to opcja nierekomendowana dla osób podróżujących z bagażem rejestrowanym (konieczność dwukrotnego wykupienia i nadania bagażu w każdą stronę, co przekłada się na koszty podróży i wydłużenie czasu niezbędnego na przesiadkę).

Jeśli podróżujemy wyłącznie z bagażem podręcznym, to przy sprzyjających okolicznościach jesteśmy w stanie dolecieć z dowolnego dużego lotniska w Polsce do Memmingen w mniej niż osiem godzin (uwzględniając oczywiście przesiadkę). Jakie mamy zatem możliwości?

- Podróż przez Lwów - brzmi strasznie, bo lecimy najpierw na wschód a dopiero potem na zachód, ale przykładowo jeśli lecimy w piątek, to jest to szybki sposób by dotrzeć na miejsce. Na Ukrainę dostaniemy się wczesnoporannym lotem (ok. 6 rano) z Katowic (Wizz Air), Gdańska (Ryanair) czy Modlina (Ryanair) i po ok. dwóch godzinach przesiadki (ze względu na fakt, że trzeba przejść przez kontrolę graniczną zarówno po przylocie jak i przed kolejnym wylotem w tym wypadku trzeba mieć te min. 1,5 godziny w zapasie) wsiadamy na pokład samolotu lecącego już do Memmingen (Ryanair). Na miejscu jesteśmy, w zależności od miesiąca, o 10:30 bądź o 11:30. Ważne: Trzeba mieć paszport!

- Podróż przez Londyn-Stansted - Na Stansted można dolecieć z niemal każdego zakątka Polski, co więcej w przypadku Modlina i Krakowa mamy nawet trzy rejsy w ciągu dnia, dzięki czemu jeśli się chcemy uniknąć pośpiechu, to będzie to bardzo rozsądna opcja. W takim wypadku polecam na przykład wylot o 7 rano (wtorek, środa, sobota z Modlina; wtorek, środa z Krakowa; sobota z Gdańska) z przylotem do Londynu na godzinę ok. 8:30, a następnie ponad trzygodzinną przesiadkę na lot do Memmingen (wylot po 12 i przylot na miejsce o 15 czasu lokalnego). Jeśli ponad trzy godziny to dla Was za dużo, znacie Stansted albo przynajmniej nie boicie się poruszać po obcych lotniskach, to bardzo dogodnym wariantem jest podróż w czwartek - z Bydgoszczy - lub w niedzielę - z Poznania, Bydgoszczy lub Modlina. W tym wypadku wylatujemy między 9:30 a 11 rano (w zależności od punktu początkowego) i w Londynie mamy od 1,5 do 2 godzin przesiadki. Na miejscu jesteśmy ok. 16.

Podsumowując, wariant z Londynem jest elastyczniejszy, ale wyzwaniem będzie znalezienie biletów za mniej niż 200 złotych w jedną stronę. Znacznie łatwiej będzie w przypadku podróży przez Lwów, co więcej ogromnym atutem takiego rozwiązania jest fakt, że mamy szansę znaleźć się w Niemczech jeszcze przed południem, co de facto pozwala jakoś sensownie zagospodarować drugą połowę dnia.

Jak wydostać się z lotniska w Memmingen

Terminal w Memmingen jest bardzo ciasny i najlepiej uciekać z niego jak najszybciej. Do miasta można się stamtąd wydostać autobusem wahadłowym kursującym na dworzec autobusowy i kolejowy.

Warto wiedzieć, że zamiast kupować osobno bilet u kierowcy w autobusie po przylocie i szukać drobnych, możecie wcześniej, jeszcze przed wyjazdem zakupić bilet przez internet na stronie Deutsche Bahn. Takie rozwiązanie pozwoli Wam na jednym bilecie odbyć podróż łączoną:



Tych, którzy nie chcą decydować się na zakup biletu z wyprzedzeniem uspokajam, że wiele na tym finansowo nie stracą - bilet jednorazowy z lotniska na dworzec kosztuje 3 euro.



Gdybyście jednak, podobnie jak ja, nie mieli ochoty czekać 30 minut aż autobus nadjedzie, to pamiętajcie że możecie do centrum ruszyć pieszo - taki spacer szybkim krokiem zajmie Wam do 40 minut 😉

Dworzec kolejowy wraz z autobusowym znajdują się na wschód od rynku. Stąd do Oberstdorfu dojedziecie pociągiem bezpośrednio lub z przesiadką w Kempten w nieco ponad godzinę. Podróż będzie Was kosztować niespełna 18 euro/osobę, niezależnie od liczby przesiadek.


Warto wiedzieć!

Spod lotniska kursuje także FlixBus. Wprawdzie nie zawiezie Was do Oberstdorfu, ale warto o nim pamiętać, ponieważ oferuje bezpośrednie kursy do Fussen (miejscowości położonej w pobliżu zamków Hohenschwangau i Neuschwanstein, a także niezłego punktu wyjściowego w zachodnie Alpy Ammergawskie). Jeśli dysponujecie większą ilością czasu i przylatujecie/wylatujecie z Memmingen, to zamiast spędzać czas wyłącznie w Alpach Algawskich, możecie rozważyć właśnie pobyt w tych okolicach - zaletą tego rozwiązania jest m.in. możliwość spędzenia czasu nad rozciągającym się obok jeziorem Fuggensee.

Co warte podkreślenia - bilety do Fussen są śmiesznie tanie, nawet jeśli kupimy je zaledwie parę dni przed wyjazdem.


Niezmiennie transportem lotniczym możemy się dostać na główne lotnisko Monachium, co jednak jest opcją dla osób z nieco zasobniejszym portfelem. Średni koszt biletów w dwie strony na lot obsługiwany przez PLL LOT (bezpośrednio z Lotniska Chopina) lub Lufthansę (loty z Katowic, Krakowa, Wrocławia, Rzeszowa, Łodzi, Poznania, Gdańska, Lotniska Chopina), to około 600-800 złotych. A trzeba doliczyć do tego koszt dojazdu z Lotniska Straussa do centrum miasta i potem transport do samego Oberstdorfu.




Pociąg/autobus

Osoby, którym nie przeszkadza dłuższa podróż, mogą wybrać wariant dojazdu do Monachium FlixBusem - np. z Wrocławia jest jeden kurs bezpośredni - nocny - na który da się kupić bilet za około 70-80 złotych/w jedną stronę. Inną, nieco droższą, ale wygodniejszą opcją jest dojazd do Monachium pociągiem z przesiadką w Pradze (do stolicy Czech najtaniej dojedziemy Leo Express bądź RegioJetem, dalej pociągiem Kolei Czeskich).

Samochód

Oczywiście jeśli jedziemy w trójkę bądź jeszcze większą grupą, to bardziej opłacalna będzie już podróż samochodem. Zakładając, że dysponujemy przeciętnej wielkości pojazdem i jedziemy autostradą, to koszt przejazdu w tę i z powrotem z okolic takich miast jak Wrocław (przez Drezno i Norymbergę), Katowice czy Kraków (najkrótsza droga prowadzi przez Brno, Pragę, Pilzno, Ratyzbonę i Monachium, choć trzeba pamiętać o wykupieniu winiety na Czechy) zamknie się w okolicach 1000 złotych*. Oczywiście jeśli nie szarżujemy za kółkiem.

*Przy założeniu, że nasz samochód spali średnio 8l/100 km.

3. Poruszanie się na miejscu

Zdecydowanie polecam lokalną komunikację zbiorową. Polakom transport w miejscowościach podgórskich wprawdzie kojarzy się z rozlatującymi się busami, które jeżdżą jak chcą, przewożąc ludzi w często skandalicznych warunkach, ale na szczęście gdzie indziej da się inaczej 😉

Niemcy wprawdzie odstają pod względem organizacji transportu zbiorowego od Szwajcarii, ale bez wątpienia wciąż zasługują na europejskie podium.

W każdym razie, jeśli decydujemy się na wycieczki jednodniowe, a urlop spędzamy w okolicach Oberstdorfu, to niezależnie czy przyjedziemy własnym samochodem czy nie, warto na miejscu wykupić tzw. Urlaubskarte, czyli kartę okresową na przejazdy komunikacją zbiorową. Jest ona dostępna w różnych wariantach - 4-, 7- i 14-dniowym i upoważnia do przejazdów autobusami i pociągami w cały rejonie Oberallgaeu i w dolinie Kleinwalsertal. Mapka poniżej.


Autobusy dojeżdżają wszędzie tam gdzie można dojechać samochodem, jeżdżą często (na linii 1 nawet co 10 min rano!) i co najważniejsze - od wczesnych godzin porannych do późnych godzin wieczornych. Przykładowo pierwszy kurs z dworca autobusowego w centrum Oberstdorfu do położonego na krańcu doliny Kleinwalsertal Baad odjeżdża już o 5:35,  docierając na pętlę o 6:15. Z kolei ostatni kurs z austriackiej miejscowości odjeżdża o 21:40 - co pozwala na naprawdę bezstresowe, całodzienne spacery.


Bym zapomniał! W przeciwieństwie do Podtatrza poruszacie się komfortowymi klimatyzowanymi autobusami, bardzo często przegubowymi lub przynajmniej 15-metrowymi, tzw. deskorolkami. Miejsca jest więc naprawdę dużo i nie trzeba się przepychać z plecakami przez nieprzystosowane do tego wąskie przejście 😉

4. Wycieczki jednodniowe czy wielodniowe

I to i to. W przypadku sporej części Alp Algawskich jesteśmy w stanie z parkingów w dolinie wydostać się na grzbiet w trakcie dwóch, maksymalnie trzech godzin. Dotyczy to zwłaszcza otoczenia doliny Kleinwalsertal, Faltenbachtal, Gaisalptal czy Hintersteiner Tal. Ponadto musicie wiedzieć, że dostęp w wiele rejonów Alp Algawskich ułatwiają kolejki linowe. Jest ich sporo, ale nie wpływają one jakoś bardzo mocno na: a) krajobraz b) nie powodują nadmiernego tłoku na szlakach.

W dodatku trzeba przyznać, że wiele z kolejek linowych jest naprawdę przydatnych i umożliwia zrobienie fantastycznych jednodniowych tur. O to najważniejsze z nich:

Nebelhornbahn - Nebelhorn i jego okolice to najpopularniejszy fragment Alp Algawskich. W zimie to spory ośrodek narciarski, w lecie często odwiedzany punkt widokowy, czemu trudno się dziwić - Nebelhorn jest wszędzie reklamowany jako wierzchołek, z którego widać "400 szczytów".

Kanzelwand/Fellhorn - Dwie osobne kolejki, ale zapewniające transport w ten sam rejon Alp Algawskich - Kanzelwand i Fellhorn to dwie góry sąsiadujące ze sobą, jedna z kolejek prowadzi ze strony austriackiej, druga ze strony niemieckiej. Warto tam się wybrać - grzbiet w którym leżą obie góry obfituje w fantastyczne widoki, ponieważ wznosi się on na przeciw najwyższych szczytów w całych Alpach Algawskich. Ponadto można stąd wygodnie zejść do Oberstdorfu - podsumowując wraz z wjazdem kolejką jest to propozycja na łatwą, kilkugodzinną wędrówkę.

Walmendinger Horn - Kolejka na niewysoki szczyt, ale położony w niezwykle pięknym zakątku Alp Algawskich. Szlaki grzbietowe w tym rejonie są z reguły łatwe, więc to kolejny ukłon w stronę rodzin z młodszymi turystami bądź też osób które nie mają specjalnej kondycji, ale chciałyby popatrzyć na okolicę "z góry". 



Pełną listę kolejek górskich, wraz z godzinami otwarcia, cennikami i wszelkimi innymi niezbędnymi informacjami znajdziecie TUTAJ

Warto również wiedzieć, że w Alpach Algawskich wybrane pensjonaty, domy gościnne, a nawet campingi w ramach dłuższego pobytu sprezentują Wam całkowicie za darmo kartę która uprawnia do przejazdów wszystkimi kolejkami linowymi 😊





Jeśli zaś chodzi o wycieczki wielodniowe - to tym sprzyja naprawdę bogata sieć schronisk turystycznych. Są one tak rozmieszczone, że osoba o przyzwoitej kondycji wyruszając po śniadaniu zjedzonym o ludzkiej porze, bez problemu dojdzie późnym popołudniem do kolejnego budynku i w ten sposób w ciągu powiedzmy czterech dni, pokona najciekawsze partie.


Alpy Algawskie w przeciwieństwie np. do nieźle mi znanych Alp Julijskich, sprzyjają graniowym wędrówkom. O ile Algawy również składają się z kilku wyraźnie wyróżniających się masywów  i grani (nie ma tu jednego głównego grzbietu, którego krańce wyznaczają granice pasma górskiego jak to ma miejsce np. w Tatrach, Fogaraszach, Alpach Karnickich czy Karawankach), to przemieszczanie się pomiędzy nimi jest stosunkowo łatwe i przyjemne, ponieważ różnice wysokości i odległości nie są tak znaczące.

5. Szlaki

Jest ich naprawdę sporo i bez wątpienia każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie. Szlaki są dobrze oznakowane, nie miałem nigdy żadnego problemu związanego z orientacją, ba - rzadko kiedy wyciągałem w ogóle mapę - służyła ona mi w zasadzie jedynie do rozpoznawania poszczególnych szczytów i podglądania co najwyżej jak daleko jestem od celu.

Warto dodać, że w Alpach Algawskich szlaki pozwalają zdobyć niemal wszystkie najważniejsze wierzchołki, choć niektóre z nich w najwyższych partiach wymagają od turystów odporności na ekspozycję  i obycia z wapienną skałą. Co ciekawe, w całych Alpach Algawskich stosunkowo mało jest typowych via-ferrat, zdarzają się natomiast odcinki wymagające i eksponowane podobne do Orlej Perci, na których w trudniejszych miejscach montuje się drabinki i stalowe liny ułatwiające wędrówkę.

Uwaga!

W Alpach Algawskich w terenie można spotkać różnokolorowe oznaczenia na tabliczkach, o czym warto pamiętać, ponieważ zarówno w sąsiedniej Austrii jak i np. Słowenii szlaki w Alpach są oznaczane przez czerwono-biało-czerwony pasek bądź białe kółko z czerwoną obwódką.


6. Mapy

Jak w przypadku wyjazdu w każde wyższe góry, tak i w przypadku Alp Algawskich radzę zwrócić uwagę na kupno mapy w jak największej skali - wynika to głównie z dość skomplikowanej topografii tego rejonu, skalistych grani, a co za tym idzie - konieczności zwracania uwagi na szczegóły. Czytelna mapa gwarantuje zaś potem przyjemnie spędzone godziny nad jej przeglądaniem.

W związku z powyższym, polecam dwie mapy:

Oberstdorf, Kleinwalsertal 1:25 000, wyd. Kompass

Kompass ma swoje wady, ale bez wątpienia jest to najlepsza propozycja dla osoby, która chce zrobić sobie trekking w różnych częściach Alp Algawskich. Jest to bowiem jedyna mapa dostępna na polskim rynku w skali 1:25 000, obejmująca swoim zasięgiem zarówno najwyższe partie gór, jak i otoczenie pięknej doliny Kleinwalsertal.



Allgauer Hochalpen, Hochvogel, Grosser Krottenkopf 1:25 000 wyd. Deutsche Alpenverein

Alternatywą dla map Kompassu są mapy wydawane przez Alpenverein - moim zdaniem lepiej oddające rzeźbę terenu i bardziej "niezawodne". Ich mankamentem jest natomiast konieczność kupienia dwóch osobnych arkuszy, jeśli chcielibyście wybrać się - tak jak ja - w różne fragmenty Alp Algawskich.




Oba produkty bez problemu dostaniecie w Polsce w sklepach z odpowiednim asortymentem.



7. Przydatne strony internetowe


Allgau.de - Znajdziecie tu między innymi mapę regionu z umieszczonymi propozycjami pieszych czy rowerowych wędrówek. Każda z nich jest wzbogacona o profil trasy, podstawowe info dotyczące sumy wzniesień czy poziomu trudności. Ponadto, na stronie znajduje się przydatna wyszukiwarka różnych obiektów noclegowych.

Huetten-holiday.de - Strona na której zarezerwujemy noclegi w schroniskach znajdujących się w Alpach Algawskich. Fajna sprawa, bo mamy podgląd obłożenia we wszystkich obiektach i łatwo możemy zaplanować kilkudniowy marsz.

Alpen Panoramen - Jak łatwo się domyśleć, to stronka z panoramami. Jeśli mamy np. dylemat na który szczyt się wybrać, to z jej pomocą uda się ocenić jakie tereny bardziej przypadną nam do gustu 😉 Nie mówiąc o tym, że pozwala rozpoznawać najważniejsze szczyty przedstawione na fotografiach - trzeba tylko u dołu zdjęcia najechać na okienko z napisem "marker" i przełączyć z "aus" na "ein".

Oberallgaeu.org - Mówiłem już o niej wcześniej, ale przypomnę raz jeszcze - wszelkie istotne informacje związane z rozkładami jazdy autobusów 

Oberstdorf.de - Strona internetowa Oberstdorfu na której można znaleźć informacje dotyczące m.in. aktualnej sytuacji na szlakach, jak również gotowe propozycje wycieczek - posortowane na wycieczki jednodniowe, wielodniowe, trasy spacerowe i via ferraty.

Kleinwalsertal.com - Strona internetowa rejonu Kleinwalsertal z zawartością podobną do poprzednio wspomnianej.

To tyle na dziś. Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałem, gdybyście mieli jakieś uwagi, piszcie w komentarzach, a ja postaram się zaktualizować tekst.

Trzymajcie się ciepło, hej!

KOMENTARZE

1 komentarze:

  1. No myślę, że ten kierunek jest warty zwiedzenia. Super praktyczne informacje
    https://auto-carrier.pl

    OdpowiedzUsuń

Back
to top