Alpy Julijskie - urok wapieniem pisany, czyli na Prisojnik cz. III

Alpy! Tu się oddycha!

CZ. III (PRISOJNIK - VRSIC)

A więc dotarliśmy na zamglony szczyt Prisojnika. Była dokładnie dwunasta kiedy mogliśmy sobie pogratulować nawzajem zdobycia bądź co bądź bardziej wymagającego szczytu, aniżeli np. Mangartu, który okazał się być bardziej "lajtowy" niż Prisank. Ale choć pogoda nie okazała się taką jaką zapowiadali to jak wiadomo pogoda zmienną jest i nic się z tym nie zrobi ;)
Po za tym wędrówka w takich warunkach jest również bardzo ciekawa i tajemnicza zarazem, takie jest przynajmniej moje skromne zdanie...
  I ledwo dopchaliśmy się do szczytowej tabliczki i książeczki szczytowej, która latała z rąk do rąk, przekonaliśmy się, o tym że Polacy lubią to miejsce..
A Radio Maryja?? A to ci niezły dowcip...Myślałem, że jego fale nie docierają, aż tutaj :D
Tradycyjnie pamiątkowe sweet focie...


I odsłaniające się od czasu do czasu widoki m.in. na wspaniałą Skrlaticę (2740 m.n.p.m)...
I na ostrego jak brzytwa Szpika (2472 m.n.p.m)...
Zbliżenie na leżącą na wysokości ok. 800 m.n.p.m, Kranjską Gorę - chyba największy ośrodek turystyczny po północnej stronie Alp Julijskich...
Nachalne, żeby nie powiedzieć inaczej, Wieszczki na szczycie Prisojnika..
Po pół godziny spędzonej na szczycie i błogim relaksie zaczynamy schodzenie... Zejście z Prisojnika drogą przez nas obraną, oznacza cofnięcie się kawałeczek pod wierzchołek, a następnie zejście po śliskiej ścianie wapiennej przy pomocy łańcuchów.. Trzeba dużo uwagi żeby się nie poślizgnąć, tym bardziej, że jest wilgotno...
Minutka może wytężonej uwagi po czym puszczamy łańcuch.. Teraz trzeba przejść męczący dla stawów, kamienisty odcinek...
Ścieżka biegnie zakosami w kierunku przełączki pomiędzy Zvonikami (2430 m.n.p.m) i faktycznym szczytem Prisojnika...
Krótki niby odcinek, bo to zaledwie 300 metrów w linii prostej, a pokonujemy go w 20 minut...
Na niewielkiej przełęczy znajdują się rozstaje szlaków, gdzie jeden podąża granią na Zadnji Prisojnik (2392 m.n.p.m), a następnie na Razor (2601 m.n.p.m), a drugi schodzi w dół, w kierunku przełęczy Vrsic...
Rozpoczynamy drugą wcale nie łatwiejszą część schodzenia. Na początku z widocznej na zdjęciu przełęczy wchodzimy w zdradliwy jak to często bywa, żlebek. Tym żlebikiem schodzimy powoli w dół, a następnie dopiero rozpoczynamy przyjemny trawersik...
Wkrótce wychodzimy z warstwy chmur i możemy wreszcie zobaczyć otaczające nas tereny. Na początek więc widok na grań Prisojnika z Zadnjim Prisojnikiem (2392 m.n.p.m)...  
Zza zbocza Zadnjego Prisojnika odsłania się natomiast ogromna czapa Razora (2601 m.n.p.m)...
Po prawej stronie mam zbocze Prisojnika...
Wkrótce docieramy na wysokość około 2200 m.n.p.m. Tu pojawiają się gdzieniegdzie kępy zielonej trawy, a ścieżka pokonuje gładką ścianę skalną za pomocą kilku kołków i klamer...
Po jej pokonaniu wchodzimy w kolejny żleb (ale już ostatni), którym wolno obniżamy wysokość...
Wkrótce żleb się kończy i tym samym skalny rumosz. Obracam się i podziwiam minioną drogę...
Wreszcie po godzinie intensywnego schodzenia docieramy do granicy piętra alpejskiego i piętra hal... Tu robimy sobie ostatnią przerwę na niewielkiej skalnej ambonce. Jest klawo...
Nasza wcześniejsza droga...
A oto parę widoczków z owej ambonki...
Razor (2601 m.n.p.m) - to najwyższy szczyt w grupie Razor-Prisojnik i jeden z najwyższych szczytów Słowenii. Jego charakterystyczna "czapa" nadaje mu oryginalnego kształtu. Razor sąsiaduje od północnego-zachodu z Prisankiem, od południa z Planją (2453 m.n.p.m), a od wschodu z masywem Skrlaticy (2740 m.n.p.m). Dzięki położeniu w środku Julijców, gwarantuje niesamowite widoki z niezapomnianą panoramą masywu Triglava. Urwiste ściany Razora opadają: północna ku dolinie Krnica (1200 m), zachodnia (1000 m) ku dolinie Mlinaricy. Na Razor prowadzi wiele szlaków, m.in. z przełęczy Vrsic, ze schroniska Pogacnikov Dom. Razor jest o wiele mniej popularny aniżeli Prisojnik ze względu na znaczne oddalenie od Vrsic i trudną drogę wejściową (spora ekspozycja)...


Zbliżenie na pełen turniczek szczyt Razora...
Poniżej nas znajdowała się natomiast wspaniała turnia, ale niestety nie znalazłem jej nazwy na żadnej mapie...
Zbliżenie na jej piękny kształt...
Fotka w kierunku centralnej części Alp Julijskich...
Widok na daleki masyw Velikich Spic...
I jeszcze parę widoczków "na czarno" :)

Niezwykle głęboko wcięta dolina Trenty...
I jeszcze raz rzut oka na Razora, na którym jak widać poniżej dwójka turystów i można ruszać dalej...
Wstaliśmy, ale zanim ruszyliśmy musieliśmy zawiesić oczy na otoczeniu doliny Zadnjicy...
Od momentu wkroczenia na zielone połacie traw jesteśmy już na około 2000 m.n.p.m. Teraz to już śmigiem, ale luzikiem do Gladkiego Robu...
Zostawiając za plecami gmaszysko Prisojnika...
Wkrótce znów swój urok prezentuje nam Golicica...
Aż wreszcie parę minut po drugiej doczłapaliśmy do rozstajów, gdzie Slovenska Pot (nasze zejście z Prisojnika) łączy się ze szlakiem na Razor. Stąd jak widać na Vrsic tylko 30 min, ale zdaje się, że komuś wydało się to za dużo i postanowił do przełęczy dojść bez butów ;D
Zmieniamy kierunek drogi i pędzimy teraz dokładnie ku północy. Wkrótce ponad przełęczą Vratca (1807 m.n.p.m) ukazuje nam się pasmo Alp Villachskich...
i wspaniałe, bielusieńkie Mojstrovki...
A na prawo od Sedla Vratca znajduje się pokryty kosówką długi o nazwie Robicje z najwyższymi odpowiednio Prednjimi Robicjami (1941 m.n.p.m) i Zadnjimi Robicjami (1960 m.n.p.m). Obie kulminacje przedstawione zostały na fotce poniżej...
Wkrótce pośród zalesionych wzniesień Sovnej Glavy odnajdujemy Postarski Dom na Vrsicu i Ticarjev Dom...
Jeszcze tylko droga przez piarżysko...
Z widokami na grzbiet Pelczy...
I graniczny słoweńsko-austriacki grzbiet...
I docieramy pod Sovną Glavę... Tu natykamy się jeszcze na tabliczkę informującą nas o tragicznej śmierci jakiegoś słoweńskiego turysty, który swoje życie zostawił w górach...
Zakosem na wzniesienie Sovnej Glavy i po raz ostatni dzisiaj spojrzenie na Prisojnika zwanego Prisankiem...
Aha i jeszcze drobna ciekawostka... Dla wybierających się na Prisank, ale via ferratą Kopiscarjev Pot jest jeszcze jedna atrakcja, oprócz przejścia przez Velke Prisojnikovo Okno... To wizerunek dziewczyny wyrzeźbiony przez naturę na wapiennej płycie...
Jeszcze jedno pamiątkowe zdjęcie i wkrótce punktualnie o 14:30..
Docieramy na przełęcz Vrsic, gdzie dokładnie 6 godzin i 15 minut temu wyruszyliśmy w kierunku Prisojnika. Wycieczka wspaniała i choć pozbawiona w najważniejszej fazie rozległych widoków to pouczająca i dająca wiele satysfakcji...
A jutro? Kolejna wycieczka i kolejne nowe doświadczenia..
DO ZOBACZENIA
Koniec części III-iej, ostatniej...

KOMENTARZE

1 komentarze:

  1. Tej dziewczyny w skale nie widzę.... widzę brzydką gębę skalną i grubą babę ze światło-cieni, ale ni w ząb dziewczyny :(

    OdpowiedzUsuń

Back
to top