poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Alpy Julijskie - urok wapieniem pisany, czyli na Visoki Kanin cz. II

Alpy! Tu się oddycha!

(KANINSKA SKRBINA - VISOKI KANIN - PRESTRELJENISKI PODI)

Gdy dotarliśmy na wciśniętą, pomiędzy wysokie na ponad 2500 m.n.p.m szczyty, Kaninską Skrbinę ujrzeliśmy wyłaniającego się z obłoków Jofa di Montasio. Fakt ten napełnił nas zadowoleniem, gdyż istniała szansa, że przekonamy się o walorach widokowych Kanina. Po uzupełnieniu płynów i krótkim odpoczynku włożyliśmy plecaki na ramiona i ruszyliśmy na podbój wierzchołka...
Szlak rusza eksponowaną grańką, dlatego każdy krok należy uważnie stawiać... Północne zbocza (włoskie) są prawie pionowe, natomiast słoweńskie nieporównywalnie łagodniejsze, choć do w pełni bezpiecznych dużo im brakuje...
Podobnie jak na Prisojniku, przez większość drogi mgła zasłania dno dolinki, dzięki czemu każdy może sobie na swój sposób wyobrazić te pięćset metrów przepaści ;) Szlak najpierw pokonuje widoczną poniżej gładką, wapienną płytę niewybitnego wzniesienia...
A następnie dochodzi do przełączki... niech będzie Kaninskiej Skrbiny Wyżniej :D, tak ją nazwijmy. Z mapy wynika że jest położona na 2490 m.n.p.m. Tu dochodzi Via ferrata Divisione Julia...
Przez chwilę czekamy czy może wierzchołek odsłoni się.. I podobnie jak z Jofem di Montasio, teraz też mieliśmy szczęście...
Po pięciu minutach mogliśmy dokładnie przyjrzeć się wapiennym kształtom Visokiego Kanina...
Podchodzimy do niewysokiej ścianki, podchodzimy do góry ładną i średnio-trudną wspinaczką, aż w końcu pozostaje do przejścia tylko krótki, eksponowany grzbiet...
Po chwili (niespełna dwie godziny drogi od górnej stacji kolejki) stajemy na najwyższym szczycie pasma Kanina - Visokim Kaninie (2587 m.n.p.m)
Wysoki Kanin (sl. Visoki Kanin, it. Monte Canin Alto) - to najwyższy szczyt pasma granicznego, rozciągającego się od przełęczy Predel (rozdzielającej pasmo Kanina, od pasma Mangarta). Do tego samego pasma należą również wierzchołki Jarzębicy (sl. Jarabica), Rombona i Prestreljenika. Visoki Kanin z racji swojego położenia oferuje fenomenalny widok poczynając od Dolomitów po Wysokie Taury, całe Alpy Julijskie, a kończąc na Adriatyku. Szczyt jest bardzo popularny, ale zdecydowana większość turystów dociera znad górnej stacji kolejki, rzadko kto wchodzi bezpośrednio z Bovca (przewyższenie bagatela 2200m!). Od strony włoskiej, szlaki przede wszystkim prowadzą z przełęczy Sella de Grubia (2041 m.n.p.m), która jest dużym węzłem szlaków, oraz ze schroniska Rifugio Gilberti Soravito, położonego na 1850 m.n.p.m (możliwość dotarcia kolejką z przełęczy Sella Nevea (1190 m.n.p.m - przebiega przez nią droga z Tarvisio do Chiusaforte)...
Poniżej parę widoków, które podczas naszego 45-minutowego pobytu na górze się ujawniły...
Mali Kanin (it. Monte Canin Basso) - 2572 m.n.p.m...
Szlak ze stacji kolejki gondolowej z Bovca...
Panorama w kierunku zasłoniętego wierzchołka Jof di Montasio...
O 12.40, gdy w pobliże wierzchołka zaczynają napływać obłoki, decydujemy się schodzić... Tym razem włoska ściana Kanina nie była zasłonięta, mogliśmy się przypatrzyć więc jej budowie...
Po chwili główny wierzchołek Kanina był już niewidoczny, za to w pełni mógł się zaprezentować mniejszy brat - niższy o zaledwie 15 metrów...
Pokonujemy najpierw eksponowaną grańkę, a potem, już z większymi problemami, jak to przy schodzeniu bywa, ściankę. Zaskakująco szybko oddalamy się od szczytu i wkrótce jesteśmy już przy owej wąskiej przełączce...
Visoki Kanin...
I Mali Kanin...
A to ta owa Kaninska Skrbina Wyżnia ;) Z lewej widać dochodzącą w tym miejscu via ferratę...
Zostawiamy wkrótce grań i z właściwej Kaninskiej Skrbiny opuszczamy się kilkadziesiąt metrów poniżej przełęczy...
Stąd pozostaje nam godzina marszu na luziku...
Aż do progu oddzielającego tereny płaskowyżu Kaninski Podi od terenów płaskowyżu Prestreljeniski Podi, gdzie znajduje się ośrodek narciarski i górna stacja kolejki...
Wkrótce Kanin zostaje daleko w tyle...
A krajobraz tworzyć zaczyna znów, ogrom płaskowyżu Kaninski Podi...
I kiedy spokojnie sobie idziemy, miło gaworząc na spotkanie wychodzi znowu stadko kozic...
Wysyłamy "kozie dźwięki" w kierunku kozic i czekając, aż swobodnie zejdą ze szlaku, lustrujemy okolicę...
Wreszcie gdy osiągamy owy próg, decydujemy się na ostatni postój, wiedząc, że niżej już będzie tłoczno...
Stąd jeszcze parę panoramek na okoliczne górki...
panorama całego masywu Kanin z nieco zasłoniętym Visokim Kaninem (2587 m.n.p.m.), Malim Kaninem (2570 m.n.p.m.) i Crnim Voglem (2422 m.n.p.m)...
Visoki Kanin z widoczną trasą szlaku...
Vrh Laske Planje (it. Monte Lasca Plagna) (2448 m.n.p.m) i Vrh Zlebi (2318 m.n.p.m) zamykające od południa płaskowyż Kaninski Podi...
I widoczne teraz schronisko Dom Petra Skalarja na Kaninu, położone na wysokości 2260 m.n.p.m. na Konjsko Sedlu...
I wreszcie przyszedł czas na co nieco z Alp Julijskich. Wprawdzie część wierzchołków była zasłonięta, ale rozległość panoramy i nagromadzenie szczytów naprawdę wprawiało w osłupienie...
centralna część Alp Julijskich...
Grań Velikich Spicji z Kanjavcem (całkiem z boku)...
Grań Krna...
Zbliżenie na piękny szczyt o wdzięcznej nazwie Krn (2244 m.n.p.m), który jeszcze nie raz zaprezentuje się na moim blogu...
Przesuwam aparat foto w kierunku Alp Bohinjskich. Stamtąd marszruta już niedługo...
Zbliżenie na górującego nad Bovcem, Svinjaka (1653 m.n.p.m.). Stąd jak widać prezentuje się zupełnie inaczej... 
Zbliżenie na Bavskiego Grintavca (2347 m.n.p.m)...
I wreszcie docieramy aparatem do położonego 1800 metrów niżej Bovca, gdzie spokojnie płynie sobie słynna Socza...
Podczas odpoczynku...
W pierwszej części wędrówki wspominałem, będąc właśnie w tym miejscu o świstach jakiegoś dużego ptaka. Nie udało mi się go wtedy "ustrzelić", ale gdy wracaliśmy było już pod tym względem lepiej. Niestety, poniższe zdjęcie nie pozwala (przynajmniej mi) rozpoznać osobnika, również po powiększeniu zdjęcia :( ...
Przechodzimy obok miejsca, gdzie tak namiętnie pasły się kozice...
I docieramy do górnej części owej ścianki...
I zanim chwytamy zimne żelazo, jeszcze rzut oka na łagodniejsze, bardziej zielone wierzchołki Alp Krninskich...
Schodzę jako pierwszy i czekając na rodziców strzelam foto widocznemu teraz drugiemu z dużych okien skalnych w Alpach Julijskich. Prestreljenikovo Okno to symbol tej części Alp Kaninskich i wyprawa do niego stanowi bardzo często cel sam w sobie. Roztacza się z niego fantastyczny widok na Visoki Kanin, włoskie Alpy Julijskie itd. Dało ono również nazwę szczytu, gdyż prestreljenik oznacza nic innego jak przestrzelony. I stąd taka, a nie inna nazwa szczytu o wysokości 2499 m.n.p.m.
Gdy dochodzimy już do górnej stacji wyciągu, strzelam jeszcze foto trójkątnemu wierzchołkowi Hudi Vrsic (2478 m.n.p.m.)...
Tuż obok stacji nagle zaczyna przybywać osób, które prawdopodobnie wracały z niedalekiego szczytu Prestreljenika (szlak na początku wiedzie w kierunku Rombona, potem odbija i północno-wschodnim zboczem wchodzi na wierzchołek)...
Do budynku górnego (postaja d - prestreljeniski podi) wchodzimy o 14.50...
Kolejka na Kanin (sl. Zicnica Kanin) - powstała w 1973 roku. Jej długość wynosi 6 kilometrów, przewyższenie pomiędzy dolną stacją (postaja a - Dvori), a górną (postaja d - Prestreljeniski Podi) wynosi około 1800 metrów. Oczywiście są również stacje pośrednie (postaja b i postaja c). Kolejka jest częścią dużego ośrodka narciarskiego, gdzie znajduje się 30 km tras narciarskich. Kolejka jeździ od 08.00 do 16.00. Bilety na kolejkę kosztują (w dużym skrócie): 17w dwie strony, 14w jedną stronę. Dla dzieci jest to odpowiednio: 12i 9€. Pełny cennik na stronie: http://www.kanin.si/index.php?cont=261
Zjeżdżamy na dół podziwiając lądujące na trawiastym lotnisku w Bovcu, samoloty...
I turkusową wstążkę Soczy...
Kończy się nasza przygoda z Visokim Kaninem i jak na razie z wysokimi górami. Następny dzień z założenia miał być lajtowy, choć wcale nie mniej interesujący. Zostawiamy więc na razie ginące w chmurach, wapienne szczyty Alp i przeniesiemy się w niezwykle malownicze tereny, z których na relację, już teraz serdecznie zapraszam. Będzie trochę historii, ciekawych widoków i... trochę Słowenii. A na zakończenie jeszcze panorama całego pasma Kanina od strony włoskiej (zdjęcie z summitpost)...
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz