sobota, 26 października 2013

Alpy Julijskie - urok wapieniem pisany, czyli na Vogel cz. II

Alpy! Tu się oddycha!

CZ. II (POD VOGLEM - VOGEL - PLANINA ZADNJI VOGEL - SKI HOTEL VOGEL)

O 09:35 wyruszamy spod rozstajów pnącą się na szczyt ścieżką, pośród alpejskich traw...
Chwilę później docieramy już na przełęcz pomiędzy Vrh Krnic (1896 m.n.p.m)  i Voglem (1922 m.n.p.m)...
Tu znajdują się kolejne rozstaje z których wynika, że na Vogel już tylko 10 minut...
Ruszamy więc trawiastym grzbietem na szczyt...
I tak o 09:50 jesteśmy na szczycie Vogla! A więc kolejny alpejski szczyt do kolekcji. Pamiątkowa fotka i bez zbędnych ceregieli zabieram się do panoramki...
Panoramkę zaczynam od zachodu, a więc od widoku w kierunku najwyższej partii Gór Bohinjskich...
Zbliżenie na szczyty Alp Bohinjskich oraz oddalonego Jofa Fuarta...
Jof Fuart, Lanzevica (2003 m.n.p.m.), oraz okolice płaskowyżu Komna...
Na pierwszym planie Tolminski Migovec (1881 m.n.p.m.), a za nim najbardziej na południe wysunięty masyw Krna (2244 m.n.p.m.). Jak widać stąd prezentuje się zgoła inaczej, niż np. ze szczytu Visokiego Kanina...
Odwracam głowę na północ...
Najwyższe partie Alp Julijskich: Vrsaki (2422, 2448 m.n.p.m), dwuwierzchołkowy Kanjavec (2569 m.n.p.m), Miseljski Konec (2464 m.n.p.m), Miseljska Glava (2272 m.n.p.m.), Miselj Vrh (2350 m.n.p.m.), a nadto panujący nad wszystkim Triglav (2864 m.n.p.m)...
Maksymalny zoom na Triglav, o którym dokładnie już niedługo, opowiem...
Kanjavec i Miseljski Konec...
Przesuwam aparat na północny-wschód... Widok na łańcuszek Karawanek, z najwyższym Stolem (Hochstohl - 2236 m.n.p.m) widoczny jako pierwszy po lewej...
Teraz odwracam głowę w całości ku wschodowi... Możemy się teraz przyjrzeć naszej wcześniejszej drodze oraz grupie Rodicy...
Zoom na Siję (1880 m.n.p.m.) i położone w oddali Skofjelosko Hribovje. Hribovje oznacza dosłownie wzgórza; górki, a to wydaje się śmieszne, gdy zauważymy, że najwyższy szczyt tych "wzgórz" - Ratitovec ma 1678 m.n.p.m. :)
Mali Raskovec (1901 m.n.p.m) i Raskovec (1967 m.n.p.m.)
Szczyt Vogla (1922 m.n.p.m), jest dosyć rozległy; w każdym razie jest gdzie sobie usiąść. Dodatkowo znajduje się tu blaszana skrzynka, w której ukryta jest księga wpisów... Nie obyło się, więc bez pamiątkowego wpisu...
I by zamknąć dookolną panoramę z Vogla, na koniec jeszcze widoki na południe, czyli niekończące się wzniesienia...
I na wznoszący się przed nami wierzchołek Zabiskiego Kuka (1844 m.n.p.m.), na który biegnie (widoczny na zdjęciu) szlak. Ponadto na przełęczy pomiędzy Zabiskim Kukiem, a Voglem odchodzi szlak do niedalekiej stąd Planiny Razor, gdzie znajduje się schronisko. Ze szczytu to około godzina drogi...
Z Vogla widać również leżący 1700 metrów poniżej Tolmin, gdzie jeszcze parę dni temu, oglądaliśmy Korita Tolminki.. Za następnymi wzgórzami widać już włoskie niziny regionu Friuli-Venezia Giulia, oraz majaczącą plamę Adriatyku...
Zamykam dookolną panoramę zdjęciem masywu Matajur (1642 m.n.p.m.)...
Gdy kończę robić zdjęcia jest 10:00. Zabieram się za drugie śniadanie, a o 10:30 już zbieramy się zejścia ze względu na nie byle jaki upał... Vogel żegnam jeszcze jedną fotką centralnej części Julijców... 
I powoli schodzimy...
Pozostawiając szczyt za plecami...
Gdy dostajemy się z powrotem pod rozstaje decydujemy się odpuścić drogę w kierunku przełęczy Globoko (1828 m.n.p.m.). Konjsko Sedlo odpadło od razu, a Globoko oddalone stąd co prawda tylko o 30 minut i tak wydłużyłoby całą marszrutę o prawie dwie godziny...Dlatego też zaczęliśmy wracać przez chwilę tą samą drogą...
Droga powrotna idzie dosyć szybko, wkrótce jesteśmy już na skalistej grzędzie...
Stąd piętrzy się już przed nami Sija, przypominająca mi nieco miniaturkę Kominiarskiego Wierchu widzianego od strony Ciemniaka...
Wkrótce docieramy do rozstajów, gdzie odchodzi ścieżka w kierunku Planiny Zadnji Vogel.. Bez namysłu wybieramy ten wariant i ruszamy w poprzek piarżyska.. Tu spotykamy pierwszych turystów (nie licząc pary schodzącej z Vogla około dziewiątej) i muszę przyznać, że jestem pełen podziwu by dopiero o tej porze się wspinać i przy takim upale....
Kończy się na dziś widok na południe, ale schodząc będziemy mieli ten niepowtarzalny widok na północ, który pisząc teraz tego posta, mam jeszcze co do maleńkiego szczególiku przed oczyma...
O 11:05 jesteśmy przy kolejnych rozstajach... Stąd jak widać tylko 1h 10 min do wyciągu na Vogel, dlatego postanawiamy jeszcze przycupnąć w cieniu kosodrzewiny...
Velike Spicje (2398 m.n.p.m)...
My sobie na pełnym luziku leżymy po zdobyciu Vogla, a tu kolejni pedałują pod górę... Grzecznie się z każdym witamy, zawsze wszyscy przyjaźnie odpowiadają...
O 11:20 ponownie ruszamy w dół...
Niżej spotykamy pasące się "milki"...
Wkraczamy w górny regiel (ok. 1450 m.n.p.m) i za chwilę powinniśmy dotrzeć na Planinę Zadnji Vogel...
No i nadszedł ostatni moment by nacieszyć się takim widokiem. Przystaję na chwilę by na zawsze utrwalić go sobie w pamięci i zanurzam się w las...
Za kwadrans dwunasta dochodzimy na Planinę Zadnji Vogel (ok. 1400 m.n.p.m.)...
Znajdują się tu rozstaje szlaków z Konjskego Sedla, przeł. Globoko, Vogla, Ski Hotelu Vogel, a także szlaku z osady Ukanc, położonej nad Jeziorem Bohinjskim...
Znajduje się tu taka oto Sirarna, w której można pokosztować mleka owczego, czy też zwykłego krowiego (choć może od takiej alpejskiej - milki - to inaczej smakuje?), oraz kupić różne rodzaje serów...
Nie należę do amatorów picia mleka, podobnie jak moi rodzice, dlatego chwilę później wyruszamy w ostatni etap naszej dzisiejszej trasy. Zbliża się środek dnia, jest naprawdę gorąco...
Szeroki płaj (którym notabene biegnie w zimie nartostrada) obchodzi zbocze Skakavca (1665 m.n.p.m), a później Orlovej Glavy (1682 m.n.p.m)...
Tuż przed hotelem, zauważam za sobą jeszcze ograniczony widok na grań Alp Bohinjskich...
I o 12:20 dochodzimy razem do Ski Hotelu Vogel, a więc w cztery godzinki zatoczyliśmy taką oto piękną pętelkę, obfitującą w niezwykłe widoki...
Robimy sobie tu przerwę, pijemy coś i ustawiamy się za kwadrans pierwsza " w kolejce do kolejki", rozkoszując się jeszcze widokami na Bohinj i nie tylko.. Patrzymy na niebieską toń Jeziora Bohinjskiego i wiemy już, co będziemy robić po południu...
Wsiadamy do wagonika i zjeżdżamy w przepaść...
I tak kwadrans po pierwszej jesteśmy przy samochodzie.. Wrzucamy buty do bagażnika i ruszamy do Starej Fuziny na obiad, a następnie gdzie??? Oczywiście na plażę nad Jezioro Bohinjskie :)
To tyle jeśli chodzi o ten piękny słoneczny dzień, który został wspaniale wykorzystany. Jutro odpoczynek, aby pojutrze w pełni przygotowanym być. Na co? No oczywiście na Triglav, a więc DO ZOBACZENIA...

3 komentarze:

  1. Fajnie się z Tobą wędruje. Czekam na dalsze fotorelacje. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Alby Julijskie miejscami bardzo przypominają Tatry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutna prawda, szczególnie dotyczy to części południowej (grupa Alp Bohinjskich). Tu krajobrazy są mieszanką Tatr Zachodnich i Tatr Bielskich. Środkowa część Julijców, sprawia wrażenie trochę wyższych od Tatr. Ale to wynik ogromnych różnic wysokości, nierzadko sięgających 2000m. W Tatrach to się nie zdarza, ale to chyba dobrze :) Można zrobić sobie jednodniówki wychodząc z nisko położonych punktów, a w Alpach to nie takie łatwe, gdyż nisko położony punkt znaczy zupełnie co innego. Nawet jeśli się da to jest to strasznie męczące :)

      Usuń