Góry Szczawnickie, czyli kraina srebrem i złotem płynąca - Zlaty Vrch

(VYHNE - KAMENNE MORE - KAMENNA - ZAHRADKARSKA OSADA VYHNE - ROVEŃ - CHRUSTOV - PRIEHON - STEPNICA - PRI NOVOM KRIŻI - BARTKOV MAJER - POD ZLATYM VRCHOM - ZLATY VRCH - POD ZLATYM VRCHOM - SIROKY VRCH - SEDLO POD STUDENYM VRCHOM - MATULKA - CERVENA STUDNA - BANSKA STIAVNICA)

Ostatniego dnia, w całości spędzonego na terenie Gór Szczawnickich, pogoda nas nie rozczarowała.. Od rana świeciło przepiękne słońce, temperatura oscylowała w granicach 22 stopni Celsjusza.. Wiał lekki wiatr, słowem idealne warunki na wędrówkę.. I na ten piękny dzień mieliśmy zaplanowaną jeszcze jedną turę w wulkaniczne rejony Gór Szczawnickich... Marszruta ta, zaczynała się w leżącej w zachodniej części gór, miejscowości Wyhnie (Vyhne), dokąd z Bańskiej Szczawnicy można dojechać autobusem, a następnie przebiegała przez wspaniałe tereny, naprawdę niezwykle urodziwe łąki okolicznych przysiółków i w końcu najwyższy punkt osiągała w leżącym blisko znanej doskonale przełęczy Czerwona Studnia, Złotym Wierchu (Zlaty Vrch). Trasa niezbyt długa, relaksacyjna, ale bardzo widokowa i przyjemna, słowem kwintesencja całych Gór Szczawnickich, na relację z której Was teraz zapraszam...

Mapka z serwisu mapy.hiking.sk
Obok ratusza i kościoła św. Katarzyny lądujemy ok. godziny 08:40. To właśnie stąd odjeżdża autobus do leżącego na trasie do Żiaru nad Hronem, Wyhnia.. 
W niewielkiej miejscowości jakim jest Wyhnie lądujemy po 45-minutowej jeździe... Tak jak większość osad na terenie Gór Szczawnickich, tak i ta swój rozwój zawdzięcza górnictwu. Nazwa wsi wzięła się stąd, że w przeszłości wydobytą rudę żelaza wytapiano w miejscowych kuźniach, nazywanych "vychniami". Dziś miasteczko to słynie z czegoś zupełnie innego, znajduje się tu bowiem spory browar "Steiger", którego produkcja chmielowego trunku, ma jedną z najdłuższych historii na Słowacji. Oprócz browaru, znajduje się tu także kąpielisko termalne i zakład przemysłu maszynowego...
Tyle o samym Wyhniu, spod przystanku autobusowego kierujemy się zielonym szlakiem ku północy, mając przed sobą niewysokie wzniesienie Kamiennej (495 m.n.p.m).. Ścieżka kluczy między gospodarstwami lekko się wznosząc i ukazując z początku widok na leżącą niżej wioskę i wznoszący się obok Amalin Vrch (568 m.n.p.m)..
Po krótkim odcinku kluczenia między gospodarstwami, ścieżka wchodzi w piękny liściasty las...
I zbliża się do granicy Rezerwatu Przyrody "Kamienne Morze". To znak, że za chwilę powinniśmy zobaczyć to niezwykłe miejsce...
Kamienne Morze (Kamenne More) to leżące na zboczach Kamiennej, ogromne rumowisko skalne, którego powierzchnia sięga 5 hektarów. Jest to największe takie rumowisko na terenie wulkanicznych Karpat! Składa się ono z ogromnych bloków ryolitowych (wylewna skała będąca odpowiednikiem granitu, powstała z magmy). Początki powstawania tego naprawdę dużego rumowiska sięgają plejstocenu, kiedy w zimnym klimacie peryglacjalnym następowało zamarzanie wody w szczelinach, a następnie topnienie wody, które powodowało rozsadzanie skał. Powstaniu Kamiennego Morza sprzyjały również inne zachodzące zjawiska, takie jak osuwanie czy spełzywanie...
Z oczywistych względów teren ten szybko został objęty ochroną, najpierw w 1923 roku, potem w 1937 roku, utworzono tu Rezerwat Przyrody, chroniący nie tylko ten książkowy obraz zachodzenia zjawisk geologicznych w przyrodzie, ale także gigantyczny ekosystem, w którym żyją zarówno rzadkie gatunki flory jak i fauny..
Konciar (881 m.n.p.m) po prawej i dolina Wyhniańskiego Potoku z Kamiennego Morza...
Rezerwat "Kamienne Morze" obecnie obejmuje 13,3 ha powierzchni, nie tylko same rumowisko skalne, ale także szczyt Kamiennej. Jest to piękne miejsce, którego rozmiary robią wrażenie.. Szlak zielony Szlak zielony z kolei, przypomina swym charakterem nieco Perć Borkowskiego na Luboń Wielki, choć oczywiście to takie moje skojarzenie.. Warto mieć tu dobre buty, bo o skręcenie kostki nie trudno ;)
Tu ukryta jest ścieżka zielonego Szlak zielony szlaku :)
Po przekroczeniu Kamiennego Morza, szlak wkracza w las i skręca ostro pod górę...
Teraz zaczynamy się czasem mocniej, czasem lżej wznosić do góry, na niedaleki wierzchołek Kamiennej...
Który osiągamy parę minut po dziesiątej, a więc po półgodzinnej wędrówce.. 
Kamienna, niegdyś z pewnością była dobrym punktem widokowym, ale dziś już widok drzewa mocno ograniczają. Tylko w jednym kierunku można zobaczyć taki oto ładny widoczek na wznoszące się nad Rudnem nad Hronem, pasmo Wielkiego Żiaru (856 m.n.p.m) i Drastawicy...
Na Kamiennej nic nas nie trzyma schodzimy więc ścieżką w dół. Niżej otwiera się widok, na początku skromny, na leżące po przeciwnej stronie doliny Hronu, spore i wysokie pasmo Ptacznika (Vtacnik)...
Oto właśnie i on - Ptacznik, z najwyższym szczytem o tej samej nazwie, osiągającym wysokość 1346 m.n.p.m... 
Ptacznik (Vtacnik) to drugi pod względem wysokości masyw górski Średniogórza Słowackiego. Podobnie jak wyższa Polana i niższe Góry Szczawnickie jest masywem wulkanicznym, zbudowanym z andezytów i ryolitów. Nie będę teraz wchodził głębiej w budowę geologiczną Ptacznika, bo to dłuższy temat i naprawdę interesujący, ze względu na specyficzną odmienność tego masywu od pozostałych wulkanicznych masywów Słowacji i tą opowieść pozostawię sobie, do relacji stamtąd...
Ptacznik, który rozciąga się na południowy wschód od Prievidzy i na zachód od Żiaru nad Hronem, oferuje oprócz ciekawostek geologicznych, również piękne widoki i interesujące szlaki. Oprócz kulminacji masywu, Ptacznika, inne ważne szczyty to Klasztorska Skała (1278 m.n.p.m), Jaraba Skała (1169 m.n.p.m), Biała Skała (1135 m.n.p.m) i Buchlow (1040 m.n.p.m)..
Z Kamiennej schodzimy do leżącej na rozległej polanie ponad Wyhniem osady ogrodniczej (dziwnie to po polsku brzmi, ale ze słowackiego to zahradkarska osada :), albo może do ogródków działkowych po prostu..
Tu znajdują się rajskie łąki skąd roztaczają się widoki właśnie na Ptacznik...
Tu ciągle masyw Ptacznika, ale z widokiem na Jaraba Skałę i Białą Skałę..
Do pełnego edenu brakuje tylko jabłek na drzewach ;)
Ścieżka biegnie skrajem lasu z widokiem na okoliczne pagóry...
Masyw Konciaru (881 m.n.p.m)...
Kamienna i Kamienne Morze rozciągające się na jej zboczu...
Jedna z miejscowych altanek...
Zielony szlak nieco podchodzi do góry do łąki z krzyżem... Ponownie mamy stąd rewelacyjny wgląd na pasmo Ptacznika...
Św. Jan Nepomucen na skraju ogródków...
Ścieżka bardzo przyjemnie przechodzi pośród ostatnich domków, a następnie wiedzie skrajem lasu...
W miejscu zwanym Rówień (Roven) ścieżka dochodzi do potoku i skręca na lewo.. Od tego momentu następuje bardziej stromy kawałek, który doprowadzi nas na skraj przysiółka Chrustov...
Najpierw lasem, potem łąkami, czasem idąc na "czuja" dochodzimy do pierwszych domów osiedla Chrustov...
Rozciąga się stąd przepiękny widok na tonące w zieleni Góry Szczawnickie...
Dochodzimy do skrzyżowania z żółtym Szlak żółty szlakiem z Hlinika nad Hronem i zalegamy na moment w nagrzanej trawie pod lasem.. Jest godzina 11:30, dwie godziny minęły więc od momentu wyruszenia z Wyhnia...
Parę widoczków więc na okoliczne góry...
Konciar po lewej i Bański Wierch po prawej...
Bański Wierch zwany Kerlingiem i widoczna na pierwszym planie osada Chrustov...
Przysiółek Chrustov to węzeł szlaków turystycznych. Można tu dostać się szlakami kolorów następujących:
żółty Szlak żółty - z Hlinika nad Hronem 1:30, w dół 1:10
- żółty Szlak żółty - na Zlaty Vrch 1:50, w dół 1:30
- zielony Szlak zielony - z Wyhnia 1:30, w dół 1:20
- zielony Szlak zielony ze Szklanych Cieplic 1:30, w dół 1:20
Z przysiółka ruszamy po kwadransie leniuchowania, wkraczając w gęsty las..
Od czasu do czasu ukazuje nam się dzisiejszy cel - Zlaty Vrch...
Ale wcześniej musimy osiągnąć grzbiecik i osadę Priehon...
Priehon osiągamy po ok. 20 minutach marszu.. W tym miejscu odchodzi szlak zielony Szlak zielony, schodząc do wsi Repiste, a następnie do Szklanych Cieplic (Sklene Teplice)...
Za rozstajami żółty Szlak żółty szlak, którym teraz podążamy, zaczyna trawersować łąkowe, nienazwane wzniesienie wysokie na 635 m.n.p.m...
Gdy już przetrawersujemy pagórek ten niezwykle malowniczą łąką, wychodzimy na widokowe obniżenie rozciągające się ponad Stepnicą, czyli zespołem rozległych terenów łąkowych, wznoszących się ponad wsią Repiste... Rozciąga się stąd wielce interesujący widok na Góry Kremnickie...
I spojrzenie w kierunku Hrońskiego Inowca...
Za nami kulminacje wznoszące się nad Repistem...
Żółtym szlakiem podążamy dalej pośród odkrytego terenu.. Czasem miniemy jakiś przydrożny krzyż, czasem starą chałupę, ogólnie to jednak brak śladów cywilizacji.. Uroczo i cicho.. 
Jest za dwadzieścia pierwsza, gdy docieramy pod szczyt Zlatego Vrchu, na rozległą polanę z kilkoma domkami przysiółka Przy Nowym Krzyżu (Pri Novom Kriżi)...
Na horyzoncie znów pojawiają się Góry Kremnickie...
Zbliżenie na ciągnący się na północ od Gór Szczawnickich grzbiet Gór Kremnickich ze Złotą Studnią (Zlata Studna - 1266 m.n.p.m) na czele...
A ten płaski jak stół szczyt to właśnie Flochova, osiągająca całkiem niezłe 1318 m.n.p.m.. Najwyższy szczyt Gór Kremnickich, ale niestety, mało interesujący, co mogę powiedzieć z autopsji, w przeciwieństwie do całej reszty Gór Kremnickich...
Przesuwam obiektyw jeszcze bardziej na lewo.. To już leżące nad 10-tysięcznym miastem Handlowa (Handlova) wzgórza zwane Kuneszowską Hornatiną...
I ogólny widok z polany obok przysiółka...
Za polaną rozpoczyna się strome, ale i tak mało męczące podejście na Zlaty Vrch.. Dodatkowo ułatwia je fakt, że zostało poprowadzone zakosami...
Niedługo potem ścieżka wychodzi na kolejną łąkę, tym razem z przysiółkiem o nazwie Bartkov Majer... Po prawej mamy łąkowe wzniesienie Zlatego Vrchu, na wprost nas zaś, wznosi się Studeny Vrch...
Sam przysiółek to dwa domy, za to rozciągająca się obok łąka... po prostu cudo :) Jest tu tak cudnie, tak pięknie.. Nie tego nie da się opisać ;)
Żiar nad Hronem i północna część masywu Ptacznika...
I zaskoczenie - Niżne Tatry...
Dochodzimy do rozstajów pod szczytem Zlatego Vrchu, skąd na szczyt pozostaje niecałe 1/2 godziny...
Szczyt Zlatego Vrchu z osiedla Bartkov Majer...
25 minut to moim zdaniem lekka przesada, spokojnie można podejść na niego w 10-15 minut. Ale mniejsza z tym, bo wokół tak pięknie...
Zlaty Vrch jest doskonałym punktem widokowym, a że pogoda była dobra, to było na szczęście co podziwiać :)
Paradajs (939 m.n.p.m.), następnie Tanad (939 m.n.p.m) i leżące w głębi: Petrov Vrch (948 m.n.p.m) i Sitno (1009 m.n.p.m)...
Nienazwane wzniesienie z przysiółkiem Hadova, z tyłu Ostry Vrch (868 m.n.p.m)...
Pasmo Wielkiego Żaru i Drastavicy, a na pierwszym planie Konciar (881 m.n.p.m)...
Widok w kierunku północnych rubieży Hrońskiego Inowca...
A tu granica Hrońskiego Inowca z masywem Ptacznika...
A to już centralna część masywu Ptacznika, z Ptacznikiem (1346 m.n.p.m) i Klasztorską Skałą (1278 m.n.p.m)...
Północna część masywu Ptacznika: Biała Skała (po lewej), następnie ostro załamany z jednej strony szczyt Wielkiego Grycza (Velky Grić - 972 m.n.p.m) i leżące na drodze z Żiaru nad Hronem do Handlowej i dalej do Prievidzy miasteczka, między innymi Lovcica..
Zdjęcie ze szpecącym nieco ogólny krajobraz 20-tysięcznego blokowiska jakim jest Ziar nad Hronem wyrzucam z pamięci ;) i przechodzę do sporej dziczy jaką są Góry Kremnickie.. Tak przynajmniej je zapamiętałem, no może po za Skałką w centralnej części, gdzie znajduje się np. jakiś dziwaczny maszt, przypominający.. nawet nie wiem co... Ale w każdym razie Góry Kremnickie, bardzo ładne pasmo, które warto jeszcze odwiedzić :)
Płaski grzbiet na środku zdjęcia, to najwyższa część tych gór, z jedynymi przekraczającymi 1300 m.n.p.m wierzchołkami - Flochową i Svrstnikiem, czy też Svrcinnikiem (1313 m.n.p.m).. Dalej jest sporo niższa Tabla (1178 m.n.p.m) i Vyhnatova (1283 m.n.p.m), ponad którą widać Kriżną (1574 m.n.p.m) w Wielkiej Fatrze. Obok Vyhnatovej jest Skalka (1232 m.n.p.m) i Mytny Vrch (1221 m.n.p.m) i wreszcie spory masyw Złotej Studni (1266 m.n.p.m)...
Wreszcie tonące w chmurach Niżne Tatry i Rudawy Słowackie z masywem Polany na czele...
Polana (1457 m.n.p.m)...
Widoczny całkiem nieźle ze szczytu łańcuch Niżnych Tatr...
A teraz, gdy mamy już widoczki "obcykane" można skupić się na tym, co uwodzi myślę każdego w tych górach - pysznie zielone łąki... :)
I oczywiście niezwykłe bogactwo flory...
Takie łąki długo pozostają w pamięci :)
Oprócz popularnych pierwiosnków, nie może zabraknąć pięknego Storczyka męskiego (Orchis mascula)...
Czy zwykłego fiołka...
Po odpoczynku na szczycie schodzimy przed drugą z powrotem na łąki przysiółka Bartkov Majer...
Przy rozstajach "Pod Zlatym Vrchom" zmieniamy ponownie barwę szlaku, tym razem na czerwoną Szlak czerwony. Jest to zresztą główny szlak Gór Szczawnickich, poprowadzony z Ziaru nad Hronem do Żarnowicy.. W to miejsce można się nim dostać ze Szklanych Cieplic w 1,5 godziny (w dół 1,25 godziny) lub z Czerwonej Studni (ok. godziny, w drugą stronę również)... 
Krzyż obok rozstajów...
Polna droga czerwonego Szlak czerwony szlaku wije się teraz na południowy zachód przez łagodne zbocza Szerokiego Wierchu...
Czerwona Studnia coraz bliżej, a także leżące już w dolinie Wyhniańskiego Potoku, Jezioro Rozgrund, zwane Szczawnickim...
I przeciwległe pasmo w pełni...
Trochę beskidzko :)
Widoki zmieniają się; raz patrzymy na zachodnią stronę Gór Szczawnickich...
Czasem zaś na zachodnią lub północno-zachodnią.. Doskonale prezentuje się stąd Polana...
Wychodzimy na łąki pod Studenym Wierchem..
Blisko rozstajów nazwanych Matulką, ścieżka zaczyna trawersować szczyt Szobowa (888 m.n.p.m) i zbliżać tym samym do Czerwonej Studni...
Matulka (770 m.n.p.m)
Krajobraz wokół Matulki ;)
Stąd do Czerwonej Studni już tylko pół godziny drogi...
Zielono mi :)
Gdy zbliżamy się już do szosy przebiegającej przez siodło przełęczy, na szlaku dostrzegam coś, co przypominało maleńką Miedziankę, czy też inaczej Gniewosza plamistego... Są to niejadowite węże, dorosłe mylone często ze Żmiją zygzakowatą, zagrożone wyginięciem...
Parę minut po trzeciej jesteśmy na Czerwonej Studni...
Schodzimy znaną nam z pierwszego dnia drogą do Bańskiej Szczawnicy, po drodze zahaczając o malowniczy zbiornik wodny położony powyżej miasteczka...
Chwilę nad jeziorkiem podumaliśmy, a następnie zeszliśmy do Bańskiej Szczawnicy w poszukiwaniu odpowiedniej restauracji ;)
 Powoli kończy się nasza przygoda z cudownymi, choć niedocenianymi Górami Szczawnickimi. Udowodniły one nam po raz kolejny, że małe potrafi być piękne.. Cisza, spokój, urocze widoki oraz niezwykłe zapachy kwitnących drzewek owocowych, kwiaty porastające nierzadko strome zbocza - tak zapamiętamy tą część Średniogórza Słowackiego, w którą, z przyjemnością jeszcze powrócimy :)
A jutro powrót do Polski, ozdobiony jednak jeszcze jedną górską przygodą... Jaką? Tego dowiecie się już wkrótce...

KOMENTARZE

4 komentarze:

  1. Naprawdę urocze te Góry Szczawnickie! Gdyby nie Twoje fotorelacje to pewnie jeszcze długo bym się o tym nie przekonała... Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ciekawe miejsce. Chyba nie było tak ciężko. Gory i pogoda wspaniałe:) Pozdrawiam serdecznie :-) Fajnie! Gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kilka lat temu przebywałem w okolicach Turcianskich Teplic. Pamiętam te niewysokie pasma górskie wokół. Okolica była bardzo malownicza, przypominała mi nasz Beskid Sądecki, chociaż tereny były bardziej zielone, mniej pól uprawnych. Przejrzałem całą relację o waszym pobycie w okolicach Bańskiej Szczawnicy. W zasadzie to jest to gotowy scenariusz na przyszłoroczny weekend majowy. Co do pogody, to mieliście ją jak na zawołanie, zwłaszcza w tamtym okresie, gdzie w większości miejsc padało. Bardzo obszerne relacje, piękne zdjęcia, świetny opis, dużo dodatkowych informacji. Czego więcej chcieć od bloga turystycznego. Tak trzymaj.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. ten piekny storczyk to kukulka bzowa Dactylorhiza sambucina

    OdpowiedzUsuń

Back
to top