19 października 2013

Alpy Julijskie - urok wapieniem pisany, czyli na Vogel cz. I...

Alpy! Tu się oddycha!

CZ. I (SKI HOTEL VOGEL - POD VOGLEM)

Zaczynamy czwartą, przedostatnią wyprawę wysokogórską w Alpy Julijskie, pierwszy raz jednak z naszej bazy położonej w Srednjej Vsi. Po wczorajszym "lajtowym" dniu i popołudniowej kąpieli w cudownych wodach Jeziora Bohinjskiego, wypoczęci i chętni nowych wrażeń gotowi jesteśmy podjąć wyzwanie, które stawia przed nami wycieczka na Vogel. Nie jest ona trudna technicznie, ale upał, który doskwierał nam od dwóch dni według prognoz miał się jeszcze utrzymywać. Na Bled zapowiadano 33 stopnie Celsjusza, tak więc dokonując prostego rachunku, wychodziło, że na Voglu powinno być o około 9 stopni mniej, czyli 24. No, nie jest to może zatrważająca liczba, ale przy pełnym słońcu zdawaliśmy sobie sprawę, że może być ciężko. Dlatego założyliśmy sobie wariant awaryjny, krótszy i wariant optymistyczny, dłuższy. 
Żeby jak najdłużej cieszyć się chłodem, organizujemy pobudkę naprawdę wcześnie (jak na wakacje), bowiem na 06:00...
A teraz gdzie się przeniesiemy? Otóż wybierzemy się w pasmo Alp Bohinjskich, zwanych również Górami Bohinjskimi. Oczywiście formalnie przynależy ono do Alp Julijskich, ale różni się od nich znacząco krajobrazem, a także wysokościami, które tutejsze szczyty osiągają. Najwyższymi szczytami tego pasma są liczące odpowiednio: 2085 m.n.p.m. Tolminski Kuk, Podrta Gora (2061 m.n.p.m.) oraz Vrh nad Skrbiną (2054 m.n.p.m.). Wszystkie położone są w północno-zachodniej części pasma.
Góry Bohinjskie można podzielić na trzy różne grupy. Pierwsza to wspomniana grupa Tolminskiego Kuka, gdzie znajdują się wszystkie dwutysięczniki, oprócz Tolminskiego Kuka i Vrhu nad Skrbiną jeszcze: Lanzevica (2003 m.n.p.m.), Mahavscek, zwany Velikim Bogatinem (2008 m.n.p.m.), Zeleni Vrh (2052 m.n.p.m.), Podrta Gora (2061 m.n.p.m) i zahaczająca o tę granicę Meja (1996 m.n.p.m). Centralna część to pasmo obejmujące Vogel (1922 m.n.p.m.), Rodicę (1966 m.n.p.m) i najwyższy Raskovec (1967 m.n.p.m). Ostatnią, najniższą częścią, sięgającą aż Bohinjskiego Sedla (1277 m.n.p.m - przy drodze z Bohinjskiej Bystricy do Zali Logu), jest grupa Crnej Prst (1844 m.n.p.m.), oraz Kobli (1498 m.n.p.m).
To tyle z topografii tej części Julijek...
 Jeszcze bardziej plastyczna mapa centralnej i wschodniej części Alp Bohinjskich...
 Jedziemy na parking do osady Ukanc, znajdującej się blisko dolnej stanicy kolejki na Vogel... Ta kolejka, różni się znacząco od kolejki na Kanin. Przede wszystkim wagoniki wydają się znajome, a to dlatego, że podobne jeżdżą na Kasprowy... 
Zacznijmy może od cennika tej przyjemności:
CABLE CAR TICKETRETURNONE WAY
ADULTS - individual / family13,50 € / 10,00 €10,00 € / 7,00 €
CHILDREN - individual / family9,00 € / 7,00 €7,00 € / 6,00 €
GROUP of over 10 people11,00 €9,00 €
SENIORS - individual / group11,00 € / 10,00 €8,00 € / 7,00 €
STUDENTS - individual / group11,00 € / 10,00 €8,00 € / 7,00 €
SCHOOLCHILDREN - individual / group9,00 € / 7,00 €7,00 € / 6,00 €
Druga sprawa, która różni kolejkę na Vogel od kolejki na Kanin, to fakt, że jeździ ona według ścisłego rozkładu:
 During winter season: from 08.00 to 18.00 (daily, every half an hour).
• During off season: from 08.00 to 18.00 (daily, every half an hour).
• During summer season: from 07.00 to 19.00 (daily, every half an hour).
Samochodzik zostawiamy na parkingu już o 7:15. Szybko kupujemy bilety i już czekamy wraz z piętnastoma towarzyszącymi osobami przed wejściem do kolejki.
Czekając na odjazd wagonika o 7:30 dowiaduję się o podstawowych parametrach kolejki. A te są następujące:
dolna stacja: 569 m.n.p.m.
górna stacja: 1533 m.n.p.m.
długość: 1633 m
przepustowość: 950 osób/h
Wsiadamy i fru!! Suniemy powoli do góry, ale ponieważ jadąc w górę nieszczęśliwie stałem obok okna od strony zbocza, to nic nie widziałem (lepsze zdjęcia, będą podczas powrotu). Następne zdjęcie cyknąłem, gdy znaleźliśmy się obok Ski Hotelu Vogel, położonego obok górnej stacji kolejki... 
Obchodzimy mało ciekawy budynek i podchodzimy do rozstajów szlaków koło hotelu. Stąd roztacza się widok na najbliższe szczyty Gór Bohinjskich...
Te bliższe i te dalsze...
Po drugiej stronie znajduje się taras widokowy skąd można podziwiać grupę Triglava...
Cały ten teren, przez który będziemy w ciągu kilkunastu minut przechodzić, należy do ośrodka narciarskiego Vogel Ski Center...
Oczywiście jak to w takich miejscach bywa, kluczymy szukając właściwej drogi, gdyż łączników narciarskich, tu bez liku...
Zaraz powyżej hotelu odsłania się fenomenalny widok na zachód z poszczególnymi wierchami Gór Bohinjskich...
Vogel w tym towarzystwie wygląda najdoroślej, choć jest daleko, daleko na liście najwyższych szczytów...
Pniemy się coraz wyżej kamienistą ścieżką, poprzez łany dorodnej kosówki porastającej zbocza Orlovej Glavy (1682 m.n.p.m) - niezbyt wybitnego wzniesienia na niewielkiej grani odchodzącej od Siji (Sija - 1880 m.n.p.m.)...
Wchodzimy na kopkę Orlovej Glavy, skąd widać dobrze odcinek, który dzieli nas jeszcze od głównej grani, którą wyznacza poniżej widoczna pośrodku Sija. Musimy jeszcze pokonać garb Visoki Orlov Rob (1800 m.n.p.m - z widocznymi słupami kolejki linowej) i będziemy na miejscu... 
Ilekroć kosówka odpuszcza można przypatrzeć się jak równiusieńko wyglądają trójkątne szczyty najwyższej partii Gór Bohinjskich...
Powyżej płaskowyżu Komna widać natomiast ogromną bryłę Jofa Fuarta (2666 m.n.p.m), który swoją fantastyczną formą przyciąga wzrok. Dziś jest na wyciągnięcie ręki, choć w linii prostej to ok. 40 kilometrów...
Po piętnastu minutach od momentu wyruszenia, dochodzimy do tabliczek, które jednak z naszego punktu widzenia nic nie mówią..
Mijamy kolejny już garb i wychodzimy na kamieniste zbocze Visoki Orlov Rob. Teraz już kosodrzewina znika i można w 100-procentach pokontemplować krajobraz. Pierwszy raz od momentu wjazdu, możemy też popatrzeć na wschód.
Od lewej: podwójny Raskovec (1967 m.n.p.m), rozdzielona od niego długim grzbietem Rodica (1966 m.n.p.m), a pod nimi Mala Rodica (1901 m.n.p.m.) i Spik (1799 m.n.p.m)...
I jeszcze rzut oka na Visoki Orlov Rob, którym mamy okazję podchodzić...
Dochodzimy na szczyt, gdzie znajduje się górna stacja kolejki krzesełkowej i najwyższa część ośrodka narciarskiego. Stąd czeka nas już tylko niedługie dojście do przełęczy...
Na pełnym luziku docieramy do siodła pod Siją, gdzie jesteśmy o 08:25, pięćdziesiąt minut od momentu wyruszenia spod Ski Hotelu Vogel. Odwracamy głowy i wydajemy z siebie nieme ochy i achy...
No i przede wszystkim panorama na południe, wśród której króluje wspaniały król Julianów - Triglav..
Pod szczytem Siji znajdują się szlakowskazy, które wskazują, że na Vogel mamy 2 godziny drogi...
Zoom na króla Julijek, który czeka cierpliwie na nasze przybycie i jego najbliższe otoczenie...
Bardziej na prawo od masywu Triglava, widać poszczególne szczyty Karawanek, o których wspominałem we wcześniejszej relacji...
A patrząc jeszcze bardziej na wschód, dostrzec można zarysowujące się Alpy Kamnicko-Sawińskie, znajdujące się na północ od stolicy kraju Lublany. W linii prostej od Julijek znajdują się o około 40-50 kilometrów...
Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej. Ścieżka na początku trawersuje od północnej strony zbocza Siji, pozwalając cieszyć oczy fenomenalnymi widoczkami na zachód i północ. Gdy tak idziemy zauważam oprócz monumentalnej bryły Jofa Fuarta, również Jofa di Montasio (2754 m.n.p.m.) - najwyższego po stronie włoskiej, a także masyw Bavskiego Grintavca (2347 m.n.p.m.)...

Łagodniejsze krajobrazy Gór Bohinjskich, mogą przypominać Tatry Zachodnie, ale w gruncie rzeczy to Tatry Bielskie są im bliższe, zarówno pod względem budowy geologicznej jak i podobnych wysokości... 
Stopniowo wierzchołek zostaje za nami...
A ścieżka zakręca w kierunku południowo-zachodnim, kierując się do trawiastej przełęczy Vratca (1725), nad którą góruje zwieńczony wapienną grzędą Zabiski Kuk (1844)...
W tym miejscu również dopada nas niemy zachwyt. Słońce właśnie oświetliło centralną część Julijek, które przybrały piękne kolory...
Vogel po prawej i Zabiski Kuk po lewej...
Fajne jest również to, że pomimo tego iż generalnie chodzi tu dużo ludzi, to ścieżka, ani najbliższe tereny nie uległy zniszczeniu. Chodzi mi o to przede wszystkim, że w kosodrzewinie nie leżą papierki, ani butelki po piwie i tak dalej i tak dalej. Wspominam o tym, bo często wędrując po Tatrach, albo Beskidach widzę właśnie różny chłam, który "turyści" zostawiają naturze. I tu pojawia się pytanie, którego nie rozumiem: Dlaczego ludzie mają siłę, żeby to wszystko co jest pełne wnieść, a gdy już jest to puste, to wyrzucają gdzie popadnie, zamiast wsadzić to do plecaka?
Wyższe partie Gór Bohinjskich: od lewej Rusnata Glava, Meja, Vrh nad Skrbino, Podrta Hora, Bohinjski Migovec...
Równo o 09:00 docieramy do przełęczy Vratca. To kolejne miejsce, w którym człowieka ogarnia radość, a przede wszystkim poczucie wolności, nieograniczonej wolności. 

Patrzymy bowiem na setki wierzchołków znajdujących się na południe i południowy-wschód od Alp Julijskich. Najdalsze z nich należą już do innego pasma, do Gór Dynarskich. Przykładem jest leżący już blisko granicy z Chorwacją, masyw Śnieżnika (1796 m.n.p.m.), oraz grupa Javorników...
Samotny masyw Kobiljej Glavy (1475 m.n.p.m.)...
Z przełęczy Vratca po wypiciu paru łyków wody (już robiło się gorąco), ruszamy z kopyta dalej...
Wkrótce docieramy do pierwszego, trudnego miejsca na trasie. To niewysoka wapienna ścianka, którą jak widać, pokonuje się za pomocą takich specyficznych klamer...
Przez moment idziemy w cieniu, ale tylko do momentu dojścia do kolejnej przełęczy (1688 m.n.p.m), położonej już blisko piramidy Vogla...
Tu również zachwycamy się widokami na południe...
Widok z bezimiennej przełęczy na trawersowany wcześniej wierzchołek...
Od tego miejsca zaczyna się już podejście do góry, choć to jeszcze nie właściwy wierzchołek. Ruszamy wolno, ponieważ spod nóg osypują się nam kamienie...
Teraz dopiero widać, w jakiej odległości znajduje się szczyt...
Za nami natomiast masyw dalekiej już Siji (1880 m.n.p.m.), a na ostatnim planie wspomniane Alpy Kamnicko-Sawińskie...
Teraz zaczyna się drugi emocjonujący moment na tej grani. To przejście słabo eksponowaną, ale bardzo śliską grzędą ubezpieczoną w stalowe liny...
Czekamy na schodzących dwóch mężczyzn z góry, patrząc jeszcze na grupę Triglava i Tosca...
Spojrzenie za siebie...
Jakoś dajemy sobie radę z łańcuchami i po chwili wychodzimy na trawiaste zbocze Vogla. Jesteśmy już bardzo blisko szczytu...
O 09:35 dochodzimy do rozstajów pod szczytem Vogla położonych na wysokości 1802 m.n.p.m. Tu odchodzi szlak na Vogel i na Planinę Razor od szlaku graniowego z Crnej Prst w kierunku Domu na Komni. Nie stajemy tu na długo od razu wyruszamy na podbój szczytu.
Lecz o zdobyciu wierzchołka i widokach z niego zapraszam do następnej części relacji, a tymczasem DO ZOBACZENIA NA JESIENNYCH SZLAKACH...

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym w stu procentach, a tą wycieczkę wspominam naprawdę bardzo miło.

      Usuń
  2. Jeśli kiedyś wybierzemy się w Alpy Julijskie, to Twoje świetne posty będą dla nas bardzo cenne i pomocne w planowaniu tras :) Pozdrawiam serdecznie, zdjęcia cudne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie za miłe słowa, Alpy Julijskie z całego serca polecam :)

      Usuń
  3. Ładne widoki miałeś. Właśnie zaczynam nadrabiać zaległości w Twoich Julijskich relacjach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widoki w Alpach Julijskich rzeczywiście są niesamowite. Polecam ;)

      Usuń