Z plecakiem i śpiworem w... Worek Raczański i nie tylko... Dzień II - Wielka Rycerzowa

Z PLECAKIEM I ŚPIWOREM W... WOREK RACZAŃSKI I NIE TYLKO..
(WIELKA RACZA - MAŁA RACZA - JAWORZYNA - PRZEGIBEK - BENDOSZKA WIELKA - WIELKA RYCERZOWA - BACÓWKA PTTK POD RYCERZOWĄ)
Poprzedniego dnia, zanim położyłem się spać, rezygnując z nocnej posiadówy na szczycie Wielkiej Raczy, obiecałem sobie, że wstanę na wschód słońca. Ale moja wola nie okazała się zbyt silna... Gdy parę minut po w pół do szóstej wystawiłem nogę po za koc i poczułem natychmiast przenikliwe zimno, zrezygnowałem z pomysłu :) i ponownie zagrzebałem się głęboko w śpiworze.. Obudził mnie wyjący budzik, który nastawiłem na 7:30. Wprawił on nas w jawne niezadowolenie i po chwili w powietrze uniosło się kilka ostrych słów pod adresem wrednego budzika i tego kto ośmielił się go nastawić ;)
Po długim i męczącym, ale pięknym, pierwszym dniu, o którym możecie przeczytać tu: Z plecakiem i śpiworem w... Worek Raczański i nie tylko.. Dzień I - Wielka Racza, dzisiaj czas na trasę, o której można powiedzieć "pełen luzik"...

Veľká Rača – Rycerzowa,schr.

 Zhrnutie trasy: celková vzdialenosť:  16.348 km stúpania spolu:  467 m klesania spolu:  586 m celkový časový odhad:  4:30
č.rázcestievzdialenosťstúpanieklesaniečas úsekuvzdialenosť etapyčas etapycelková vzdialenosťcelkový čas
značka
Začiatok trasy: Veľká Rača (1236)
  červená1.862 km10 m186 m0:301.862 km0:301.862 km0:30
Koniec etapy: S. pod Orlom (1060)
  červená8.697 km190 m260 m2:108.697 km2:1010.559 km2:40
Koniec etapy: Przegibek (990)
  čierna0.791 km22 m0 m0:150.791 km0:1511.35 km2:55
Koniec etapy: Przegibek,schr. (1012)
  čierna0.791 km0 m22 m0:150.791 km0:1512.141 km3:10
Koniec etapy: Przegibek (990)
  červená3.725 km245 m10 m1:053.725 km1:0515.866 km4:15
Koniec etapy: Rycierova hora (1225)
  červená0.482 km0 m108 m0:150.482 km0:1516.348 km4:30
Koniec trasy: Rycerzowa,schr. (1117)
Powyższa tabelka przedstawia dane naszej dzisiejszej wycieczki poza jedną, którą też nie uwzględnia kalkulator szlaków: nie ma punktu pomiarowego na Bendoszce Wielkiej, na którą chcieliśmy podskoczyć...
Tradycyjnie na śniadanie konsumujemy jajecznicę, przy okazji spoglądając na mapę; przed schronisko wychodzimy z plecakami o dziewiątej, kiedy już słoneczko nieźle grzeje :) 
Gdy czekam jeszcze na kolegów przy ławeczkach na schroniskowym tarasie, czytam jeszcze co nieco o tutejszym schronisku PTTK...
Początki schroniska sięgają 1934 roku. Wtedy to Bielski Oddział PTT nabył niedokończony budynek stojący na wierzchołku Raczy i sfinansował dokończenie budowy, co okazało się trafnym pomysłem, bo nowe schronisko cieszyło się dużą popularnością. W czasie II Wojny Światowej, Niemcy "docenili" jego strategiczne położenie i zorganizowali sobie w nim posterunek żandarmerii. W 1945 roku budynek został zdewastowany, a PTT, które go odzyskało, nie było w stanie utrzymać nad nim kontroli. Jego użyteczność także wzbudzała wątpliwości, bowiem w latach 50. zakazano chodzenia wzdłuż granicy. Przez pewien okres można tu było dotrzeć tylko z Rycerki, pobierając klucz od dozorcy, który mieszkał właśnie w tejże wsi. W 1963 roku, PTTK postanowiło rozebrać obiekt, ale ze względu na usilne protesty niektórych członków w rezultacie zarządzono generalny remont. Schronisko otrzymało wtedy imię żołnierza WOP Zbigniewa Plewy, który zginął w Rycerce Dolnej w 1947 roku. W 1997 roku dobudowano murowaną część, aby sprostać rosnącemu ruchowi turystycznemu... 
Schronisko oferuje 50 miejsc w pokojach 5,6,7,8 i 10-osobowych. Koszt noclegu to 25 zł + 2 zł opłata klimatyczna, pościeli 7 zł...
Schronisko spodobało mi się, może trochę dlatego, że poza nami, było w nim może 8 osób, a może dlatego, że nigdzie indziej w Beskidzie Żywieckim nie ma sytuacji, aby schronisko było na samym szczycie. Nawet Schronisko na Rysiance jest 30 metrów poniżej szczytu...
Gdy jesteśmy już wszyscy razem przed schroniskiem, decydujemy się obrzucić je jeszcze jednym, pożegnalnym spojrzeniem... i komu w drogę, temu czas...
Ruszamy w dalszą drogę czerwonym szlakiem.. Już po chwili otwiera się przed nami łańcuch małofatrzański - tu część krywańska...
I luczańska...
A po drugiej stronie Pilsko i nieśmiało wychylająca się Babia Góra...
Pokryte krzakami jagód, partie szczytowe Raczy.. Ile na jesieni tu musi być jagód!!
10 minut później drzewa zanikają... Wychodzimy na Halę na Małej Raczy...
Znajdujący się "za miedzą" - Beskid Kisucki (sk. Kysucke Beskidy)...
I wkraczamy w piękne, halne tereny - brakuje słów, aby to opisać...
Człowiek po prostu chciałby polatać ;)..
Na pierwszym  planie grzbiet tworzący Worek Raczański, z tyłu po prawej Mała Fatra, w środku Magura Orawska i Góry Choczańskie...
Mała Fatra, a bliżej Mała Racza (1152 m.n.p.m) - po prawej i Orzeł (1119 m.n.p.m) - centralnie na zdjęciu...
Szybka decyzja i hop :) pośród trawy...
Hala na Małej Raczy od lat służyła do wypasu, tak jak większość beskidzkich hal. Jeszcze parę lat temu stał tu koszar dla owiec. Na nazwę hali składa się kilka fragmentów, również posiadających swoją nazwę i są to Kosarzyska, Mościska, Śleniodówka, których źródłosłów pochodzi najczęściej od nazwisk...
Górna część hali spod Małej Raczy...
Ogromne tereny Hali na Małej Raczy...
Schowałem aparat, raz jeszcze rozejrzałem się i popędziłem do przodu, gdyż zostałem już daleko w tyle.. Trzeba będzie wpaść tu jeszcze na jesieni, by zobaczyć jeszcze inne oblicze tego miejsca... 
Za halą wchodzimy w porastającą zbocza Małej Raczy buczynę.. Stąd spokojnie lekko obniżającym się trawersem...
Od czasu do czasu wychodząc na otwartą przestrzeń...
Z widokami...
Wychodzimy na Przeł. pod Orłem (1060 m.n.p.m), położoną między granicznymi szczytami: Małą Raczą i Orłem...
Ogromna Hala na Małej Raczy z obniżenia przełęczy...
Romanka (1366 m.n.p.m)...
Za przełęczą wkraczamy w trawers Orła... Orzeł, czy też Orło (różne wersje się spotyka) zawdzięcza swoją nazwę prasłowiańskiemu słowu orljo - czyli rola, pole uprawne, co teoretycznie zgadza się z tym, że po słowackiej stronie wysoko dochodzą pola uprawne...
Za Orłem znów las się przerzedza...
Wielka Czerwenkowa (1131 m.n.p.m) przed nami...
 Mijamy Przełęcz Śrubitą, gdzie parę lat temu nie na żarty postraszyli nas quadowcy (niewiele brakło by nas potrącili jadąc swymi potworami po leśnych ostępach) i wchodzimy na zbocza Wielkiej Czerwenkowej, wkrótce znajdujemy się na Hali Śrubita... 
Racza zostaje daleko z tyłu...
Z Halą Śrubita wiąże się legenda o zbójnickim skarbcu, mającym kształt żelaznego wilka, który został skonstruowany przez pewnego harnasia. Kiedy zabił go zdradziecko jego własny towarzysz i przyjaciel, nikt nie potrafił dostać się do skarbu. Skarbiec przez omyłkę trafił później do miejscowego karczmarza i przy przenoszeniu rozbił się.. W ten sposób piękne skarby przepadły...
Budynek schroniska na szczycie...
Po drugiej stronie zaś Bendoszka z krzyżem - tam będziemy za parę godzin...
Beskid Śląski - z Baranią Górą, Skrzycznem, Magurką Radziechowską etc.
Za Halą Śrubita wchodzimy do lasu i trawersujemy północne zbocza, wpierw Wielkiej Czerwenkowej, a następnie wyższego Bugaja (1140 m.n.p.m)...
W tym miejscu daliśmy się oszukać jak dzieci naturze - nie kupiliśmy wody mineralnej w schronisku, ze względu na oszczędność i na to, że byliśmy pewni, że będziemy mijać źródła. Ale się pomyliliśmy, bo długo nic nie znaleźliśmy, a gdy wreszcie trafiliśmy na jakiś ledwo sączący się potoczek, Mosiu i Francuz podjęli ofiarną, ale bezsensowną decyzję - zabrali butelki i udali się na przełaj, prosto w górę, po to by odkryć, gdzie w górze wypływa woda. Oczywiście nie znaleźli i z każdym następnym krokiem, wprawiało nas to w zaniepokojenie...
Na szczęście jakiś czas później natrafiliśmy na wodę, w miarę wartką, gdzie dało się przystawić butelkę. Zrobiliśmy więc pierwszą tego dnia dłuższą przerwę... Była 10:30..
Wyżej wchodzimy na tereny rezerwatu "Śrubita" mającego pow. 24,9 ha, będącego na dawnych terenach łowieckich Habsburgów. Utworzony w 1957 roku, jako najstarszy na Żywiecczyźnie..
 Nie znam się za bardzo na kwiatach i zwykle nie wiem, które mają większą, bądź mniejszą wartość, ale takiego pięknego storczyka plamistego, to nie mogłem pominąć..
Storczyk plamisty (kukułka plamista - Dactylorhiza maculata) - to kwitnący od czerwca do lipca kwiat, osiągający od 20 do 60 cm wysokości. Kwiaty są jasnopurpurowe, białe, różowe lub jasnofioletowe. Porasta bagna, olszynki, widne lasy liściaste, gleby kwaśne lub wapienne. Rośnie na niżu i w górach. W Polsce objęta ścisłą ochroną, dość rzadka.
I tradycyjna niezapominajka...
Tu natknęliśmy się na ten piękny okaz storczyka...
Ruszamy dalej... Mijamy Bugaj, wkrótce poprzez Abramów (1084 m.n.p.m) wkraczamy na zbocza Jaworzyny (1173 m.n.p.m). Wąska ścieżyna cały czas kluczy pośród jagodzisk, wchodząc od czasu do czasu w ostępy karpackiej puszczy...
Za Jaworzyną wychodzimy na tereny rozległego wyrębu, skąd roztaczają się ponownie fenomenalne widoki...
Zachwyceni widokami decydujemy się przysiąść na pniakach i chwilę popatrzyć na te iście cudowne widoki...
Szczególnie zauroczył nas widok na Magurę Orawską i... Tatry...
Wielki Rozsutec i Stoh nieśmiało wychylający się do nas...
No i wspaniały, dziś lepiej widoczny, grzbiet Tatr Zachodnich...
Mój ulubiony fatrzański motyw - zestawienie tych dwóch, jakże innych od siebie wierzchołków Stoha i Wielkiego Rozsutca...
Pamiątkowe zdjęcie pod Jaworzyną (1173 m.n.p.m)...
Tatry ponad rozłożystymi grzbietami Magury Orawskiej...
Kwadrans po 12 wspinamy się na kolejny graniczny szczyt Worka Raczańskiego - Kikulę (1109 m.n.p.m), której zalesiony wierzchołek, wkrótce zdobywamy, przypominając sobie szczyt o tej samej nazwie, na który wdrapywaliśmy się wczoraj...
Za Kikulą zbiegamy do siodła Przełęczy pod Banią (1030 m.n.p.m), gdzie natykamy się na tabliczkę przedstawiającą okazy tutejszej fauny. Poza motylami i rezolutnym rudzikiem nic innego nie widzieliśmy, ale może to i lepiej???
Na przełęczy znajduje się przejście małego ruchu granicznego. Tzn., że Przegibek przed nami...
Teraz, aż do przełęczy trawersujemy Banię (1124 m.n.p.m)...
Zabudowania na Przegibku i Bendoszka Wielka...
Wielka Racza, z której wyruszyliśmy wcale nie tak dawno...
Zbliżenie na jej dominujący nad otoczeniem wierzchołek i Halę na Małej Raczy...
Przegibek przed nami...
Za dziesięć pierwsza "doturlaliśmy się" do rozstajów u stóp Banii, na skraju przeł. Przegibek... Porzucamy na chwilę szlak turystyczny czerwony czerwone paski, zmieniając je na szlak turystyczny czarny czarne prowadzące do stacji PKP w Soli...
Pierwsze zabudowania przysiółka Przegibek...
Wkraczamy na rozległą przełęcz, smaganą delikatnym wiaterkiem... Po naszej prawie wyłania się kolejne szczyty, które jeszcze dzisiaj zaliczymy: To Majów i Majcherowa... Ale zanim one, to jeszcze Bendoszka Wielka...
Stożkowaty wierzchołek Banii, będący zwornikiem dla grzbietu Praszywki i Bendoszki...
A po lewej to co już zaliczyliśmy: Orzeł (Orło), Bugaj, Jaworzyna...
Przegibek zawsze mi się podobał... Uważam go za jedno z najpiękniej położonych osiedli ludzkich w Beskidach...
Najniższe miejsce tego osiedla znajduje się na wysokości 990 m.n.p.m, schronisko PTTK, leży już troszkę wyżej, na zboczach Bendoszki..
O pierwszej z groszami jesteśmy w schronisku. Zgodnie ze swoim pomysłem, pytam młodą dziewczynę, czy możemy zostawić na góra pół godziny plecaki, chcąc wejść na szczyt, ale bez niepotrzebnych zupełnie plecaków.. Oczywiście zgodę, taką otrzymaliśmy i chwilę później, mając tylko ze sobą wodę, jesteśmy gotowi by wyruszać na podbój Bendoszki Wielkiej - szczytu, na którym jeszcze nie byłem nigdy.
Schronisko PTTK na Przegibku (ok. 1000 m.n.p.m) jest starszym obiektem niż schronisko na Wielkiej Raczy, gdyż powstało w 1926 roku, jako prymitywny obiekt dla "prawdziwych twardzieli" z pryczami i samoobsługową kuchnią. Ruch turystyczny był tu wtedy niewielki. W 1931 roku schronisko przeniesiono do nowego budynku, które w 1935 roku zakupiło PTT w Dziedzicach. Okupację przetrwało, pozostając formalnie w rękach Beskidenverein. W 1944 roku istniejący tu posterunek niemiecki, został ograbiony przez sowiecką formację kpt. Waleriana Burzi "Jefremowa". Po wojnie władzę, nad nim przejął Oddział Żywiecki PTT, a potem Oddział Krakowski PTTK. Mimo remontów schronisko, było mało atrakcyjne. Dopiero generalny remont w 1958 roku spowodował wzrost zainteresowania wśród turystów...
W latach 90. budynek wydłużono, ulepszono sanitariat i rozbudowano część gastronomiczną. Dziś schronisko ma 38 miejsc noclegowych w pokojach 2,4,5,6 i 12-osobowych. Cena za nocleg w zależności od pokoju to 28-36 zł. Koszt pościeli 6 zł...
Bezpośrednio przy schronisku krzyżują się szlaki:
szlak turystyczny czarny czarny - z Soli PKP przez Praszywkę Wielką i Bendoszkę Wielką - czas przejścia 4:40, w drugą stronę 3:30
 szlak turystyczny czerwony czerwony, szlak turystyczny czarny czarny (łącznik z rozdrożem u stóp Banii) - z Wielkiej Raczy 3:15, w drugą stronę 3:20
szlak turystyczny niebieski niebieski, szlak turystyczny czarny czarny - z Przeł. Halnej szlak turystyczny niebieski niebieskim do rozdroża pod Banią 1:45, w drugą stronę 1:40
szlak turystyczny czerwony czerwonyszlak turystyczny czarny czarny - z Przeł. Halnej szlak turystyczny czerwony czerwonym wzdłuż granicy 1:40, w drugą stronę 1:50
szlak turystyczny zielony zielony - z Rycerki Górnej Kolonii PKS 1:30, w drugą stronę 1:00
szlak turystyczny zielony zielony - z Rycerek 1:10, w drugą stronę 0:50..  
Spod schroniska w górę ruszamy szeroką, leśną drogą. Według znaku na szczyt Bendoszki 20 minut marszu...
Ale jak nam się szybko szło po zdjęciu plecaków! :) Wydawało nam się, że szczyt osiągniemy po kilku minutach drogi...
Widoki niespodziewanie szybko nam się ukazują a to za sprawą ogromnego wyrębu na zboczach tego jednego z najważniejszych topograficznie punktów Worka Raczańskiego...
Wspinamy się nasłonecznionym, południowym zboczem zlani potem na szczyt...
Jeden, drugi zakos, aż przed naszym obliczem ukazał się krzyż...
Jeszcze tylko dwa kroki...
I oto stajemy na wierzchołku Bendoszki Wielkiej (1144 m.n.p.m)...
Paracz (1325 m.n.p.m), Wielki Chocz (1608 m.n.p.m) i na samym końcu Niżne Tatry...
Praszywka Wielka, a w oddali Beskid Śląski...
Graniczna część Beskidu Śląskiego z Kiczorami i Wielką Czantorią, a oprócz tego Istebna i Koniaków z Bendoszki...
Beskid Mały i Kotlina Żywiecka...
Romanka i Lipowska, przysłonięty nieco Muńcuł i Pilsko...
Chciałem jeszcze uchwycić "Królową Beskidów", więc odszedłem kawałek z tarasu widokowego nieco w dół... Teraz mogłem dokładnie zobaczyć zarówno gniazdo Rysianki i Pilska jak i Babią Górę... 
Zbliżenie na rozległe Pilsko i wychylająca się zza Pilska Orawskiego (Mechy) Babia...
Bendoszka Wielka (1144 m.n.p.m), której nazwa pochodzi od nazwiska Bendys, jest najwyższym szczytem bocznego grzbietu wznoszącego się między dolinami potoków: Rycerki i Rycerek. Jej bezleśny wierzchołek gwarantuje rozległy widok (nieco tylko zasłonięty drzewami od południa) na grzbiety Beskidu Śląskiego, Małego, a także Żywieckiego. Na szczycie stoi 22-metrowy krzyż milenijny, o rozpiętości ramion 9 metrów, postawiony na pamiątkę wizyt Ojca Świętego Jana Pawła II w Polsce. Ustawiono go w 2000 roku z inicjatywy parafii w Rycerce i tamtejszego proboszcza ks. Edwarda Ćmiela. Był to drugi taki krzyż w Beskidzie Żywieckim, pierwszym był krzyż jubileuszowy na Grojcu (612 m.n.p.m)...
 O w pół do drugiej opuszczamy wierzchołek Bendoszki Wielkiej...
Przed opuszczeniem dostrzegamy jeszcze kawałeczek Tatr...
Po opuszczeniu wierzchołka przez moment mamy przed sobą Małą Fatrę...
Zachodnia część Tatr Zachodnich :)
Wielka Rycerzowa i czające się Tatry...
O 13:45 jesteśmy już w schronisku. Zamawiamy sobie pyszny żurek, a następnie, aby do końca zaspokoić głód, Krystian wyciąga dla nas z plecaka "paprykarza szczecińskiego", którego specyficzny zapach przyciąga miejscowego kociaka... 
Na tarasie schroniska pod rozkosznym cieniem wysokiego świerku spędzamy, aż godzinę. Gdy zbieramy manatki na zegarku jest już 14:45, ale niespecjalnie się tym przejmuję... Zostało nam około 2 godziny do celu...
Wracamy na szlak turystyczny czarny czarny szlak...
Drewniane chałupy na przełęczy Przegibek...
Przed wejściem z powrotem na szlak turystyczny czerwony czerwony szlak, jeszcze jedno pożegnalne zdjęcie z uroczym Przegibkiem - fantastyczne miejsce...
Ruszamy w górę... Po prawej stronie pozostawiamy Banię (1124 m.n.p.m)...
 
Docieramy na grzbiet i przez dłuższy czas idziemy po płaskim...
Tuż przed szczytem Majowa (1135 m.n.p.m)...
Wierzchołek Majowa obchodzimy od północy, kierując się ku szczycikowi Majcherowej (1105 m.n.p.m)...
Stąd Rycerzowe już o krok ;)...
O 16:10 zaczynamy finalne podejście na Wielką Rycerzową... Od początku stromo pod górę, ale przyjemnie bo w cieniu...
Zmęczeni już nieco dzisiejszym upałem i duchotą, powoli wdrapujemy się w na drugi co do wysokości szczyt Worka Raczańskiego...
Widok na południe...
Teraz już bez problemów, granią idziemy w kierunku szczytu...
O 16:25 jesteśmy na szczycie Wielkiej Rycerzowej... Ostatni szczyt dzisiejszego dnia zaliczony!
Wielka Rycerzowa (Rycierova Hora - 1226 m.n.p.m) jest drugim najwyższym szczytem Worka Raczańskiego i Beskidów Kisuckich. Wg Andrzeja Komonieckiego nazwa pochodzi od wsi Rycerka, będącej własnością rycerską. Takie wyjaśnienie zamieszcza w "Dziejopisie żywieckim". Szczyt porasta las górnoreglowy, dlatego nie znajdziemy tu podobnych widoków jak na Raczy, ale wystarczy zejść trochę bardziej na północ, by znaleźć się na Hali Rycerzowej... ale o tym później...
Na Wielkiej Rycerzowej opuszczamy na razie wędrówkę wzdłuż granicy państwowej. Kierujemy się na północ i chwilę później widzimy już wspaniałe widoki, będące przedsmakiem tego co czeka nas na samej hali...
Zbliżenie na dwa najwyższe szczyty Beskidu Żywieckiego...
Zalesiona, dalsza część Worka Raczańskiego z m.in. Oszustem (1155 m.n.p.m)...
Bacówka spod szczytu Wielkiej Rycerzowej...
Smereków Wielki (1041 m.n.p.m), z tyłu Dział Orawski, na horyzoncie grzbiet Gorców...
Przeł. Halna (1160 m.n.p.m), z tyłu Mała Rycerzowa (1207 m.n.p.m)...
Bendoszka, z której widoki niedawno podziwialiśmy...
Kiczory i Wielka Czantoria, poniżej Praszywka Wielka...
Wielka Racza (1236 m.n.p.m) z Przeł. Halnej...  
Hala na Rycerzowej jest największym węzłem szlaków w Worku Raczańskim. Krzyżują się tu następujące szlaki...
szlak turystyczny czerwony czerwony - z Wielkiej Raczy 4:40, w drugą stronę 4:45, z Przegibka 1:40, w drugą stronę 1:30
szlak turystyczny czerwony czerwony - z Rycerki PKP 4:00, w drugą stronę 3:10, z Mładej Hory 1:10, w drugą stronę 0:50
szlak turystyczny niebieski niebieski - z Przegibka 1:15, w drugą stronę 1:10
szlak turystyczny żółty żółty - z Przeł. Przysłop 0:40, w drugą stronę 0:30
szlak turystyczny żółty żółty - z Glinki 3:00, w drugą stronę 2:40, z Soblówki 1:45, w drugą stronę 1:10
szlak turystyczny zielony zielony - z Ujsoł 3:30, w drugą stronę 2:40, z Muńcuła 1:20, w drugą stronę 1:10
szlak turystyczny czarny czarny - z Soblówki 1:45, w drugą stronę 1:30
W schronisku jesteśmy o 16:45... Od momentu wyruszenia spod Wielkiej Raczy minęło więc niecałe osiem godzin marszu... Marszu z pięknymi widokami...
Bacówka PTTK pod Rycerzową była jednym z pierwszych schronisk tzw. turystyki kwalifikowanej, które PTTK zaczęło budować w latach 70. Wybudowano ją w rekordowym tempie mimo trudnych, górskich warunków. Miejsce przyszłej bacówki wytyczono 1.08.1974, a otwierano ją, już 19.09.1975... Projekt był dziełem Stanisława Karpiela i powielano go później przy budowie innych bacówek m.in. przy budowie bacówki na Krawców Wierchu i Maciejowej...
Schronisko położone jest na wysokości 1120 m.n.p.m. i posiada 24 miejsca noclegowe w pokojach 2,3,4,5,10-osobowych. Cena noclegu to 25-29 zł, pościel 10 zł.
Bacówka PTTK na Rycerzowej cieszy się bardzo dobrą opinią wśród turystów. Panuje to przyjemna atmosfera, jedzenie jest bardzo dobre i widoki które dodatkowo umilają pobyt. Potwierdza to zresztą ranking schronisk mojego ulubionego czasopisma "n.p.m", które sklasyfikowało je na wysokim, siódmym miejscu...
Płacimy 25 zł za pokój czteroosobowy i udajemy się na górę tego przyjemnego obiektu. Otwieramy drzwi od naszego pokoiku i wyglądamy przez okno.. Przed nami Wielka Rycerzowa...
Przygotowani do obiadu z miskami i kubkami udajemy się na dół to przytulnej jadalni. Zajmujemy ławę pod oknem, zamawiamy coś ciepłego do jedzenia... I zasypiamy :) ??
A za oknem taki oto widok na Tatry...
Tak jak wczoraj, wieczorem to jest około godziny 19:30 wychodzimy ze schroniska, aby pożegnać ten przepiękny dzień... Idziemy na Przeł. Halną, aby tam podziwiać zachód słońca...
Kładziemy się na nagrzanej od lipcowego słońca, ścieżce i na chwilę dumamy... Jest cudnie, cudnie, cudnie...
Skrzydlaty koleżka :)
Wielka Racza i zachód słońca...
"Enjoy your life" - takie jest moje hasło życiowe...
Wszystko byłoby ok, gdyby nie te nieprzyjemne chmury, które zwiastowały mieszaną pogodę, w dniu następnym...
Ale tym się na razie nie przejmujemy :)
Moja relacja z tego dnia już się kończy, ale ten dzień jeszcze nie ;) Na przełęczy siedzimy, aż do momentu jak słońce chowa się za wierchami... Następnie idziemy do schroniska po pozostałe nam zapasy i wypytujemy o miejsce na ognisko... A na Wielkiej Rycerzowej jest ono nieco poniżej schroniska ;).. Wyobraźnia nam nieźle gra, gdy po zmroku wchodzimy do lasu, aby nazbierać trochę suchych gałęzi :)...
Ten dzień nas trochę mniej zmęczył, dlatego nad płonącym ogniem siedzieliśmy i siedzieliśmy gaworząc, i eksperymentując z tym co zostało... Gdy dzisiaj nad tym myślę, było to nieco dziwne, gdyż na "drewniane dzidy" nadziewaliśmy... żółty ser, który niewątpliwie następnego dnia już byłby niezdatny do jakiegokolwiek spożycia.. Do tego oczywiście pieczony bekon i chleb - prawdziwa uczta ;) 
Około pierwszej w nocy wyszliśmy na przełęcz, aby podziwiać nocne niebo - położyliśmy się na ziemi i wpatrywaliśmy się bez końca w pełne świecących punktów przestworza... 
Coś mi się zdaje, na niebie tego dnia były tysiące konstelacji.. Z wrażenia nie mogliśmy się podnieść, ale jak zwykle musiałem wszystkimi potrząsnąć.. Jutro nas czeka najdłuższa i najbardziej mordercza część wędrówki... Ale o tym w następnej relacji...
DO ZOBACZENIA...

KOMENTARZE

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Back
to top