4 czerwca 2014

Góry Szczawnickie, czyli kraina srebrem i złotem płynąca - Bańska Szczawnica

(BANSKE MUZEUM V PRIRODE -NOVY ZAMEK - ULICA SLADKOVICA -  KLOPAĆKA - RADNICNE NAMESTI -NAMESTI SV. TROJICE - ULICA AKADEMICKA - DOLNA RUŻOVA - NAMESTI SV. TROJICE - STARY ZAMEK - ULICA NOVOZAMECKA - DOLNA RESLA)
Wracamy ponownie do relacji ze Gór Szczawnickich... Przez całą noc pogoda była, jak to się mówi, bardzo dynamiczna. Ulewne deszcze, gwałtowne burze, to słabiej, to silniej nawiedzały niewielkie miasteczko, jakim jest Bańska Szczawnica. Ranek przywitał nas pochmurny i deszczowy, krótko mówiąc mało przyjemny... Gdy zmierzaliśmy na śniadanie, na dworze rozpadało się ponownie, choć ten fakt dziś akurat nie był najistotniejszy. Jeden dzień, chcieliśmy bowiem poświęcić na zwiedzanie atrakcji samej Bańskiej Szczawnicy, a dość powiedzieć, że jest ich tu od groma i więcej ;) Zapraszam, więc na niezwykle różnorodną relację z trzeciego dnia szczawnickiej majówki :)
Taka aura panowała po naszej pobudce, około godziny ósmej. Widok z okna naszego pokoiku, po prawej słynna Klopaćka, której zabytkowy budynek pochodzi z 1681 roku. Jej zadaniem było m.in. nawoływanie górników do pracy, a odbywało się to przez kołatanie (klepanie po słowacku) o deskę. Stąd, więc taka a nie inna nazwa..
Po śniadaniu zbieramy się szybciutko do wyjścia korzystając z okazji, że nie pada.. Wychodzimy na uliczkę, po samochód i udajemy się w kierunku naszego pierwszego celu.. Po drodze podziwiamy bryłę Nowego Zamku i Kalwarii...
Gdy jedziemy samochodem, nagle zaczyna się rozpogadzać. I jak tu potem wierzyć prognozom, które zapowiadają na cały dzień ulewy?? Choć w głębi serca jesteśmy zadowoleni, któż by się ze słoneczka nie cieszył ;) 
Ale gdzie to my jedziemy? Już mówię.. Pierwszym przystankiem jest Bańskie Muzeum Górnictwa pod gołym niebem (Banske Muzeum v prirode) położone przy drodze z centrum historycznego Bańskiej Szczawnicy do Szczawnickich Bani, na wysokości 656 m.n.p.m... 
Muzeum Górnictwa pod gołym niebem to coś w rodzaju skansenu. Odwiedzający znajdą tu charakterystyczne obiekty górnicze, szyby, a także zabytkowe urządzenia, maszyny górnicze...
          
Znajdziemy tu również wystawę skał i minerałów znalezionych w okolicach Bańskiej Szczawnicy, a także możemy poczytać więcej o szczawnickim stratowulkanie, historii z nim związanej i w ogóle o procesach wulkanicznych na terenach Słowacji...
A oto parę fotek wykonanych na terenie tegoż właśnie muzeum i jego ekspozycji na świeżym powietrzu...
Górna część muzeum jest interesująca, ale największą atrakcją jest znajdujący się poniżej, szyb Bartłomiej...
Tor kolejowy wyprowadzający z szybu...
Każdy kto decyduje się wejść do szybu kopalni ubiera się w taki oto elegancki fartuszek ;) i oczywiście kask.. Nie całkiem to wygodne i szykowne ;p także swoje zdjęcie w tym stroju od razu wykasowałem :D
Do szybu schodzimy wraz z grupą innych turystów i pod opieką, oczywiście przewodnika... 
Warto zapłacić więcej i zejść do szczawnickiej kopalni. Dla mnie dodatkowym czynnikiem motywującym była taka, a nie inna jej nazwa ;)
Podziemna trasa turystyczna liczy 1300 metrów, a zwiedzanie trwa ok. 90 min. W najgłębszym miejscu schodzi się 45 metrów pod ziemię. Jest to bardzo atrakcyjne miejsce, gdyż podąża się korytarzem pochodzącym z XVII wieku.. Co ciekawe, właśnie w szczawnickich kopalniach zaczęto używać, po raz pierwszy na świecie, prochu strzelniczego do kruszenia pokładu. Zrobiono to w w 1627 roku
Mogę polecić śmiało wyruszenie w tą 1,5 godzinną przygodę. Z pewnością miejsce to spodoba się wielbicielom podziemnych wędrówek i miłośników górniczej historii.. Dla mnie jako Ślązaka, mieszkającego blisko dużych kopalń i dla moich rodziców będących z wykształcenia geologami, wizyta tu była punktem obowiązkowym, ale nawet laikowi w tej dziedzinie powinno się tu spodobać. Po prostu, warto mając trochę wolnego czasu zajrzeć tu.. 
Wracając z muzeum górnictwa pod gołym niebem, stajemy pod Nowym Zamkiem znajdującym się na południowych obrzeżach miasteczka przy ulicy Novozameckiej.
Nowy Zamek (Novy Zamek) to położona na Frauenbergu (po polsku Dziewczęca Góra), na wysokości 630 m.n.p.m, budowla obronna z 1571 roku. Nowy Zamek został zbudowany jako twierdza mająca bronić miasto przed najeżdżającymi Turkami. Bryła zamku składa się z sześciokondygnacyjnej wieży z czterema narożnymi basztami. Po okresie zagrożenia ze strony tureckiej był on wykorzystywany jako wieża obserwacyjna, z której można było podziwiać piękny widok na okolicę. Obecnie znajduje się tu oddział Słowackiego Muzeum Górnictwa, z ekspozycją poświęconą okresowi walk właśnie z Turkami...
Po krótkiej wizycie pod Nowym Zamkiem, stwierdziliśmy, że czas na kawę. Schodzimy do miasteczka ulicą Sladkovica, zostawiając samochód z powrotem przy pensjonacie...
Jest w Bańskiej Szczawnicy pewien obiekt, konkretnie kafejka, którą ze szczerego serca polecam. To położona przy ulicy Andreja Kmeta (główna ulica Starego Miasta) kawiarnia Divna Pani. Muszę powiedzieć, że mało które miejsce mnie tak urzekło. Fantastyczny klimacik w środku, kilka odmiennych sal, patio (wszystko w takim stylu, jakbym się cofnął w czasie - do czasu kiedy te tereny należały do Austro-Węgier). Rewelacyjna sprawa, a kawa? Wyśmienita, w dodatku przyrządzana na dziesiątki różnych sposobów.. Herbata? Również podawana na tysiące możliwości i odmian. A i czekolada :) Dla amatorów prawdziwej czekolady, a nie jakiegoś podrabianego syfu - też polecam zajrzeć. Wszystko podawane przez bardzo miłe i ładne :D kelnerki. 
Dla zainteresowanych link: Kawiarnia Divna Pani - strona internetowa
Po kawie wychodzimy, aby na dobre rozpocząć zwiedzanie. Jest to więc odpowiedni moment, aby opowiedzieć o długiej i ciekawej historii Bańskiej Szczawnicy...
Położona w sercu Gór Szczawnickich, Bańska Szczawnica (niem. Schemnitz, węg. Selmecbanya), liczy dziś 11 tysięcy mieszkańców. Jest słusznie nazywana jedną z pereł Słowacji. Wartość kulturowa i niezwykła uroda spowodowały, że obok Bardiowa (sk. Bardejov), Lewoczy (sk. Levoca) i Wielkolińca (sk. Vlkolinec) jest jedną z czterech miejscowości wpisanych na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Wpisano ją na nią w 1993 roku i tym samym była pierwszą słowacką miejscowością na tej prestiżowej liście. Bańska Szczawnica swoją świetność zawdzięcza niezwykle obfitej w cenne surowce, ziemi. Początki wydobycia sięgają XII wieku, bowiem w 1156 roku, region ten wymienia się jako "terra banensium" - ziemia górników. Wśród wydobywanych metali przeważało srebro i dlatego przylgnęło do niej określenie "srebrne miasto". Kilka osad górniczych istniało tu jeszcze przed najazdami tatarskimi, w X wieku na górze Glanzenberg. Prawa miejskie miasto uzyskało w 1238 roku, a dzięki szybko rozwijającemu się górnictwu, samo zaczęło wręcz rozkwitać. Powstawały domy bogatych mieszczan, duże kościoły i obiekty publiczne. Najlepiej w historii miasta zapisał się rok 1690, kiedy to wydobyto 29 ton srebra i 605 kg złota. W okresie od 1790 do 1863 roku wydobyto zaś 490 ton srebra i 11 ton złota. Świetnie prosperujące górnictwo na tym obszarze, potrzebowało jednak ciągle, wykształconej kadry pracowniczej. Dlatego z czasem zaczęto rozwijać szkolnictwo górnicze. W 1735 roku założono najstarszą węgierską szkołę górniczą, która oficjalnie w 1762 roku stała się Akademią Górniczą - pierwszą na świecie uczelnią techniczną. W 1846 roku połączono ją z Akademią Leśną. Pod koniec XVIII wieku, Bańska Szczawnica była trzecim największym miastem Węgier obok Bratysławy i Debreczyna (Budapesztu jeszcze wtedy nie było - była osobno Buda i Peszt) i liczyła 25 tysięcy mieszkańców. Pod koniec XIX wieku, działalność górnicza uległa zahamowaniu i miasto zaczęło automatycznie podupadać. Ostatnią kopalnię zamknięto w 2001 roku. Dziś, Bańska Szczawnica ponownie jednak dźwiga się z kryzysu i staje się jednym z najpiękniejszych miast Słowacji.. Aby podkreślić wartość kulturową miasta wystarczy przytoczyć liczbę zarejestrowanych zabytków: 360.

Bańska Szczawnica na węgierskich pocztówkach...
Zdjęcia ze strony www.delcampe.net
Zwiedzanie zespołu architektonicznego Starego Miasta zaczynamy od ratusza, którego początki sięgają XIV wieku. Była to budowla gotycka, jednakże na wskutek przebudowy, najpierw w XV wieku, a potem w XVIII utraciła swój pierwotny charakter. Obecny wygląd zyskał on podczas ostatniej przebudowy w 1788 roku...
Kolumna obok ratusza...
Znajdujący się w południowej części Placu Św. Trójcy, XV-wieczny Kościół Św. Katarzyny, zamknięty niestety, w czasie naszego spaceru, kryje w sobie cenne wyposażenie. Należy do niego m.in. cenna chrzcielnica czy krucyfiks z XV wieku, ponadto można w środku podziwiać fresk przedstawiający Sąd Ostateczny.. Pod kościołem natomiast, w krypcie, spoczywają najbardziej zasłużeni mieszkańcy miasta i burmistrzowie...
Na środku szczawnickiego rynku znajduje się też Kolumna Św. Trójcy postawiona po ustąpieniu morowej zarazy, która nawiedziła miasto w latach 1710-1711.. Autorami kolumny byli D. Stanetti i K. Hobznecht...
Zachodnia pierzeja głównego placu miasta - Placu Św. Trójcy...
I wschodnia pierzeja...
Po wschodniej pierzei rynku znajduje się kamienica (Berggericht), dawny sąd górniczy, w której mieści się kolejny oddział Muzeum Górniczego. Znajduje się tu około 400 minerałów z całego świata, a także wejście do wylotu sztolni Michał...
Link do strony internetowej Muzeum Górniczego w Bańskiej SzczawnicyMuzeum Górnicze w Bańskiej Szczawnicy...
Po wizycie na Placu Świętej Trójcy, skręcamy w jedną z bocznych uliczek...
Która mija domy o różnej architekturze...
Bańska Szczawnica to miasto uroczych zaułków i punktów widokowych. Jest tu wiele takich miejsc, nad którymi można rozpływać się w zachwycie...
Budynek pensjonatu "Resla"...
Widok na kościół Wniebowzięcia Marii Panny z uliczki Dolna Ruzova...
I widok z tego samego miejsca na Stary Zamek, a także na domy zlokalizowane w okolicach Placu św. Trójcy...
Schodzimy po schodkach w dół na ulicę Akademicką. To właśnie przy niej znajduje wspomniany kościół Wniebowzięcia Marii Panny (kostel Nanebovzetia panny Marie) zbudowany w latach 30. XII wieku, pierwotnie w stylu romańskim, później wielokrotnie przebudowywany. Od 1776 roku jest to główny kościół parafialny miasta. Jego wnętrze utrzymane jest w stylu barokowo-klasycystycznym. Jako ciekawostkę, warto dodać, że nazywany jest również "kościołem niemieckim", gdyż głoszono w nim kazania także po niemiecku...
Zanim jednak wejdziemy pod budynki akademii, decydujemy się zejść parę metrów niżej na obiad. Standardowo, bierzemy strapaczki i haluszki, połykamy i wychodzimy ponownie na szczawnickie uliczki, tym razem moknące w drobnym, ale dosyć ulewnym deszczu...
Zakładamy na siebie kurtki przeciwdeszczowe i ruszamy ulicą Akademicką w górę, pod budynki słynnej Akademii Górniczej...
Po drodze mijając oczywiście pełno kwiecia ;)
Mijamy kolejno więc restaurację "Matej", pizzerię i niewielki penzion "Tomino", docierając do bramy, z przed której roztacza się przysłonięty przez okazałe drzewa budynek Akademii Górniczej... Przechodzimy przez bramę i wspinamy się po schodach.. 
Budynki Akademii Górniczej, a od 1846 roku Akademii Górniczo-Leśnej powstawały w latach 1892-1911. Widoczny powyżej obiekt, główny budynek akademii otwarto w 1900 roku...
Obecnie znajduje się w nim coś w rodzaju Technikum Chemicznego (Stredna premyselna skola chemicka)..
Budynki akademii stoją pośród przepięknego, dzikiego ogrodu botanicznego, gdzie można znaleźć mnóstwo wspaniałych, pachnących kwiatów...
Gmach wydziału leśnego akademii wzniesiono w 1892 roku. Jest to budynek neorenesansowy, aktualnie mieści się w nim Wyższa Szkoła Leśnicza (Stredna Lesnicka Skola)..
Z terenów akademii wydostajemy się na uliczkę Botaniczną (ul. Botanicka), a następnie Wodociągową (ul. Vodarenska) - jedną z najwyżej położonych uliczek w Bańskiej Szczawnicy, która pnie się wysoko ponad centrum miasta, zapewniając piękne widoczki... Na dodatek pogoda, znów się zmieniła, na nowo wyszło słoneczko i oświetliło dachy szczawnickich domów..
Bryła Nowego Zamku...
Klopaćka, nasz pensjonat i zabudowania wzdłuż ulicy Andreja Kmeta...
I znowu drzewka owocowe ;)
Kilka metrów dalej, uliczka zakręca ukazując nam widok na szczawnicki Stary Zamek i Paradajs...
W końcu uliczka zaczyna tracić na wysokości, zmieniając przy okazji nazwę na ulicę Daniela Licharda, co jest dla nas ostatnią szansą by popatrzeć na miasto z góry...
Jesteśmy z powrotem przy Placu św. Trójcy...
Fasada Placu św. Trójcy, tym razem jednak z góry...
To nie koniec na dzisiaj.. Mamy jeszcze jedno miejsce do odwiedzenia, mianowicie Stary Zamek.. Aby dotrzeć do niego, trzeba wejść w górną cześć Placu św. Trójcy, a następnie skręcić w ulicę Starozamkową (ul. Starozamecka) i wzdłuż niej pójść, aż dotrze się pod zamkową bramę. Drugą opcją jest wejście po schodach z Placu Ratuszowego (Radnicne Namesti)...
Przechodzimy przez zamkową bramę.. 
Najstarszym obiektem na terenie Starego Zamku jest dawny kościół parafialny pw. Marii Panny. Wzniesiono go jako budowlę romańską, wraz z kaplicą św. Michała. W XIV wieku, bazylikę otoczono murem obronnym, co zapoczątkowało historię zamku. Niedługo później rozszerzono system fortyfikacji o basztę i bramę. Początek wieku XVI przyniósł przebudowę romańskiego kościoła, na gotycki. To nie był jednak finisz ciągłych zmian w architekturze kompleksu - zagrożenie ze strony Turków spowodowało, że zadecydowano o uczynieniu z kościoła obronnej warowni. Zburzono sklepienie, dzięki czemu powstała czteroskrzydłowa budowla, z wewnętrznym dziedzińcem na miejscu nawy głównej świątyni. W XVIII wieku dokonano jeszcze jednej przebudowy - dawną wieżę w bramie przebudowano w stylu barokowym..
Stary Zamek mieści obecnie siedzibę Słowackiego Muzeum Górnictwa. Ekspozycja jest poświęcona architekturze, archeologii, sztukom plastycznym, rzeźbie, kowalstwu artystycznemu, a także historii i produkcji fajek... Za wejście na dziedziniec płacić nie trzeba..

Z zamku wracamy już do pensjonatu, po drodze oglądając jeszcze Kościół Ewangelicki z XVIII wieku...
A następnie w bocznej uliczce natykamy się na piękną, choć zaniedbaną synagogę...
Z pensjonatu patrzymy jeszcze na Kalwarię... Tam nie udało się dojść, czego strasznie żałowaliśmy..
Ale mimo tego jesteśmy bardzo, ale to bardzo zadowoleni :) Bańska Szczawnica to cudowne miasteczko, ze wspaniałą architekturą i zachowanym klimatem jeszcze dawnych Węgier. Warto tu zajrzeć, zatrzymać się i popodziwiać bo jest co obejrzeć ;)
A jutro powrót na pagórkowate tereny Gór Szczawnickich i kolejne piękne szlaki do eksploracji.. 
DO ZOBACZENIA :)

1 komentarz:

  1. Zawsze, kiedy zaglądam do Ciebie na bloga to wiem, że czeka na mnie porządna porcja czytadła i masa fajnych zdjęć :) Kawiarnia Divna Pani rzeczywiście świetna, chętnie bym się w niej napiła czekolady z prawdziwego zdarzenia :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń