W poprzek słowackich Tatr późnojesienną porą - Mała Wysoka

(ŁYSA POLANA - POLANA BIAŁA WODA - POLANA POD WYSOKĄ - LITWOROWY STAW - ZMARZŁY STAW POD POLSKIM GRZEBIENIEM - POLSKI GRZEBIEŃ - MAŁA WYSOKA - POLSKI GRZEBIEŃ - DŁUGI STAW WIELICKI - WIELICKA SIKLAWA - WIELICKI STAW - ŚLĄSKI DOM - POLANA WIELICKA - ROZSTAJE NAD TATRZAŃSKIMI ZRĘBAMI - STARY SMOKOWIEC)
Trzeci dzień pobytu w Zakopanem zaczął się paskudnie i dopiero przed południem zdecydowaliśmy się wyjść z chałupy. Poczłapaliśmy na zakopiański dworzec, po czym wsiedliśmy w busa, którym dostaliśmy się do Zazadniej. Stamtąd poczłapaliśmy na Rusinową Polanę i... tyle :D Cała wycieczka nie warta pisania osobnego posta, bo tak naprawdę tylko nas zirytowała z uwagi na parszywą pogodę ;P i po powrocie do domu rzuciliśmy się do ciepłych łóżek :D Gdy wypoczęliśmy i sprawdziliśmy prognozy na kolejny dzień, bardzo pozytywne, pojawił się w nas na nowo zapał i chęć do działania. Obraliśmy za cel Rysy i z takim nastawieniem kładliśmy się spać. Nazajutrz, gdy o 5 obudził nas budzik, sprawdzałem tatrzańskie kamerki i widząc że tatrzańskie turnie zostały udekorowane przez noc białym puchem, wiedziałem już że Rysy odpadają, bo ja raków z domu nie wziąłem, a Oski i Święty wtedy jeszcze ich po prostu nie mieli. Żal mi było wprawdzie podjaranych przyjaciół perspektywą zdobywania najwyższego szczytu Polski, ale koniec końców poinformowałem ich sucho, że odkładamy to na inny raz.
Jednocześnie zapewniłem ich, że w zamian wybieramy się na równie ciekawą wędrówkę i chyba obietnicy dotrzymałem ;)
Zamiast Rysów zdecydowałem się na wędrówkę innym szlakiem, równie malowniczym, a przede wszystkim znacznie łatwiejszym i dlatego zaproponowałem Małą Wysoką, na której zresztą nigdy nie byłem, a o której wiedziałem, że gwarantuje fenomenalną panoramę przy średnio trudnej technicznie wędrówce. A ponieważ zależało nam, aby wykorzystać pogodę w 100%, założyliśmy przejście przez całe Tatry na przełaj - z Łysej Polany, aż do Starego Smokowca.
Na dworcu autobusowym w Zakopanem jesteśmy krótko po szóstej, po to aby zdążyć na kurs Stramy do Popradu. Autobus kursujący w sezonie letnim (rozkład jazdy można sprawdzić tu -> Rozkład jazdy Strama) w naszym przypadku wyjeżdża o 06:15 z dworca PKS w Zakopanem i dowozi nas do Łysej Polany na godzinę 06.50.
Po drodze jedziemy między innymi przez Głodówkę skąd mamy okazję popatrzeć na budzące się ze snu, jesienne Tatry.
Kierowca wysadza nas przy rozdrożu w Łysej Polanie, tuż obok dawnego mostu granicznego. Gdy milkną odgłosy autobusu, zostajemy sam na sam z szumem płynącej obok Białki i wznoszącymi się przed nami Tatrami.
Zerkamy na szlakowskazy wskazujące na Polski Grzebień 5h 15 min marszu i ruszamy żwirową trasą biegnącą początkowo brzegiem Białki odsłaniając od czasu do czasu widoki na Masyw Wołoszynów, stromo opadający do Doliny Białki.
Od lewej: Wyżnie Siodło, Wierch nad Zagonnym Żlebem, Karbik, Turnia nad Dziadem, Wyżnie Skałki.
I oświetlona porannym słońcem Mała Koszysta (2014 m.n.p.m).
Gdy szutrowa droga pokonuje zakręt, obchodząc reglowy szczyt Czerwonej Skałki (sł. Cervena Skalka - 1372 m.n.p.m) naszym oczom ukazuje się cały szereg ośnieżonych tatrzańskich olbrzymów. W odpowiedzi na to pojawił się wybuch okrzyków zachwytu ;)
Od lewej, schowany nieco z tyłu masyw Wysokiej - Smoczy Szczyt (sł. Dračí štít - 2523 m.n.p.m), potem Wysoka (sł. Vysoká - 2560 m.n.p.m) i Ciężki Szczyt (sł. Ťažký štít - 2520 m.n.p.m), następnie Rysy (2503 m.n.p.m), znajdujące się nieco przed nimi Niżnie Rysy (sł. Nižné Rysy - 2430 m.n.p.m) i Kopa Spadowa (sł. Spádová kopa2251 m.n.p.m) i Żabi Szczyt Wyżni (sł. Vyšný Žabí štít - 2259 m.n.p.m). Z prawej masyw Żabiego Szczytu Niżniego (sł. Nižný Žabí štít - 2098 m.n.p.m) i Żabiej Czuby (sł. Žabia kopa - 2080 m.n.p.m).
Masyw Szerokiej Jaworzyńskiej i stoki Młynarza.
Po czterdziestu minutach marszu docieram z chłopakami na Polanę Biała Woda (sł. Bielovodská poľana) położonej na wysokości 1020 m.n.p.m, stanowiącej niezwykle ciche i malownicze miejsce. Aż się nie chce wierzyć że płynąca obok Biała Woda oddziela od siebie dwa różne światy...
Zamiast ludzi, na Polanie Biała Woda spotkaliśmy... pięknego jelenia, który gdy nas zobaczył, schował się za ogrodzenie tamtejszej leśniczówki. Sorry więc za kiepski kadr, ale zaskoczył nas ów jegomość swoją wizytą bardzo.
Do polany można dojechać ścieżką rowerową. Dalej nie pojedziemy, od tego momentu pozostaje nam już tylko pokonywać per pedes, tę gigantyczną dolinę, ciągnącą się, a jakże, pod najwyższy szczyt Tatr, samego króla Gerlacha.

Widoczek z Polany Biała Woda :)
Na zbliżeniu otoczenie Żabiej Doliny Białczańskiej, ograniczonej przez masywy Młynarza, Żabiego Szczytu Wyżniego i Żabiego Szczytu Niżniego.
I nieco szerszy kąt, pozwalający objąć spojrzeniem szczyty poczynając od Gerlacha po Mięguszowiecki Szczyt Czarny.
I u-kształtny, typowo polodowcowy, przekrój doliny na koniec ;p
Polana Biała Woda jest niezłym miejscem do obserwacji ciekawej topografii Żabiej Doliny Białczańskiej, której próg widać stąd bardzo dobrze. Owa dolina ma długość 3 kilometrów, powierzchnię niespełna 3 kilometrów kwadratowych i sięga pod ograniczający ją od południa, ostro wznoszący się Żabi Szczyt Wyżni (2259 m.n.p.m.).
Kilkanaście minut po opuszczeniu Polany Biała Woda znajdujemy się na wysokości polskiego Schroniska PTTK w Dolinie Roztoki. Mamy okazję po raz ostatni spojrzeć na wyrastający po naszej prawicy masyw Wołoszynów.
Marsz Doliną Białej Wody był tym co zawsze chciałbym przeżywać w Tatrach. Cisza, spokój, nade mną grono tatrzańskich gigantów. Tam relacja góry-człowiek nabiera właśnie niezwykłego magicznego, mistycznego wręcz, charakteru.
To co bardzo lubię w Dolinie Białej Wody, to fakt że nie ma tam czasu na nudę. Choć dolina ma długość ponad dziesięciu kilometrów, to szlak niebieski, który jej dnem przebiega, pozwala często obserwować szybko zmieniające się otoczenie, na które składają się zarówno łagodniejsze stoki masywu Szerokiej Jaworzyńskiej, jak i strome, skaliste granitowe ściany Młynarza, a potem gigantyczne cielska Wysokiej, Ganku, Zmarzłego Szczytu czy Gerlacha.
Około 8.15 docieramy w okolice zarastającej Polany pod Upłazki (1140 m.n.p.m). Stąd możemy podziwiać wspaniały widok na niemal pionowe ściany Młynarczyka i na górujący w oddali Zadni Gerlach (sł. Zadný Gerlach - 2637 m.n.p.m.) oraz znajdujący się na prawo od niego fragment Batyżowieckiego Szczytu (sł. Batizovský štít - 2448 m.n.p.m).
Z tego miejsca ścieżka zaczyna nieco podchodzić i oddala się na moment od Białej Wody. Ten fragment pozwala podziwiać "wystrzelające" w górę, ściany masywu Młynarza.
Od lewej: Młynarczyk (sł. Mlynárik- 1785 m.n.p.m.), Nawiesista Turnia (sł. Bielovodská veža - 1830 m.n.p.m.), Przeziorowa Turnia (sł. Prostredná Bielovodská veža - 1860 m.n.p.m.), Upłaziasta Turnia (sł. Západná Bielovodská veža - 1880 m.n.p.m.), Młynarka (sł. Mlynárka - 2010 m.n.p.m.)
W pewnym momencie po raz pierwszy dziś, słońce wychodzi zza skalnych ścian i oświetla dno doliny.. Wszystko momentalnie nabiera wspaniałych kolorów...
Przechodzimy przez Litworowy Żleb opadający spod Szerokiej Jaworzyńskiej (sł. Javorinská Široká - 2210 m.n.p.m.) i Zielonej Czuby (sł. Zelená kopa - 2130 m.n.p.m.), schodząc jednocześnie ponownie w pobliże potoku. Ponieważ ta część została ogołocona z drzew, znów możemy podziwiać niezwykle ujmujące widoki, tyle że tym razem zachwycamy się również pięknymi kolorami, które uwypukliło pokazujące się słońce.
:)
Kolejne minuty mijają nam na wędrówce wzdłuż wznoszących się blisko ścian Młynarza (2170 m.n.p.m).
Charakterystyczna grań Zamków znajdująca się w grzbiecie opadającym ze Spismichałowej Czuby (sł. Zámky - 2070 m.n.p.m.) do Doliny Białej Wody.
Gdy ścieżka ponownie przybliża nas do Białej Wody, to znak, że jesteśmy blisko Polany pod Wysoką.
Parę minut po dziewiątej, a więc po dwóch godzinach marszu z Łysej Polany, docieramy na Polanę pod Wysoką (sł.  Poľana pod Vysokou) położoną na wysokości 1310 m.n.p.m u stóp wschodnich zboczy masywu Młynarza. Polana dziś w znacznym stopniu już zarosła i szczyt Wysokiej, jest coraz trudniej dostrzec, nadal jednak fenomenalnie prezentuje się stąd monumentalny Ganek (sł. Gánok 2462 m.n.p.m).
Zbliżenie na Żłobisty Szczyt (sł. Zlobivá - 2426 m.n.p.m.), Rumanowy Szczyt (sł. Rumanov štít - 2429 m.n.p.m.), Ganek (2462 m.n.p.m.) i znajdujące się przed nim: Kaczą Turnię (sł. Kačacia veža - 2197 m.n.p.m.) i Gankową Strażnicę (sł. Pustá stráž - 1875 m.n.p.m).
A to Wysoka w otoczeniu Smoczego Szczytu - po lewej i Ciężkiego Szczytu - po prawej.
Masyw Młynarza.
Na Polanie pod Wysoką spędzamy trochę czasu na umieszczonych tam ławkach dla turystów. Po około dwudziestu minutach, kończy się przyjemne dreptanie doliną, a zaczyna strome podejście.
Grań Zamków i leżąca w oddali Rusinowa Polana.
Ścieżka z każdym krokiem nabiera coraz ciekawszego charakteru i po pokonaniu zakosu wyprowadza nas w dogodne miejsce do podziwiania bardzo malowniczej Kaczej Siklawy (sł. Hviezdoslavov Vodopád), czyli 15-metrowego wodospadu na Kaczym Potoku (sł. Kačací Potok), którego wody spadają z Kaczej Doliny do Doliny Białej Wody.
Kacza Siklawa i monumentalne: Rumanowy Szczyt i Ganek.
Przybrana w jesienne kolory Gankowa Strażnica, Żabi Szczyt Wyżni i dalsza część południowo-zachodniej grani Młynarza: Żabi Mur, Młynarzowe Widły, Basztowy Zwornik, Młynarzowa Czuba, Młynarz, Młynarka.
Raz jeszcze: Żłobisty Szczyt, Rumanowy Szczyt, Ganek i Kacza Turnia.
Pniemy się coraz wyżej. Z naszej perspektywy interesująco prezentuje się również Spismichałowa Czuba, będąca częścią potężnego i bardzo zagadkowego masywu Szerokiej Jaworzyńskiej, której położenie na mapie Tatr, wymusza wyobrażenia o wspaniałym i bardzo rozległym widoku z jej wierzchołka.
Zachodnia ściana Hrubego Rogu (sł. Hruby Roh - 1992 m.n.p.m.), stanowiącego zachodnie zakończenie grani Hrubej Turni.
Pokonujemy ostatnie zakosy i lądujemy na progu Doliny Kaczej.
Kacza Dolina (sł. Kačacia Dolina) stanowi południową odnogę Doliny Białej Wody o długości około dwóch kilometrów i powierzchni 2,3 km kwadratowych. Na jej dnie znajduje się Zielony Kaczy Staw (sł. Zelené Kačacie Pleso) o powierzchni 2,57 km kwadratowych, z którego wypływa Kaczy Potok, który kilkaset metrów na południe od jego brzegu spada Kaczą Siklawą do Doliny Białej Wody.
Cała ta niewielka, ale bardzo urokliwa dolina, otoczona przez granitowe gmaszyska, wraz z sąsiednią Litworową Doliną, tworzy nieco koliste, zakończenie największej tatrzańskiej doliny, leżącej po północnej stronie grani. Począwszy od zachodu otacza ją najpierw północna grań Ganku, przebiegająca przez Kaczą Turnię i zakończona Gankową Strażnicą. Od południa dolinę ogranicza główna grań Tatr Wysokich, na odcinku Ganek - Rumanowy Szczyt - Żłobisty Szczyt - Zachodni Szczyt Żelaznych Wrót (sł. Západný Železný štít - 2360 m.n.p.m.) - Zachodnie Żelazne Wrota (sł. Západná Železná brána - 2280 m.n.p.m.) - Śnieżne Kopy (sł. Snežné kopy - 2322 m.n.p.m.) - Wschodnie Żelazne Wrota (sł. Východná Železná brána - 2225 m.n.p.m.) - Wschodni Szczyt Żelaznych Wrót (sł. Východný Železný štít - 2340 m.n.p.m.) - Zmarzły Szczyt (Popradský Ľadový štít - 2390 m.n.p.m.) - Kaczy Szczyt (sł. Kačací štít - 2395 m.n.p.m.) - Batyżowiecki Szczyt - Zadni Gerlach - Litworowy Szczyt (sł. Litvorový štít - 2413 m.n.p.m.). Od Litworowej Doliny (sł. Litvorová dolina), Kacza Dolina oddzielona jest natomiast grzędą opadającą z Litworowego Szczytu.
Ciekawa jest legenda z którą związana jest nazwa doliny. Otóż w Kaczej Dolinie w noc świętojańską miała pojawiać się... ( :D) złota kaczka, która składała tam złote jajo i znikała w skalnej szczelinie... Cóż... Jak wiadomo w noc świętojańską różne rzeczy się dzieją.. ;P
Popatrzyliśmy, pozachwycaliśmy się już dzisiaj po raz n-ty i ruszyliśmy na eksplorację Litworowej Doliny, mając przed nosem grań Hrubej Turni (sł. Hrubá veža - 2091 m.n.p.m.)
Batyżowiecki Szczyt, Kaczy Szczyt, Zmarzły Szczyt, Wschodni Szczyt Żelaznych Wrót i widoczna z prawej, z brzegu Zasłonista Turnia (sł. Veža Železnej brány - 2190 m.n.p.m).
Z wylotu Litworowej Doliny oprócz znanej nam już grani Młynarza podziwiać wyłaniający się znad Gankowej Strażnicy szczyty Niżnych Rysów i Kopy Spadowej.
Z każdym kolejnym krokiem, widoki stają się coraz rozleglejsze i zapierają dech w piersiach... Stawialiśmy pięć kroków, po czym za każdym razem obracaliśmy się, by spojrzeć, co tym razem się odsłoniło... :) Tatry w takim zimowo-jesiennym przebraniu wyglądały niesamowicie, a ośnieżone leciutko wierzchołki dodatkowo przypominały mi lube Alpy Julijskie.
Rysy, Niżnie Rysy, Kopa Spadowa, Wyżni Żabi Szczyt, Żabie Mury, Młynarz...
Tak... Stać tylko i podziwiać... ;)
A w oddali kozice...
Równo o godzinie jedenastej, po czterech godzinach od momentu wyruszenia (z przerwami) z Łysej Polany docieramy w okolice wału morenowego, gdzie znajduje się Litworowy Staw. Z tego miejsca możemy już dostrzec widoczną w oddali Małą Wysoką wznosząca się ponad Litworową Przehybą.
Litworowy Staw (sł. Litvorove Pleso) to położony na wysokości 1860 m.n.p.m. staw o powierzchni 1,63 ha i głębokości maksymalnej 19 m. Według mnie jest jednym z najpiękniej położonych jezior polodowcowych w słowackich Tatrach, z niezwykle ujmującą panoramą Żłobistego Szczytu, Rumanowego Szczytu, Ganku i Rysów, które świetnie się stąd prezentują.

Nad Litworowym Stawem decydujemy się odsapnąć przez krótką chwilkę i walnąć kilka zdjęć na fejsa ;P
Nie no, żarty żartami, ale doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że choć za nami pozostała najbardziej mozolna część dzisiejszego dnia, to przez następną godzinę będziemy musieli radzić sobie z najbardziej efektownym odcinkiem trasy.
Rysy, Przełęcz pod Rysami, Niżnie Rysy, Spadowa Kopa, Ciężka Przełączka, Żabi Szczyt Wyżni.
Po przerwie wróciliśmy z powrotem na szlak aby zmierzyć się z podejściem do Zmarzłego Stawu pod Polskim Grzebieniem, które było nieco skomplikowane, bo raz że śnieg był świeży i przysypał ścieżkę, a dwa, że przez mocno świecące słońce, patrzenie w dół było utrudnione bo światło silnie się od niego odbijało ;) Trochę więc szliśmy "na czuja". 
Coraz piękniej!
Po pokonaniu tego dość trudnego w orientacji odcinka, docieramy na Litworową Przehybę (wg W. H. Paryskiego 2050 m.n.p.m.), czyli przełączkę w grani odchodzącej na północ od Wielickiego Szczytu, w której leży m.in. Hruba Turnia. Wchodzimy do ziejącego chłodem Zmarzłego Kotła pod Polskim Grzebieniem. Tu na nowo ścieżka uspokaja swój profil, a my możemy spokojnie spojrzeć na otoczenie, na przykład na bliską Hrubą Turnię, której wyraźne odosobnienie zwraca uwagę. 
Z Litworowej Przehyby schodzimy tak jak napisałem do Zmarzłego Kotła pod Polskim Grzebieniem. Sam Zmarzły Staw pod Polskim Grzebieniem (sł. Zmrznuté Pleso), który leży na jego dnie, jest jednym z wyżej położonych stawów tatrzańskich (2013 lub 2047 m.n.p.m.). Jego powierzchnia to 1,11 ha, głębokość maksymalna 12,5 m. Z ciekawostek warto dodać że jest to chyba najchłodniejszy staw Tatr, w którym woda, wg pomiarów Eugeniusza Romera w lecie, osiągała 1,7 stopni Celsjusza.
Wprawdzie od tej pory globalne ocieplenie się nasiliło, ale nadal wydaje mi się że stawik pozostaje najzimniejszym ze wszystkich tatrzańskich stałych jeziorek :D 
Staw otaczają efektowne ściany Dzikiej Turni (sł. Divá veža - 2373 m.n.p.m) i Małej Wysokiej.
Znad stawu ścieżka podchodzi już nie tak stromo nachylonym zboczem do położonych kilkadziesiąt metrów ponad kotłem, rozstajów.
O 12.15 nieco zmęczeni tym ponad pięciogodzinnym etapem dzisiejszej trasy, docieramy do Rozstajów pod Polskim Grzebieniem znajdujących się na wysokości 2089 m.n.p.m. Tu szlak niebieski podąża dalej na Rohatkę (sł. Prielom - 2288 m.n.p.m.), natomiast my, podchodzimy stąd zielonym już szlakiem, na niedaleki Polski Grzebień. 

Na szczęście szlak na Polski Grzebień był już przedreptany i pokonywanie kolejnych metrów nie było przesadnie męczące. W paru miejscach pojawił się lód, ale na szczęście właśnie przez świeży śnieg, raki nie były konieczne.
Ostatni odcinek na Polski Grzebień, z lewej Mała Wysoka.

Grzęda Litworowego Szczytu zasłaniająca otoczenie Litworowej Doliny i w oddali Młynarz i Tatry Polskie, czyli od Świnicy przez Kozi Wierch, Granaty, aż po Wołoszyny i Koszyste.
Po osiągnięciu Polskiego Grzebienia od razu wchodzimy na żółty szlak, łączący przełęcz z Małą Wysoką. 
Rzut oka na Dolinę Wielicką.

Żółty szlak pnący się na wierzchołek, od południowej strony nieco podmokły z uwagi na lepsze nasłonecznienie.
W dwóch miejscach podczas wędrówki na Małą Wysoką znajdziecie łańcuchy. Generalnie jednak, oba te miejsca są dosyć proste do ogarnięcia ;) Nawet przy odrobinie śniegu, da się ten odcinek spokojnie pokonać.
 Szlak pnący się początkowo granią, pozwala podziwiać poszarpany grzbiet Małej Wysokiej i śliczną Dziką Turnię.
 Jest ciężko, ale już niedaleko ;)
Litworowy Szczyt i Wielicki Szczyt (sł. Velický štít - 2318 m.n.p.m.).
Jest 13.15 gdy stajemy na wierzchołku Małej Wysokiej... Jest pięknie, wokół nas dziesiątki obsypanych białym puchem tatrzańskich wierzchołków; większych lub mniejszych, o ostrym bądź łagodniejszym profilu... To było coś niezwykłego, móc w taki cudowny, wrześniowy dzień znaleźć się tam i podziwiać to wszystko :))
Widok z Małej Wysokiej na zachód - dwuwierzchołkowa Wysoka, przed nią schowany jakby w cieniu Ganek. Dalej Rysy i Niżnie Rysy z całą Żabią Granią. U stóp Małej Wysokiej rozciągają się doliny: Litworowa i Świstowa, przedzielone granią Hrubej Turni.
Masyw Młynarza na pierwszym planie, a za nim polskie Tatry Wysokie, począwszy od Miedzianego (w głębi po lewej), przez Świnicę, Kozi Wierch, Granaty, Buczynowe Turnie, Wołoszyny (których wierzchołki w chmurach) i Koszyste, schowane z tyłu, po prawej.
Ponad Szpiglasowym Wierchem, a Miedzianem możemy dostrzec Czerwone Wierchy: Małołączniaka, Krzesanicę i nieco schowanego Ciemniaka.
Przepastna Dolina Białej Wody, której pokonanie czuliśmy w nogach już na Małej Wysokiej, a pod nami Kocioł pod Polskim Grzebieniem i nieco dalsze granie: Hrubej Turni i Świstowych Turni z rozciągającą się pomiędzy nimi Świstową Doliną.

Na północy widzimy niedaleką Dziką Turnię i wznoszący się nieco dalej, masywny, Świstowy Szczyt (sł. Svišťový štít - 2383 m.n.p.m.).
Obracam głowę na północny-wschód... Tam uwagę zwracają przede wszystkim "dymiące" Tatry Bielskie.
Od lewej: Murań (sł. Muráň - 1890 m.n.p.m.), Nowa Przełęcz (sł. Nové Sedlo - 1845 m.n.p.m), Nowy Wierch (sł. Nový Vrch - 2009 m.n.p.m.), Hawrania Przełęcz (sł. Havranie Sedlo - 1932 m.n.p.m.), Hawrań (sł. Havran - 2151 m.n.p.m.), Strzystarska Przełęcz (sł. Tristarské Sedlo - 1969 m.n.p.m.) i Płaczliwa Skała (sł. Ždiarska Vidla 2142 m.n.p.m.).
 I ogólny widok na wschód. Tu dominuje Pan Lodowy, który swoim majestatem przytłacza całą resztę. Znajdujące się na prawo od jego włości ;) Durne Szczyty (sł. Pyšný štít i Maly Pyšný štít - 2623 m.n.p.m. oraz 2590 m.n.p.m.), Łomnica (sł. Lomnický štít - 2632 m.n.p.m.) i Pośrednia Grań (sł. Prostredný hrot - 2441 m.n.p.m.) wielkością i śmiałością nie dorównują mu ani trochę :)
A to już południowo-wschodnia grań Małej Wysokiej.
Sławkowski Szczyt (sł. Slavkovský štít - 2452 m.n.p.m), Staroleśny Szczyt (sł. Bradavica - 2476 m.n.p.m.) i Zwalista Turnia (sł. Westerov štít2429 m.n.p.m.). Ta ostatnia na mapach i w książkach figuruje z różnymi wysokościami. Ponieważ jednak Słowacy podają na wielu stronach wysokość 2429 m.n.p.m. to i ja tak skrobnę ;)

Na koniec parę słów o tym widokowym szczycie...
Mała Wysoka (sł. Východná Vysoká - 2429 m.n.p.m.) stanowi ważny punkt na mapie Tatr. Położona jest w głównej grani Tatr Wysokich, między przełęczami: Polski Grzebień (2200 m.n.p.m.), która oddziela ją od Wielickiego Szczytu, a Rohatką, który oddziela Małą Wysoką od Dzikiej Turni. Mała Wysoka stanowi zwornik dla istotnej topograficznie grani wybiegającej na południowy-wschód. W grani tej, patrząc od strony Małej Wysokiej, położone są: Baniasta Turnia (sł. Kupola 2414 m.n.p.m.), Zwalista Turnia, Staroleśna , Nowoleśne Turnie (sł. Slavkovské Veže) i szczyty Sławkowskiej Grani (sł. Vareškový Hrebeň), w której położony jest między innymi Sławkowski Szczyt.
Położenie Małej Wysokiej nad trzema dużymi dolinami (Białej Wody, Wielicką i Staroleśną) powoduje, że panorama ze szczytu jest rozległa i ciekawa. Zwłaszcza widok na masyw Gerlacha stąd, nie może się równać do żadnego innego dostępnego szlakiem turystycznym, punktu w Tatrach. Możemy więc prześledzić jego topografię bardzo dokładnie.
Zdobywcy wczesnozimowej Małej Wysokiej ;)
Na szczycie spędzamy dłuższą chwilę, ponieważ w sumie na zjedzenie kanapek, rozmowy ze spotkanymi Słowakami i Czechami, zeszło prawie 50 minut. Kilka minut po drugiej, żegnamy się więc ze wszystkimi, raz jeszcze, rozanieleni spoglądamy na panoramy i schodzimy szybko z powrotem na Polski Grzebień.
Polski Grzebień (sł. Poľský Hrebeň - 2200 m.n.p.m.) jest prawdopodobnie obok Żelaznych Wrót, jedną z najsłynniejszych przełęczy w słowackich Tatrach. Ponieważ jest to jedno z głębszych i szerszych obniżeń na grani Tatr Wysokich, wykorzystywano je od dawna podczas przejścia przez grzbiet. Znali ją dobrze więc zarówno myśliwi jak i turyści, którzy w XX wieku w Tatrach się dość licznie pojawili.
W 1892 roku, na szlakach na Polski Grzebień założono zabezpieczenia, które dodatkowo ułatwiły wędrówkę. Dziś jest to popularne miejsce, przez który poprowadzono zielony szlak z Śląskiego Domu do Kotła pod Polskim Grzebieniem i na którym zaczyna się łącznikowy szlak na Małą Wysoką.
Zejście z Polskiego Grzebienia do Doliny Wielickiej okazało się być nieco problematyczne z uwagi na topniejący, zalegający w wielu szczelinach, śnieg. Z tego powody łańcuchy po drugiej stronie Polskiego Grzebienia przytrzymują nas dobrych kilka minut.
Rynna i załom przy zejściu do Doliny Wielickiej.
Po pokonaniu tego dość trudnego odcinka, bez żadnych większych problemów schodzimy w górne piętro Doliny Wielickiej.
Dolina Wielicka (sł. Velická Dolina) jest jedną z dwóch najmniejszych walnych dolin w Tatrach. Jej powierzchnia wynosi 5,7 km kwadratowych, długość natomiast 6 km.
Ta niewielka i dosyć nieskomplikowana topograficznie dolina, otwarta ku południowemu-wschodowi, ograniczona jest przez masyw Gerlacha, Litworowego Szczytu, Wielickiego Szczytu, Małej Wysokiej, Staroleśnej i Granatów Wielickich. Na jej dnie znajduje się kilka stawów: Wielicki Staw (największy), Kwietnicowy Staw, Długi Staw, Górne Kwietnicowe Stawki i Wielickie Oka.
Jak pisze W. H. Paryski, dolina ta była odwiedzana już w XIX wieku. Szlaki natomiast pojawiły się w latach 70. XIX wieku i zostały utworzone przez Węgierskie Towarzystwo Karpackie (MKE).

Podczas spaceru Doliną Wielicką, nie sposób nie zwrócić uwagi na wznoszący się po przeciwnej stronie masywu Gerlacha ciąg ostrych turni, o pionowych, bardzo często gładkich zboczach. Są to Granaty Wielickie (sł. Velické Granáty), będące niedługą, ale postrzępioną granią dla której zwornik z wspominaną przeze mnie południowo-wschodnią granią Małej Wysokiej stanowi Staroleśna.

Najwyższym szczytem Granatów Wielickich jest przepiękna Rogata Turnia (sł. Rohatá veža - 2420 m.n.p.m.)
Ciekawym punktem w krajobrazie Doliny Wielickiej jest też Sucha Kopa Wielicka (sł. Guľatý Kopec - 2121 m.n.p.m.), której zachodnimi zboczami schodziliśmy nad Długi Staw. Oddziela ona od siebie piętra doliny - środkowe i górne.

Próg Doliny Wielickiej i Wielicki Ogród (sł. Kvetnica).
Gdy stajemy na Mokrej Wancie, zwanej również Granatnicą, widzimy Wielicki Staw wraz z położonym na jego brzegu, Śląskim Domem. Do końca wycieczki coraz bliżej...
Próg Doliny Wielickiej, czyli Mokra Wanta/Granatnica, w oddali masyw Gerlacha, a konkretniej okolice Małego Gerlacha (sł. Kotlový štít - 2601 m.n.p.m.) i południowo-wschodnia jego grań.
Pomalutku schodząc, za kwadrans czwarta docieramy do Śląskiego Domu. Ponieważ do autobusu zostaje nam jeszcze około dwóch godzin, definitywnie rezygnujemy z wejścia do środka, zresztą i tak mało zachęcającego budynku, do którego stosunek mam mocno wyważony i schodzimy w kierunku Smokowców.
Dolina Wielicka w dolnej części i zamglona Kotlina Popradzka.
Południowo-wschodnia grań Małego Gerlacha, Sucha Kopa Wielicka i grań Granatów Wielickich.
Król Tatr po raz ostatni.
Na Rozstajach nad Tatrzańskimi Zrębami zmieniamy kolor szlaku na żółty i leśną ścieżką, najpierw przez las górnoreglowy, potem przez jego pozostałości, zmierzamy do Starego Smokowca.
Tam gdzie 11 lat temu Kalamita zrobiła co swoje, spoglądamy na Sławkowski Szczyt.
Na 17.20 jesteśmy w Starym Smokowcu, a więc na 40 minut przed odjazdem Stramy. Wchodzimy do sklepu, zaopatrujemy się w tradycyjne produkty, czyli piwko, kofola i czekolada ;P i pomału zmierzamy na smokowiecki dworzec, gdzie kończymy przepiękną, ale i bardzo wyczerpującą wycieczkę...
Stary Smokowiec...
I tak po ponad dziesięciu godzinach wędrówki w poprzek Tatr, pokonaniu 23 kilometrów i 1550 metrów sumy wzniesień meldujemy się u celu naszej podróży. Dużo? Dość dużo ;) Ale pomimo tego, że jest to trudna kondycyjnie trasa, nawet jak na Tatry, to z pewnością jest ona warta wysiłku, który trzeba włożyć w jej pokonanie. Piękne widoki, dzika i pusta Dolina Białej Wody, kilka wodospadów po drodze, w tym dwa efektowne - Kacza i Wielicka Siklawa, stawy ulokowane w bajkowym otoczeniu - po prostu rewelacja...
DO ZOBACZENIA :)

KOMENTARZE

11 komentarze:

  1. Super wyprawa, bardzo udane zdjęcia. Też zagościłam we wrześniu na Małej Wysokiej, ale widocznośc była trochę gorsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogodę mieliśmy wyborną, to prawda :D Śmialiśmy się z chłopakami, że trafiliśmy na najpiękniejszy dzień roku ;)

      Usuń
  2. Widoki przepiękne. ośnieżone Tatry prezentują się bardzo ładnie.

    Trasa rzeczywiście długa, ale widoki to rekompensują. Jeżeli ktoś obawia się o swoje tempo, to zawsze może zacząć iśc od strony Starego Smokowca i iśc do Łysej Polany. Później łatwiej wrócić do Zakopca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś zrobiłam masakrę swoim stopom i polazłam z Łysej Polany na Małą Wysoką, a wróciłam do... Łysej Polany. Bolało. ;) :D

      Usuń
    2. To też ciekawa opcja, aby zacząć z drugiej strony, ale pierwszy kurs Stramy dociera na 07:40 do Starego Smokowca, a jesienią to dosyć późno, stąd taką decyzję podjęliśmy ;)

      Usuń
  3. Przepiękna widokowo trasa, do tego te obsypane śniegiem szczyty i błękit nieba. Pogoda bardzo dopisała, a ja zapragnąłem powtórzyć waszą trasę, ale to już w przyszłym roku. Piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się że udało mi się zachęcić do jej powtórzenia :)

      Usuń
  4. Rysy nie zając, nie uciekną ;) A wycieczkę, którą zaproponowałeś towarzyszom myślę, że okazała się dużo ciekawsza niż ta jaka była wcześniej w planach, chociaż wiadomo hasło dach Polski robi swoje ;)
    Ps> Kiedy relacja z Rumunii? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100% że ta trasa jest ciekawsza od wędrówki na Rysy;)
      A relacja z Rumunii? Pisze się :PP

      Usuń
  5. Mała Wysoka to bardzo widokowy szczyt, Wam w dodatku trafiły się Tatry oprószone śniegiem... No pięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widoki rzeczywiście bardzo rozległe i interesujące :) Moim zdaniem mało jest szczytów, które serwują tak fantastyczny widok, dostępnych szlakiem :)

      Usuń

Back
to top