Żegnając 2013...

Po raz pierwszy od momentu istnienia tego bloga przychodzi mi podsumować rok 2013. Muszę przyznać, że jestem zadowolony, gdyż liczba wycieczek pieszych, górskich wzrosła w porównaniu do 2012. Wtedy to w górach spędziłem niespełna 20 dni atakując m.in. Beskid Morawsko-Śląski, Beskid Śląski, Jesioniki, Małą Fatrę, czy Beskid Mały, oraz szczyty w Alpach Julijskich...
Ale wracając do mijającego za parę godzin 2013 roku, miałem okazję do powrócenia w moje ukochane rewiry Beskidu Żywieckiego (za ostatnią relację postaram się zabrać jutro), a także po trzech latach przerwy powrócić w polsko-słowacką krainę Tetmajera z poszarpanymi szczytami i wspaniałymi górskimi jeziorami. Pierwsza relacja z Tatr może pojawi się za tydzień na blogu... Tegoroczny rok to dla mnie także czas Beskidu Śląskiego, którego ponowną eksplorację rozpocząłem z racji współtowarzyszenia mojej mamie w grupowych górskich wycieczkach, jako osoba zaufana :) Na te relacje również niedługo Was zaproszę, pochodzimy na tak popularne szczyty jak Czantoria, Stożek, Orłowa, Barania... 
Mijający rok przyniósł mi także wiele przygód związanych z odkrywaniem fascynujących krain (i gór oczywiście) o których miałem pojęcie tylko z atlasu geograficznego świata. Mówię tu o "Krainie Wiecznej Wiosny", oraz "Kraju fado, bacalhau i wielkich odkrywców". To pojawi się trochę później, ale będzie na pewno :)
Było również kilka miejsc nowych, leżących bliżej polskiej granicy.. Cudownym miejscem okazały się niepozorne Góry Szczawnickie, po których łaziłem z rodzicami podczas długiego weekendu majowego. Zawitaliśmy wtedy w miejsce zupełnie nam obce, które zafascynowało nas bujną roślinnością, wspaniałymi krajobrazami i zerowymi tłokami na szlakach. Aha, zapomniałbym o Górach Choczańskich. Również i tam udało nam się wybrać. Co prawda, dopiero w 2013 roku (chcieliśmy już długo, długo wcześniej), ale w końcu się udało...
Z polskich gór po raz pierwszy w życiu wybrałem się w Góry Stołowe. Byłem tam z kumplami i tym samym dziękuję im za te wspólne wycieczki, które w czwórkę, a czasem w więcej osób, udało się odbyć. To był nadzwyczaj wesoły czas...
Gdy podsumowałem tegoroczne wycieczki karpackie, stwierdziłem że było ich 18, do czego doliczam wspomniane wakacje, podczas których przeprowadziliśmy około dziesięciu wycieczek trekkingowych (nie liczę chodzenia po miasteczkach itp.). Tak więc, zbliżyliśmy się do magicznej trzydziestki - rzecz biorąc cały miesiąc w górach...
Aktywny był ten rok... Cieszę się bardzo, że się udało przeprowadzić tyle wycieczek, choć przez pracę/szkołę, czasem pogodę musieliśmy zrezygnować, bądź coś skrócić.. Ale jak wiadomo, dobre powiedzenie mówi: "Co się odwlecze, to nie uciecze". I tego się trzymajmy :)
A plany na 2014? To dla mnie rok przełomowy. Czeka mnie matura, a potem (oby!) najdłuższe wakacje w życiu. Podpowiem tylko, że pierwsze plany są już  zakrojone, m.in. wędrówka Małym Szlakiem Beskidzkim przez Beskid Mały, kolejna część wędrówki przez Beskid Żywiecki, a także wypad w Tatry, ale tym razem we wrześniu, aby pozbyć się tłumów urlopowiczów na szlakach. To takie minimum, które muszę zrealizować, a z każdej dodatkowej wycieczki, będę bardzo zadowolony :) Wszak przed studiami trzeba będzie się wyszaleć ;)

Na ten nadchodzący 2014 rok, życzę zdrowia i szczęścia, a wszystkim wybierającym się w góry tyle samo powrotów z gór, co wyjść.
Z górskimi życzeniami
Bartek

KOMENTARZE

6 komentarze:

  1. Życzę, aby wszystkie noworoczne plany udało się w pełni zrealizować! :) Zarówno te górskie, jak i pozostałe :) No i powodzenia na maturze ;) Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, będzie tłok na Małym Szlaku Beskidzkim :) wiele osób ma go w planach na ten rok (my również). Życzymy Ci, abyś zrealizował wszystkie swoje plany.
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo :) Państwu życzę tego samego :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję roku, wpisy czytałem, prócz Alp Julijskich, które u mnie ciągle są na liście "do przeczytania", ale one czekają na lepszy czas i natchnienie ;-)
    A MSB u mnie był w planach już drugi rok, ale ciągle czegoś brakowało. Tak więc, na przyszły rok wypada z listy, to może sie uda go zrobić w końcu :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to na MSB będzie ciekawie :) A w Alpy Julijskie może się Tobie uda kiedyś wyskoczyć. Polecam, bo naprawdę warto :)

      Usuń

Back
to top