wtorek, 7 stycznia 2014

Z sierpniową wizytą w słowackich Tatrach Zachodnich - Wołowiec i Rohacze cz. I

ORLĄ PERCIĄ TATR ZACHODNICH 

Tatry!... czemuż jak siedzib szukające ptaki,
Myśli moje ku waszej zamarłej pustyni
Lecą przez mgły tęsknoty i marzenia szlaki?
(Franciszek H. Nowicki)
                                                          
CZ. I (PARKING W ROHACKIEJ DOLINIE - ADAMCULA - BUFET ROHACKI - PRZEŁ. ZABRAT - RAKOŃ)

Parę dni po powrocie z Beskidu Żywieckiego na trzy tygodnie wyjechałem z rodzicami na wakacje, z których jak wspomniałem w podsumowaniu relacja troszkę później, a po powrocie z kolei z nich, nastąpił czas przygotowań do długo wyczekiwanego wyjazdu w Tatry. Wyjazd w nie był zaplanowany już parę miesięcy wcześniej, jako że uświadomiliśmy sobie, że w Tatrach nie byliśmy trzy lata. Aż wstyd się przyznać, ale fakt, faktem, że z Gliwic dojazd w nie wyklucza wycieczkę jednodniową (chyba, że się wyjedzie o piątej i wróci na jedenastą) i to się po prostu nie opyla. Lepiej na jeden dzień wyskoczyć na przykład w Beskid Żywiecki, czy Śląski. Nie mieliśmy we wcześniejszych latach również okazji by wyskoczyć na kilka dni i tak to wszystko przeleciało. Ale w końcu nie wytrzymaliśmy, stwierdziliśmy, że najwyższy czas wybrać się w ponownie w najwyższą część Karpat. Niestety, los zdaje się nie był do mnie przychylnie nastawiony... Najpierw okazało się, że przez jakieś szkolenie musieliśmy jechać bez mamy, potem, że tata musi wcześniej pojawić się na konferencji naukowej. Do tego wszystkiego doszła niepewna pogoda, która akurat w wolnym terminie była prawdziwie sierpniowa: często burze i ulewne opady, duszno i parszywie. Pomimo kłód, jakie nam los rzucał pod nogi, ryzyko podjęliśmy i zdecydowaliśmy się, że na 4 dni pojedziemy. Zmienialiśmy również rejon Tatr, który chcieliśmy odwiedzić - najpierw planowaliśmy jechać w słowacką część Wysokich Tatr, potem - kiedy myśleliśmy o czterodniowym wariancie, przeszliśmy na polską stronę, aż się okazało, że znajomi, którzy byli dwa dni wcześniej, ostrzegli nas przez szalonymi tłumami w Murowańcu i w Dolinie "Piątki", co spowodowało, że zdecydowaliśmy ponownie przejść z planami na część słowacką, ale Tatr Zachodnich... I tak wymyśliliśmy sobie pokrótce rozkład na te dni... Kierunek grań Rohaczy, która miała być naszym kolejnym treningiem przed Orlą Percią z pięknymi widokami i stanowiącą wyzwanie, percią..
Pierwszą noc mieliśmy spędzić w Żarskiej Chacie, natomiast następne w Zubercu...
Pogoda miała być taka jak podczas naszego wyjazdu w Beskid Żywiecki i rzeczywiście to się sprawdziło :)
   

Pod Spálenou – Žiarska ch.

Długość trasy: celková vzdialenosť:  14.9 km stúpania spolu:  1460 m klesania spolu:  1200 m celkový časový odhad:  7:15


č.rázcestievzdialenosťstúpanieklesaniečas úsekuvzdialenosť etapyčas etapycelková vzdialenosťcelkový čas
značka
Začiatok trasy: Pod Spálenou (1040)
  zelená0.6 km35 m5 m0:100.6 km0:100.6 km0:10
Koniec etapy: Šindľovec, rázc. (1070)
  červená1.6 km115 m0 m0:301.6 km0:302.2 km0:40
Koniec etapy: Adamcuľa (1185)
  červená1.9 km189 m0 m0:401.9 km0:404.1 km1:20
Koniec etapy: Ťatliakova ch. (1374)
  zelená1.5 km282 m0 m0:501.5 km0:505.6 km2:10
Koniec etapy: S. Zábrať (1656)
  žltá1 km220 m0 m0:401 km0:406.6 km2:50
Koniec etapy: Rákoň (1876)
  modrá1.2 km235 m48 m0:501.2 km0:507.8 km3:40
Koniec etapy: Volovec (2063)
  červená0.7 km0 m155 m0:200.7 km0:208.5 km4:00
Koniec etapy: Jamnícke s. (1908)
  červená1.6 km317 m150 m1:201.6 km1:2010.1 km5:20
Koniec etapy: Plačlivô, rázc. (2075)
  červená1.5 km67 m180 m0:351.5 km0:3511.6 km5:55
Koniec etapy: Smutné s. (1962)
  modrá1.4 km0 m297 m0:351.4 km0:3513 km6:30
Koniec etapy: Pod Homôľkou (1665)
  modrá1.9 km0 m365 m0:451.9 km0:4514.9 km7:15
Koniec trasy: Žiarska ch. (1300)

Z domu wyjeżdżamy kwadrans po szóstej.. W Bielsku jesteśmy niecałą godzinę później i od tego momentu towarzyszy nam przez pewien czas Skrzyczne...
Kolejną godzinę później jesteśmy już na Orawie... Przed nami pojawiają się Taterki - nareszcie :)
W Twardoszynie (Tvrdosin), gdzie droga z Przeł. Glinne i z Żywca łączy się z drogą krajową z Trzciany widzimy korowód samochodów na polskich tablicach... Postanawiamy przycisnąć do gazu i całą tą zgraję wyprzedzamy.. Dzięki temu w Zubercu jesteśmy o 08:50, co oznacza że z Gliwic jechaliśmy 2 godziny i 3 kwadranse...
Przenikamy szybko przez Zuberec, a następnie wjeżdżamy w Dolinę Zuberską.. Prostą drogą mijamy Skansen Wsi Orawskiej w Brestowej, a następnie dojeżdżamy na ogromny parking w Rohackiej Dolinie. Płacimy euro strażnikowi, szybko zmieniamy buty i jak najszybciej opuszczamy gwarny parking...
Zanim jednak wejdziemy jeszcze na szlak to parę fotek otoczenia parkingu..
Zielony Wierch Rohacki (2050 m.n.p.m), następnie Trzy Kopy (2137 m.n.p.m) i Hruba Kopa (2166 m.n.p.m)...
Ośrodek narciarski Rohacze-Spalona, a powyżej pokryty kosówką garb Zadniego Salatyna (1768 m.n.p.m), a dalej skalista Spalona (2083 m.n.p.m)...
Podchodzę do tatrzańskiego "rogacza".. Ostatni raz w tym miejscu byłem pięć lat temu... Trochę się zmieniło od tego czasu...
Wchodzimy na Szlak zielony zielony łącznikowy szlak.. Punktualnie o 09:10 rozpoczynamy naszą tatrzańską przygodę... Przekraczamy wpierw Rohacki Potok...
Kwiaty dzwonka pokrzywolistnego (Campanula trachelium L.) porastające okolice mostu...
Po chwili dochodzimy do asfaltowej drogi łączącej Zwierówkę (Zverovka) z Bufetem Rohackim... Miejsce to nosi nazwę Szyndlowca (Razcestie Sindlovec) od nazwy zalesionego szczytu, kończącego grzbiet Zabratów... Z tego miejsca roztacza się wspaniała panorama na poszarpaną grań Trzech Kop...
Zza Spalonej nieśmiało wychyla się Banówka (Banikov - 2178 m.n.p.m)...
Zbliżenie na charakterystyczny szczyt Banówki. Po lewej widać słynną igłę skalną - Banikowską Igłę (Banikovska Ihla; Ihla v Banovce)...
Z tyłu widać łagodniejszy szczyt Brestowej (1934 m.n.p.m)...
Czy zastanawialiście się kiedyś skąd w Rohackiej Dolinie tyle takich oto polan?? Idąc do Bufetu Rohackiego zobaczymy co najmniej kilka przypominających trochę plac, miejsc. Otóż powstały one w latach komuny, zanim powstał na tych terenach TANAP... Planowano na północnych zboczach grani głównej słowackich Tatr Zachodnich zbudować ogromny ośrodek narciarski. Jego centrum miało się znajdować na zboczach Spalonej i Salatynu. Inwestorzy zostali ubiegnięci na całe szczęście przez urzędników, którzy w 1987 roku objęli zachodnią część Tatr parkiem narodowym, zanim na dobre koparki wkroczyły na te tereny. Zdołano jednak wykarczować tereny pod budowę parkingów i przygotować asfaltową drogę do dawnego Schroniska Tatliaka... 
Zachwycony tym wspaniałym widokiem ruszam dalej... Po chwili jednak przystaję ponownie i postanawiam zrobić jeszcze jedną fotkę tej pięknej grani...
Jak czytamy u niezawodnego Józefa Nyki:
W roku 1858 szedł tędy z młodym towarzystwem późniejszy twórca Nowego Smokowca, Miklós Szontagh: "Jak ogromne sople wydawały nam się pionowe szare promienie skał rozciągające się od Wołowca po Banówkę. Zupełnie urzeczeni widokiem tej ściany skalnej kontynuowaliśmy dalszą drogę...
Na kolejnej takiej polance spotykamy skałkę-pomnik z napisem oznaczającym: "Co miłość do gór stworzyła, niech dobra wola zachowa" wystawiony na upamiętnienie utworzenie schronu nad Czarną Młaką przez Alexiusa Damiana. Rok 1883 jest początkiem turystyki na Orawie, a słowa są sentencją księdza Jozefa Matasaka...
Za nami zostaje szczyt Skrajnego Salatyna (1624 m.n.p.m)...
Gdy droga nieco zakręciła na lewo, po raz pierwszy dziś ujrzeliśmy wspaniały szczyt Wołowca (2064 m.n.p.m), oraz rozstaje...
O 09:35 dotarliśmy do Rozdroża na Adamculi (Adamcula - 1189 m.n.p.m). To ważne z punktu widzenia turystycznego miejsce, gdzie zaczynają się popularne szlaki: do Rohackich Stawów i na Banikowską Przełęcz... 
Szlak czerwony czerwony - z Szyndlowca 0:45, w drugą stronę 0:40, z przystanku autobusowego u ujścia Doliny Rohackiej 1:00, w drugą stronę 0:55
Szlak czerwony czerwony - do Bufetu Rohackiego 0:30, w dół tak samo
Szlak niebieski niebieski - do Rozdroża pod Przednim Zielonym 1:00, w dół 0:30, do Wyżniego Stawu Rohackiego 2:00, w drugą stronę 1:00
Szlak żółty żółty - do Rozstajów pod Hrubą Kopą 1:20, w dół 0:40, na Banikowską Przełęcz 2:50, w dół 2:10...
Szlak czerwony Szlak zielony - na Rakoń 1:45, w dół 1:30
Szlak czerwony Szlak niebieski - na Smutną Przełęcz 2:30, w dół 2:00
Rzut oka na Salatyn (2050 m.n.p.m)...
Wkrótce widzimy nasz najważniejszy dzisiejszy cel - Ostry Rohacz wdzięcznie zamyka od południowego-wschodu Rohacką Dolinę.. Po prawej olbrzymi garb Przedniego Zielonego (1744, czasem 1732 m.n.p.m) kryjącego w sobie Rohackie Stawy...
Do Bufetu Rohackiego jeszcze kawałek; posłuchajcie więc co nieco o Dolinie Rohackiej...
Dolina Rohacka to najczęściej odwiedzana dolina słowackich Tatr Zachodnich.. Jest częścią ogromnego systemu Doliny Zuberskiej (Studena Dolina), której powierzchnia liczy 38 kilometrów kwadratowych, co daje jej trzecie miejsce wśród dolin walnych w Tatrach po Dolinie Białki i Cichej Dolinie Liptowskiej, a przed Doliną Koprową. Dolina Rohacka zaczyna się w Zwierówce i biegnie aż po szczyty Wołowca i Rohaczy. Ma kilka odgałęzień, ale wszystkie znajdują się orograficznie po jej lewej stronie. Są to: Dolina Spalona, Dolina Salatyńska, Dolina Zadna Salatyńska, Smutna Dolina. Od południowej strony wznoszą się szczyty Rohaczy, Trzech Kop, Hrubej Kopy, Banówki, Pachoła, Spalonej i Salatyna. Od wschodniej Rakoń i Wołowiec. Dnem doliny płynie Rohacki Potok...  
Jedno z odgałęzień - Spalona Dolina...
Garb Przedniego Zielonego...
Trapezowata Spalona o dwóch wierzchołkach - wyższym północnym (2083 m.n.p.m) i niższym południowym (2080 m.n.p.m). Za nią po lewej wystaje trójkątny Pachoł (2167 m.n.p.m)...
Kolejna polanka, ostatnia przed Bufetem Rohackim jest oddalona od niego o 700 metrów... Znajdował się tu niegdyś parking, parę lat temu w to miejsce zeszły lawiny ze stoków Przedniego Zabratu...
Obok spotykamy kwiaty wierzbówki kiprzycy, popularnej w Tatrach...
I tak oto pierwszy etap naszej dzisiejszej wędrówki dobiega końca... Punktualnie o 10:00 jesteśmy przy Bufecie Rohackim - szliśmy więc od parkingu 50 min...
Historia Schroniska Tatliaka (Tatliakovej Chaty) sięga roku 1861. Kazimierz Łapczyński oglądał już wtedy "budkę starannie z kory skleconą i zasiekiem ze ściętych świerków ochronioną". W 1883 roku z inicjatywy leśnika i malarza Tatr, Alexiusa Demiana, powstało po przeciwnej stronie Rohackiego Potoku niewielkie schronisko. Po remoncie był to niewielki domek z jedną izbą, o którym wspomina Mieczysław Karłowicz w 1908 roku. 25 lat później Oddział KCST z Dolnego Kubina postawił drugą, większą chatę (30-40 miejsc). W roku 1937 roku, ta sama organizacja rozpoczęła budowę schroniska w stylu "chałupy orawskiej". Jej inicjatorem był Jan Tatliak (1876-1946), którego pamiątkową tablicę obejrzeć można przed budynkiem schroniska. Schronisko oddano w 1941 roku. W okresie wojennych starć, stanowiło ono kryjówkę dla Żydów. Niemcy spalili je doszczętnie wraz z położonym obok, Schronem Demiana. W latach 1946-47 powstał nowy budynek poszerzony do przeszło 100 miejsc (wielkość porównywalna do Schroniska w Dolinie Chochołowskiej). Niestety, 28.05.1963 budynek znów doszczętnie spłonął. Przetrwała tylko piętrowa narciarnia, która do dziś mieści bufet (z czasem został on powiększony do obecnego wyglądu). Pomysł odbudowy nowego schroniska został zarzucony wraz z rozszerzeniem o te tereny powierzchni obejmowanej przez TANAP.
Schronisko, a właściwie bufet dziś...
Północna ściana Ostrego Rohacza...
W bufecie kupujemy kawę i jemy nasze kanapki... Nie spędzamy jednak dużo czasu i wkrótce po kwadransie w schronisku wychodzimy na szlak... Jest 10:15.. Teraz czeka nas najżmudniejsza część drogi.. Musimy podejść najpierw na Zabrat, a potem na Rakoń...
Szlaki krzyżujące się obok bufetu:
 Szlak czerwony czerwony ze Zwierówki 1:30, w dół 1:25
Szlak niebieski  niebieski - na Smutną Przełęcz 2:00, w dół 1:30
Szlak zielony zielony - na Zabrat 0:45, w dół 0:30
Szlak zielony zielony - do Rohackiego Stawu Wyżniego 1:15, w dół 1:00
Ostatni rzut oka na chatę, oraz otoczenie, plecak na ramiona i w drogę!
Początkowo Szlak zielony szlak wije się pośród wysokich traw i krzewów, oraz martwych drzew.. Odcinek na Rakonia to do przejścia 2,5 km, podczas których pokonuje się 520 m różnicy wysokości...
Już po paru minutach marszu pomiędzy drzewami widzimy grzbiet Zabratów...
Za naszymi plecami widoki również stają się coraz wspanialsze.. Trapezowata Spalona wystająca zza Przedniego Zielonego...
Co ciekawe w tym rejonie istnieje zaniżona granica lasu... Kosówka zaczyna się już na wysokości 1400 m.n.p.m, a to dlatego, że las został w znacznym stopniu zniszczony przez częste lawiny i pasterstwo...
Las powoli zanika ukazując nam ogrom Rohaczy i innych szczytów otaczających tą wspaniałą dolinę...
Rohacz Płaczliwy (2126 m.n.p.m)...
Na widokowym szlaku na Zabrat - z tyłu dwa Rohacze...
Pełen piękna i majestatu widok Trzech Kop...
Wołowca i Rohaczy...
Pionowe urwiska Płaczliwego i górna część  Doliny Rohackiej - Smutna Dolina...
Po przekroczeniu wysokości 1500 m.n.p.m szlak staje się bardziej stromy, ale my nie zwalniamy kroku, chcąc jak najszybciej znaleźć się na grani...
Ach te Tatry...
Widziałem we śnie ciemne, poszarpane turnie,
Szaleństwem gór spiętrzone zebate opoki.
Na dnach przepaści tajna śpi spowita w mroki...
Są głębie niezbadane w nich, drzemiące chmurnie.

Stoją wirchy odarte, nagie. Jest w nich pycha,

Bo jest wielkość nagości ich, siła granitu.
Spokój śpi niezmącony u głaźnego szczytu...
Wielkich jest godna tylko milczenia pieśń cicha.

Jest w nich potęga dzika, majestat wspaniały,

Co w swej dumie nie baczy na grzmiących burz szały,
Zapatrzony w swój ogrom, wsłuchany w swe głusze...

Śniłem ja siebie niegdyś potężnym mocarzem,

Zwyciezcą nad uśpionym w mej piersi złem wrażem
I zda mi się, żem widział w snie mą wielką duszę... 
L. Staff "Sen o górach"
Pachoł, Spalona spod której opada Mała Spalona Dolina i Salatyny..
Trzy Kopy...
Szlak jest poprowadzony zakosami, co ułatwia trochę zdobywanie metrów...
Jesteśmy już na 1600 m.n.p.m...
W dole Czarna Młaka, zwana Jeziorkiem Tatliaka i Bufet Rohacki... O tym malowniczym jeziorku wspomnę podczas jutrzejszej wędrówki...
Zbocze Rakonia opadające do Przeł. Zabrat...
Na Przełęcz Zabrat (1656 m.n.p.m), czasem zwaną Zabratową Przełęczą, docieramy po trzech kwadransach drogi z bufetu... Spotykamy tu dużą ilość osób, które podeszły tu trochę mniej popularnym, ale i nie tak widokowym szlakiem ze Zwierówki przez Dolinę Łataną...
Szlaki przechodzące przez owe siodło:
Szlak żółty - na Rakoń 0:45, w dół 0:30
Szlak żółty - z rozstajów w Zadnej Łatanej 1:15, w dół 0:45, ze Zwierówki 2:35, w drugą stronę 2:00
Szlak zielony - z Bufetu Rohackiego 0:45, w dół 0:30
Jest pięknie - wieje lekki wiaterek, na niebie prawie żadnych chmurek, no i widoki - rewelacyjne...
Górna partia Doliny Łatanej, wyżej Grześ (1653 m.n.p.m) i Bobrowiec (1663 m.n.p.m)...
Trasa Szlak żółty żółtego szlaku, w głębi Rakoń i Wołowiec...
Otoczenie Doliny Rohackiej z Trzema Kopami, Hrubą Kopą, Pachołem i Spaloną...
Zbliżenie na Trzy Kopy - od lewej Przednia Kopa, Drobna Kopa i Szeroka Kopa. Po prawej zdecydowanie najtęższa Hruba Kopa :)
Trzy na dzisiaj zaplanowane dwutysięczniki - Wołowiec (2064 m.n.p.m), Ostry Rohacz (2084 m.n.p.m), a po prawej najwyższy w tym gronie - Rohacz Płaczliwy (2126 m.n.p.m)...
Zbliżenie na najgroźniejszego w tej trójce, poszarpanego Ostrego Rohacza...
Osobita - zwana krańcem Tatr, a na ostatnim planie Babia Góra, Krowiarki, Polica i Okrąglica...
Zbliżenie na Osobitą - jej nazwa pochodzi od słowa osobity - oznaczającego szczyt osobny, oddzielony.. Niegdyś masyw Osobitej był wśród turystów bardzo popularny, ale w wyniku utworzenia rezerwatu ścisłego, wszystkie szlaki w 1989 roku zostały zamknięte. Pozostał tylko szlak Szlak zielony rozpoczynający się w Zwierówce, a następnie poprowadzony Ciepłym Żlebem na Przełęcz pod Osobitą. Z samej przełęczy mimo szlabanu turyści na szczyt podchodzą zwabieni niezrównaną panoramą, jednak w ostatnim czasie coraz częściej terenów Osobitej pilnują leśnicy, karząc sporymi sumami za przekroczenie przepisów, turystów...
Wymieniam z tatą porozumiewawcze spojrzenie - najwyższa pora by ruszać. Jest godzina 11:00...
Przechodzimy przez kosówkę, a następnie, gdy ścieżka podchodzi do trawiastego zbocza, zatrzymujemy się by popatrzeć na coraz to nowsze w zasięgu widzenia szczyty.. Przed chwilą był tylko czubek Bobrowca, teraz wyłoniły się również Mnichy Chochołowskie, a także charakterystyczny masyw Kominiarskiego Wierchu...
Jakże piękny jest ten widok :)
Osobita i grzbiet Zabratów za nami.. Na horyzoncie maleńkie Pilsko i reszta Beskidu Żywieckiego...
Długi grzbiet łączący Osobitę z Grzesiem - należą do niego szczyty: Małej Osobity (Domciny - 1581 m.n.p.m), Kasnego (1541 i 1550 m.n.p.m), oraz Rogu (Roh - 1573 m.n.p.m)...
Dolina Łatana jest jedyną prawą odnogą Doliny Zuberskiej. Jej powierzchnia liczy 7,4 kilometra kwadratowego. W przeszłości była pokryta lodowcem o długości 2,5 kilometra... Tu jej górne piętro, ograniczone od wschodu grzbietem Długiego Upłazu...
Mimo ostrego podejścia nie zwalniam.. Czuję już zapach grani i te widoki.. Dlatego naciskam na gaz i omijając niedzielnych turystów w trampeczkach szybko zbliżam się do szczytu Rakonia.. Widzę już śmiesznie mały z tej strony szczyt Giewontu (1895 m.n.p.m) i ogromny w porównaniu do niego masyw Małołączniaka (2096 m.n.p.m)...
W oddali widzę już słupek na szczycie...
I nawet nie wiem jak to zrobiłem, ale na szczycie byłem o 11:15.. Tata stanął na wierzchołku trzy minuty później i wspólnie razem pogratulowaliśmy sobie niezłego time'u... Mogliśmy teraz spokojnie odpocząć ciesząc się, że nadrobiliśmy wystarczająco, by móc relaksować się na grani... Z parkingu wyszliśmy o 09:10 - wędrówka wraz z odpoczynkiem na kawę i kanapkę w Bufecie Rohackim i postoje na foty zajęły nam dwie godziny...
Teraz to można pstrykać... Widok na zachód z grzbietem Zabratu rozdzielającym dwie główne odnogi systemu Doliny Zuberskiej - po lewej Dolina Rohacka, po prawej Dolina Łatana... Po bokach oko cieszą szczyty Brestowej - to po lewej i Osobity - po prawej. Z tyłu hen, daleko Babia i Pilsko...
Osobita, Grześ, Bobrowiec, a dalej Furkaska (1491 m.n.p.m) i Magura Witowska (1232 m.n.p.m). Z tyłu Podhale i Pasmo Podhalańskie, horyzont wieczni Babia, Polica i pasmo Koskowej Góry...
Najbliżej nas Długi Upłaz, następnie Bobrowiec (1663 m.n.p.m) i skalna grań Mnichów Chochołowskich.. Bardziej na prawo Kominiarski Wierch i szczyty Czerwonych Wierchów obok których wystaje maleńki Giewont.. 
Fenomenalny widok na grzbiet graniczny Tatr Zachodnich, a także południkowe grzbiety Trzydniowiańskiego i Ornaku.. Z tyłu Tatry Wysokie...
Wspaniała bryła Kominiarskiego Wierchu (1829 m.n.p.m) z prawej Giewont...
Zbliżenie na Tatry Wysokie...
Ciąg dalszy tych boskich widoków, tym razem widzianych ponad szczytem Czubika (1846 m.n.p.m) i piramidalnego Smreczyńskiego Wierchu...
Olbrzymy Tatr Zachodnich - Starorobociański Szczyt (2176 m.n.p.m) i wychylająca się Bystra (2248 m.n.p.m) - najwyższy spośród "wirchów" Tatr Zachodnich...
Wołowiec, Jamnicka Przełęcz, Ostry Rohacz, Rohacka Przełęcz, Rohacz Płaczliwy tamtędy powędrujemy...
Przepiękną panoramę jaka roztacza się z wierzchołka docenił już w 1886 roku Walery Eliasz-Radzikowski:
Widzi się stąd wybornie całą dolinę pod Rohaczami z trzema stawami, z których jeden największy u stóp turni wyniosłej, z dala czerniąc się, swą głębię zdradza. Szereg urwistych Rohaczów, dalej wierchy Salatyńskie...
Rakoń to także skrzyżowanie następujących szlaków:
Szlak niebieski - na Grzesia przez Długi Upłaz 1:00, w drugą stronę 1:15, do Orawic 4:00, w górę 5:00
Szlak niebieski - na Wołowiec 0:40, w dół również, do Jamnickiej Przełęczy 1:10, w drugą stronę 1:20
Szlak żółty - z Zabratu 0:30, w dół 0:20, ze Zwierówki 3:15, w dół 2:15 
szlak turystyczny zielony (dochodzi na rozdzielającej Rakoń od Wołowca, Zawraciu) - ze Schroniska w Dolinie Chochołowskiej 2:30, w dół 1:45
Tak,tak... obowiązki bloggera, obowiązkami, ale teraz pora siadać i cieszyć się tym co natura stworzyła :) 
W drugiej części wdrapiemy się na Wołowiec, wsiądziemy na skalnego konia i powalczymy ze sporą ekspozycją...
Zapraszam na nią już teraz :)
DO ZOBACZENIA

7 komentarzy:

  1. Rewelacyjne fotografie! Mogę Wam tylko pozazdrościć tak wyraźnych i soczystych kadrów. W takiej aurze to sama przyjemność wędrować tymi szlakami, a ponadto opisy z Nyki pogłębiają nie tylko wiedzę ale też i wyobraźnię. Reasumując, Wasze wspomnienia zostały świetnie utrwalone!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetną pogodę mieliście na szlaku. Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg, bo interesuje mnie jak wygląda dalsza część szlaku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Opis niezły, kilka błędów topograficznych a ta roślina (niebieskie dzbanuszki) to oczywiście Goryczka wąskolistna Gentiana pneumonanthe L..Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tą informację :) Wydawało mi się, że to któraś z goryczek, ale pewny nie byłem.. W temacie flory mam cały czas bardzo małą wiedzę :/ Chociaż mam nadzieję, że będzie lepiej ;)
      Pozdrawiam również

      Usuń
    2. Bartku, wiedza przychodzi z czasem, zatem nie masz się co przejmować. Życzę wielu udanych wypraw w góry a gdybyś kiedyś potrzebował pomocy wal śmiało, zawsze pomogę.

      Usuń
    3. "Ta roślina (niebieskie dzbanuszki) to oczywiście Goryczka wąskolistna" ---> jest dzwonkiem, pospolitym, pięknym dzwonkiem pokrzywolistnym :-)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń