Pasmo górskie: Alpy Algawskie
Podgrupa: Allgäuer Hauptkamm
A na początek przygotowałem parę słów celem odpowiedniego wprowadzenia 😉Będzie to zarazem pewnego rodzaju wyjątek na tle publikowanych przeze mnie relacji z Alp Algawskich, niemniej dziś zabieram Was na wyjątkowy szlak, a wyjątkowe rzeczy wymagają czasem odejścia od utartych schematów 😊
Zatem najpierw postaram się Was wprowadzić w klimat wędrówki, a następnie dopiero potem startujemy. Gotowi?
Heilbronner Weg - legendarny szlak pieszy
Pośród wielu setek kilometrów szlaków pieszych w Alpach Algawskich nie brakuje tras pięknych krajobrazowo. Zdecydowana większość z nich jest jednak umiarkowanie trudna jak na standardy alpejskie, zwłaszcza jeśli aspekt ten rozpatrywać pod kątem trudności technicznych lub/i konieczności umiejętnego poruszania się w skalistym terenie. Dużo bardziej powszechnym wyzwaniem są tu duże różnice wysokości, stromizna, wymagające przyzwyczajenia i odpowiedniego ekwipunku kruche podłoże skalne oraz ekspozycja, popularnie występująca nawet na wielu trawiastych masywach.
To nieco inne wyzwania niż te znane z tatrzańskich wycieczek. W samych Tatrach jeszcze do niedawna praktycznie nie istniały klasyczne via ferraty, jednak dużo wcześniej wytyczono w nich kilka naprawdę trudnych szlaków pieszych, takich jak szlak na Czerwoną Ławkę czy przede wszystkim szlak wiodący przez Rohacze i Banówkę oraz, rzecz jasna, naszą dumę, Orlą Perć. Są to trasy, na których nie brakuje sztucznych ułatwień i które potrafią dać do wiwatu, nawet doświadczonym piechurom. Jednak, wyłączając niektóre fragmenty, charakteryzują się one sporą stabilnością gruntu, co zawdzięczamy przyjaźniejszemu pod tym kątem granitowi, obecnemu przede wszystkim w Tatrach Wysokich. Z kolei różnice wysokości, zwłaszcza w przypadku polskiej części Tatr, jakkolwiek wyjątkowe w skali kraju, między dnem dolin a sąsiednimi grzbietami w pojedynczych przypadkach przekraczają 1000 metrów w pionie - patrz przykład Mięguszowieckich Szczytów czy Rysów wznoszących się ponad taflą Morskiego Oka.
W Alpach Algawskich amatorzy adrenaliny mogą nadal znaleźć nieco więcej via ferrat, choć generalnie ich lista na pewno jest krótsza niż np. w Alpach Julijskich. Najsłynniejsza tutejsza ferrata, Mindelheimer Klettersteig, przemierza masyw Schafalpenkopfów w Walsertaler Berge. Poza nimi większość klasycznych szlaków pieszych, tak jak już wspomniałem, jest umiarkowanie trudna, unikają one bowiem skalistych grani i są sporadycznie wyposażone w sztuczne ułatwienia - zwłaszcza na jakimś dłuższym odcinku. Ta charakterystyka nie zmienia z kolei faktu, że różnice wysokości na poziomie 1400 metrów i większej, zdarzają się częściej niż w Tatrach. W trakcie wędrówek trzeba bardziej uważać na sypkie podłoże, co najzwyczajniej bierze się z tego, że Alpy Algawskie, stanowią po prostu fragment Alp Wapiennych, podatnych na erozję dużo bardziej niż rodzime Tatry.
Tyle z różnic. Jednak poza tym, że szlaki w Alpach Algawskich unikają skalistych grani i, wyłączając punktowe przypadki, nie są ubezpieczone linami, klamrami ani innymi ułatwieniami, to istnieje pewien szlak pieszy, który z tego opisu całkowicie się wyłamuje, przywodząc na myśl nasze drogie tatrzańskie percie. Ten szlak to Heilbronner Weg.
Chciałbym zobaczyć alpinistę, którego ta trasa nie zachwyciłaby;
Jeśli kocha dalekie widoki: oto przed nim rozciągają się bez przeszkód pasma Allgäu i Lechthal, a dalej lśnią srebrne szczyty lodowca Fervall, Schesaplana, a potężny Parseyerspitze groźnie się wznosi;
a może bardziej zachwyca go szczegóły wysokich gór: niech spojrzy w dół na niesamowite ułożenie płyt skalnych, na samotną, dziką dolinę Schochenthal, w przerażającą głębię Bockkaru;
a może zależy mu na tym, by zdobyć jak najwięcej szczytów w jak najkrótszym czasie: cóż, nawet dla najbardziej wyrafinowanego zdobywcy szczytów trzy najwyższe wzniesienia Allgäu w tyleż godzin nie są do pogardzenia;
a jeśli w końcu naprawdę zmierzyć dumę z śmiałości ludzkiego ducha, niech spojrzy, jak wytyczona w pionowej ścianie skalnej ścieżka wije się dalej, przechodzi poszarpaną granią, by po drugiej stronie bezpiecznie poprowadzić przez ponury gąszcz skał: zdumienie i podziw ogarną każdego w obliczu nieustannie zmieniających się uroków tej wspaniałej wędrówki.
Tłumaczenie opisu Heilbronner Weg zawartego w Sprawozdaniach z Niemieckich i Austriackich Związków Turystycznych (Mittheilungen des Deutschen und Osterreichischen Alpenvereins) z 1899 r.
W jaki sposób przyjęło się określać Heilbronner Weg?
- najpiękniejszy szlak w Alpach Algawskich;
- najtrudniejszy szlak w Alpach Algawskich;
- najsłynniejszy szlak - nie tylko Alp Algawskich, ale całych Północnych Alp Wapiennych (!);
- najstarszy szlak wysokogórski w całych Północnych Alpach Wapiennych
Czy takie zestawienie epitetów brzmi Wam znajomo?
Jestem przekonany, że tak. Myśląc o Heilbronner Weg z polskiej perspektywy trudno uniknąć skojarzeń z Orlą Percią. Oba te szlaki powstawały bowiem w podobnym okresie (o tym jeszcze dalej) i nie są via ferratami, ale wymagającymi perciami, na których zamontowano różne sztuczne ułatwienia - wśród nich oprócz łańcuchów cechą wspólną są np. drabinki. Ponadto, oba te szlaki są uważane za kultowe i przez to masowo odwiedzane (Heilbronner Weg jest jedynym szlakiem w Alpach Algawskich gdzie spotkałem się z zatorami na szlaku), choć wypadki śmiertelne na Heilbronner Weg, w przeciwieństwie do Orlej Perci, zdarzają się w ostatnich latach bardzo rzadko.
Z jednym trudno natomiast polemizować - jeśli już porównujemy się do Orlej Perci, to w przypadku Heilbronner Weg nazwa jest zdecydowanie mniej romantyczna i pobudzająca wyobraźnię. Nawiązuje bowiem po prostu do średniej wielkości miasteczka w Badenii-Wirtembergii, co wydawałoby się praktyką z podręczników osobliwego marketingu.
Nie był to jednak zbieg okoliczności. Aby zrozumieć w jaki sposób do Heilbronner Weg przylgnęła obecna nazwa pozwólcie na odrobinę alpejskiej historii...
***
Przenieśmy się na moment do drugiej połowy XIX wieku. To era postaci, które w dużej mierze współtworzyły dzisiejszy wizerunek Alp Algawskich. O dwóch takich personach mogliście przeczytać w starszych relacjach na blogu, byli to odpowiednio: Anton Waltenberger i Hermann von Barth.
Trzecią postacią, która w tamtym czasie kładła podwaliny pod rozwój turystyki górskiej, był Anton Spiehler. Na co dzień był on lokalnym nauczycielem matematyki i fizyki, który podobnie jak Waltenberger i von Barth, w wolnym czasie zdobywał po kolei tutejsze szczyty. Cała trójka przeszła do historii jednak na swój odmienny sposób. Hermann von Barth uchodził za samotnika, zapisując się na kartach historii jako pierwszy zdobywca większości szczytów zlokalizowanych na terenie Alp Algawskich i autor kultowego dzieła "Aus den Nördlichen Kalkalpen” (dosł. "Na szczytach Północnych Alp Wapiennych), będącego pierwowzorem współczesnych przewodników górskich (taki odpowiednik Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej). Waltenberger, często przedstawiany na początku jako uczeń von Bartha, dla porównania był z wykształcenia inżynierem, geodetą, który zasłynął jako wybitny kartograf oraz rysownik, tworząc mapy i odtwarzając w materiałach pisanych panoramy z algawskich szczytów. Spiehler odegrał jeszcze inną, nie mniej kluczową rolę - oprócz tego że sam aktywnie chadzał po górach (jest np. pierwszym zdobywcą Noppenspitze), to przede wszystkim inicjował budowę wielu schronisk górskich oraz - co kluczowe dla Heilbronner Weg - był pomysłodawcą stworzenia sieci szlaków wysokogórskich (Höhenweg), które miały połączyć ze sobą najbardziej odległe punkty Alp Algawskich i umożliwić poruszanie się między nimi bez konieczności schodzenia w doliny. Można powiedzieć, że był zatem pewnego rodzaju wizjonerem.
W drugiej połowie XIX wieku Alpy Algawskie zaczęły przeżywać swój dynamiczny rozwój. W 1869 r. sekcja Alpenverein w Augsburgu jako pierwsza zaczęła inwestować w infrastrukturę turystyczną na tym obszarze, zaś za nią w przeciągu kolejnych pięciu lat powstały trzy inne sekcje. Rywalizując ze sobą, między 1875 a 1892 r. wybudowały one aż siedem schronisk górskich (wszystkie istnieją do dziś - choć oczywiście w większości zostały przebudowane). Jednak mimo imponującej ich liczby, góry w tym czasie nadal pozostawały pocięte głównie ścieżkami pasterskimi. Ci którzy decydowali się na zdobywanie szczytów (pierwsi zdobywcy, geologowie, botanicy) w zdecydowanej większości poruszali się po zupełnie dzikich terenach. Spiehler pragnął by schroniska stały się ze sobą połączone, w praktyce tworząc możliwość przejścia między szczytami wznoszącymi się na przeciwległych krańcach Alp Algawskich:
Już około 1890 r. miłośnicy gór, wśród których był Anton Spiehler z Kempten, połączyli siły, aby stworzyć sieć szlaków łączących poszczególne szczyty regionu Allgäu. Miało to z jednej strony umożliwić udostępnienie większego obszaru, a z drugiej – zapewnić mniej niebezpieczne trasy również turystom bez doświadczenia górskiego. W tym duchu działały również sekcje z regionu Allgäu położone w pobliżu gór. W ten sposób powstała wspaniała sieć szlaków wysokogórskich od Biberkopfa do Iseleru. Jedną z najpiękniejszych tras miał jednak stać się Szlak Heilbronner Weg.
Tłumaczenie opisu zawartego w Publikacji Jubileuszowej z okazji 50-lecia istnienia szlaku Heilbronner Weg ("Der Heilbronner Weg. Festschrift zum 50 jahrigen Bestehen des Heilbronner Wegs der Sektion Heilbronn des Deutschen Alpenvereins")
Na przeszkodzie stanęły jednak finanse. W 1892 r., po wybudowaniu Kemptner Hütte, którego notabene pomysłodawcą był właśnie Spiehler, sekcja w Kempten uznała, że nie stać jej na realizację zwłaszcza najbardziej kosztownego odcinka wysokogórskiej trasy, którą była dzisiejsza Heilbronner Weg. O wsparcie zwrócono się do innych sekcji - wpierw do sekcji z Mainz (Moguncji), a następnie do sekcji z Heilbronn. I to właśnie ona zdecydowała się pokryć koszty budowy, co finalnie poskutkowało nazwaniem szlaku na jej cześć.
Umowę na budowę zawarto w sierpniu 1896 r. - po sześciu lat od udokumentowanie samej idei - zaś prace budowlane trwały niemal dwa lata, o rok dłużej niż planowano, pochłaniając przy tym 8500 marek, co ówcześnie odpowiadało wartości ponad trzech kilogramów czystego złota (obecnie 3 kg złota jest warte mniej więcej 1,5 mln złotych). Oficjalne otwarcie Heilbronner Weg nastąpiło 8 lipca 1899 roku. Niestety, sam Anton Spiehler jej budowy i tym bardziej otwarcia nie doczekał, doznając śmiertelnego zawału serca w 1891 roku, w wieku 42 lat.
Ikoniczny, ale czy najpiękniejszy?
Biorąc pod uwagę, że w przypadku Heilbronner Weg mamy do czynienia ze szlakiem, którego realizacja wymagała mnóstwo znoju i pieniędzy, a na dodatek, który lada moment będzie świętował już swoje 130-lecie, to zapewne rozumiecie już, dlaczego dziś cieszy się on mianem iście ikonicznego. Czy jednak szlak ten zasługuje na miano nie tylko najbardziej rozpoznawalnego, ale także najtrudniejszego i najpiękniejszego? Rozprawmy się z tą tezą.
Z pięknem wiadomo jak jest, gusta są różne, a w Alpach Algawskich piękno kryje się w różnych ich zakątkach i pod różną postacią. Jednemu przypadnie do gustu śmiało wytyczona Heilbronner Weg, komuś innemu bardziej zapadnie niezwykle różnorodna panorama z Nebelhornu lub Großer Daumena albo jeziorka Rappensee. W tej kategorii trudno dokonywać rozstrzygnięć, ale jednemu natomiast obiektywnie trudno zaprzeczyć: Heilbronner Weg pod wieloma względami daje unikalne w skali Alp Algawskich, wysokogórskie doznania. Żaden inny szlak nie został tu poprowadzony podobną granią lub w jej bezpośrednim sąsiedztwie, w otoczeniu szczytów zajmujących czołowe lokaty w rankingu najwyższych szczytów. Żaden też, jak napisałem na początku wstępu, nie charakteryzuje się taką ciągłością jeśli chodzi o nagromadzenie wyzwań: jeśli nawet w moim odczuciu w Alpach Algawskich spotykałem się z większymi trudnościami, to były one zlokalizowane na krótkim odcinku. Tak jest na przykład z Biberkopfem, wokół którego turyści muszą się zmierzyć z poważnymi wyzwaniami technicznymi, jednak nie da się ukryć: tylko punktowymi. Na Heilbronner Weg pewność poruszania się i odporność na ekspozycję jest niezbędna niemal na całej jej długości. Zatem, jeśli przez piękno rozpatrujemy pewną wyjątkowość, to z pewnością ten warunek jest spełniony. A jeśli na dodatek cenicie wysokogórską surowość i poczucie maleńkości na tle otaczającego świata, no to tak, macie szanse utonąć w zachwycie.
Fakty na temat Heilbronner Weg
- Szlak znajduje się na pograniczu austriacko-niemieckim, przy czym tylko mniej więcej połowa jest poprowadzona granicą, reszta przebiega w całości po stronie austriackiej (tyrolskiej).
- Szlak w całości przebiega przez podgrupę Alp Algawskich znaną jako Allgäuer Hauptkamm.
- Szlak rozpoczyna się na zboczach góry Hohes Licht i kończy na przełęczy Bockkarscharte, choć pojęcie "rozpoczyna się" i "kończy" jest umowne - nie ma tutaj jednokierunkowości.
- Oficjalnie podawana długość szlaku to 3027 metrów.
- Zgodnie z wytycznymi obowiązującymi przy budowie, minimalna szerokość ścieżki miała wynosić 60 centymetrów.
- Na szlaku zainstalowano łącznie 900 metrów lin, co odpowiada ok. 30% jego długości.
- Szlak w całości wiedzie powyżej 2400 m n.p.m.
- Najniższy punkt na szlaku znajduje się na wysokości 2432 m n.p.m., najwyższy jego punkt to 2615 m n.p.m.
- Szlak przechodzi przez dwa szczyty przekraczające 2600 m n.p.m.
No dobrze, to opowiedziałem już o opiniach na temat Heilbronner Weg, historii tego szlaku i kulisach jego powstawania, znacie najważniejsze fakty na jego charakterystyki.
Nie przedłużając już wyjątkowego wstępu, chodźmy na szlak!
***
Swoją przygodę z Heilbronner Weg rozpoczynałem w Rappenseehütte. Dokładnie w tym samym miejscu, z którego rok wcześniej planowałem wyruszać w towarzystwie Krystiana i Kamila. Wtedy jednak z powodów zatorów, przejście szlaku musieliśmy odpuścić.
Aby nie dopuścić do powtórki, tym razem podjąłem się wędrówki przy okazji pierwszych dni jesieni. Mimo to starałem się skrupulatnie pilnować dyscypliny, kładąc się spać odpowiednio wcześniej. To oczywiście udanego snu nie gwarantowało, miałem bowiem nocleg w sali wieloosobowej, zatem byłem trochę zależny od swoich tymczasowych towarzyszy.
Rano na śniadaniu byłem obecny tuż po otwarciu kuchni. Warto to zrobić, bowiem zdecydowana większość turystów spożywa posiłki korzystając z usług schroniskowej gastronomii, co oznacza, że jeśli staniemy w kolejce po śniadanie przed pozostałymi gośćmi, to w prosty sposób zwiększamy sobie szanse wyjścia w pierwszej kolejności. W moim przypadku wszystko sprawnie poszło i dzięki temu Rappenseehütte opuściłem krótko po wschodzie słońca.
🚩 Rappenseehütte (2091 m n.p.m.) 07:30
























































































0 comments:
Prześlij komentarz